Koszmarne deja vu, potem dwa ciosy i zwrot. Gospodarze mundialu kompletnie zaskoczeni
Do ostatniego starcia fazy grupowej mundialu USA i Turcja przystępowały w zupełnie różnych sytuacjach. Gospodarze walczyli bowiem o wejście do fazy pucharowej jako niepokonana drużyna. Dla ich rywali był to natomiast pożegnalny mecz. W pierwszych minutach meczu cieszyli się Amerykanie, jednak chwilę później długo wyczekiwane przełamanie strzeleckiej niemocy zaliczyli Turcy. Wymiana ciosów między tymi nacjami sprawiła, że po końcowym gwizdku na tablicy widniał wynik 3:2 dla Turków.

Przez ostatnie dni kibice piłki nożnej zdecydowanie nie mogli narzekać na brak wrażeń. W ramach toczących się obecnie mistrzostw świata mogli bowiem podziwiać wiele ekscytujących pojedynków.
Obecnie mundial wkracza w jedną z kluczowych faz. Końca dobiegają bowiem dotychczasowe zmagania grupowe. W kilku przypadkach poznaliśmy już ostateczne rozstrzygnięcie grup. Wciąż jednak nie każde zestawienie posiada definitywnie określoną hierarchię.
W nocy z 25 na 26 czerwca doszło między innymi do finalnych pojedynków grupy "D". Jednym z nich było spotkanie reprezentacji USA z Turkami. Gospodarze imprezy wciąż walczyli o bezbłędny bilans w grupie natomiast dla ich rywali był to definitywnie ostatni mecz na tegorocznych MŚ.
Koszmarna "powtórka z rozrywki". Turcy ugodzeni już w 3. minucie. Tym razem zdołali stawić opór
Już w pierwszych minutach spotkania Amerykanie stłamsili swoich rywali. Turcy zostali zepchnięci do głębokiej defensywy, co widocznie zdeprymowało całą drużynę. To przyniosło skutek już w 3. minucie. Wówczas dośrodkowanie z rzutu rożnego trafiło pod nogi Austona Trusty'ego. Obrońca wykorzystał kawałek wolnej przestrzeni zdobywając gola. Dla Turków było to koszmarne deja vu. W poprzednim meczu również stracili oni bowiem bramkę na tak wczesnym etapie rywalizacji.
Narastająca frustracja przełożyła się na dość brutalną grę w wykonaniu Turków. W przeciwieństwie do ostatniego spotkania, tym razem udało im się jednak podnieść po bolesnym ciosie. Sprawy w swoje ręce wziął Arda Guller. Wykorzystał on świetne podanie Barisa Yilmaza i pewnie pokonał golkipera rywali. Ta akcja przerwała także fatalną passę Turków, którzy w poprzednich meczach oddali łącznie 62 strzały, nie zdobywając ani jednego gola.
W 30. minucie, znów po rzucie rożnym, chwile radości przeżył Mark McKenzie. Drugi gol Amerykanów nie został jednak uznany, bowiem arbiter dopatrzył się wcześniej pozycji spalonej. Raptem kilka sekund później zamieszanie po drugiej stronie boiska przyniosło gola Turkom. Tym razem bramka została zdobyta w sposób jak najbardziej prawidłowy. Autorem gola był Orkun Kokcu. Dzięki temu Turcy schodzili na przerwę z jednobramkowym prowadzeniem.
Chwilę po rozpoczęciu drugiej połowy Amerykanie ponownie doszli do głosu. Stało się to za sprawą świetnego uderzenia Sebastiana Berhaltera. Jego strzał zza pola karnego nie dał zbyt dużych szans golkiperowi.
Kolejne minuty upływały natomiast pod znakiem prób ponownego uzyskania prowadzenia. Ostatecznie ta sztuka udała się Turkom. Kaan Ayhan zdobył bowiem gola w absolutnie ostatniej akcji spotkania. Po końcowym gwizdku arbitra wszystkie "wirtualne" rozstrzygnięcia zostały sformalizowane. Mimo porażki Amerykanie zwyciężyli grupę "D", natomiast Turcy pożegnali się z tegorocznym mundialem w bardzo honorowych okolicznościach.












