Koszmar Niemców, dwie serie rzutów karnych. To działo się nocą na mundialu
Miniona noc na mistrzostwach świata dostarczyła ogromu emocji. Brazylijczycy triumf nad Japonią zapewnili sobie dopiero w doliczonym czasie gry. Ogromną sensacją zakończył się występ Niemców, których po serii rzutów karnych wyeliminował Paragwaj. "Jedenastki" rozstrzygnęły również szlagier pomiędzy Holandią i Marokiem. Szaloną wojnę nerwów ostatecznie wygrali Afrykańczycy.

Brazylia - Japonia 2:1
Reprezentacja Japonii po bardzo przyzwoitych występach w fazie grupowej miała duże apetyt na to, by namieszać w fazie pucharowej. Rywal trafił im się jeden z trudniejszych. Po drugiej stronie boiska stanęła Brazylia. Drużyna prowadzona przez Carlo Ancelottiego zdawała rozpędzać się z każdym kolejnym meczem grupowym.
Pierwsza połowa w Houston zwiastowała ogromną niespodziankę. Japończycy zaprezentowali bardzo ułożony futbol w defensywie, skutecznie rozbijając ataki przeciwnika. O pozytywny aspekt z przodu zadbał Kaishu Sano. Pomocnik niemieckiego Mainz popisał się bardzo precyzyjnym strzałem, którego Alisson nie zdołał obronić.
Brazylijczycy po przerwie wzięli się za odrabianie strat. Japończycy przez pewien czas bronili się dzielnie, lecz ostatecznie skapitulowali w 56. minucie spotkania. Wówczas to celną główką popisał się Casemiro. Chwilę później fantastyczną akcję przeprowadził Vinicius Junior. Gwieździe Realu Madryt zabrakło milimetrów, by dać Brazylii prowadzenie warte awans do kolejnej fazy.
W szóstej minucie doliczonego czasu gry nie pomylił się z kolei Gabriel Martinelli. Wprowadzony z ławki zawodnik wykorzystał błąd japońskiej defensywy i po podaniu Bruno Guimaraesa dał Brazylii zwycięstwo 2:1 i awans do 1/8 finału mundialu. Tam "Canarinhos" zagrają z lepszym z pary Wybrzeże Kości Słoniowej - Norwegia.
Zapachniało sensacją w Houston. Już szykowali się do dogrywki. Cios w doliczonym czasie gry
Niemcy - Paragwaj 1:1 (3:4 w rzutach karnych)
Niemcy dotychczas na mundialu nie zachwycali. Pomimo tego w starciu z Paragwajczykami to nasi zachodni sąsiedzi byli dużymi faworytami. Rzeczywistość okazała się jednak zgoła odmienna. Niżej notowana drużyna z Ameryki Południowej sensacyjnie zakończyła pierwszą połowę na prowadzeniu. Manuela Neuera w 42. minucie uderzeniem głową pokonał Julio Enciso.
Po przerwie Niemcy byli zdecydowanie bardziej produktywni w ofensywie. Efektem tego było wyrównujące trafienie Kaia Havertza w 54. minucie. Napastnik Arsenalu wykończył dośrodkowanie Floriana Wirtza. Było to ostatnie trafienie w podstawowym czasie gry, co zwiastowało dogrywkę.
Sytuacja ze 102. minuty spotkania wywołała ogromne kontrowersje. Wówczas po wrzutce z rzutu rożnego Jonathan Tah urwał się spod opieki obrońcy i celną główką dał Niemcom drugiego gola. Radość szybko przerwał jednak sędzia. Po skorzystaniu z systemu VAR odgwizdano faul Waldemara Antona na paragwajskim bramkarzu Orlando Gillu. Złości z takiego obrotu spraw tuż po meczu nie krył selekcjoner niemieckiej kadry Julian Nagelsmann.
Orlando Gill kilkanaście minut później okazał się bohaterem całego Paragwaju. Bramkarz w serii rzutów karnych obronił próby Kaia Havertza oraz Nicka Woltemade. Dodatkowo, w szóstej serii fatalnie spudłował Jonathan Tah. To sprawiło, że Paragwaj ostatecznie wygrał to spotkanie i awansował do 1/8 finału. Na tym etapie rozgrywek zmierzą się z Francją lub Szwecją.
Kompromitacja Niemców. Odpadli z mundialu. Gigantyczna sensacja
Holandia - Maroko 1:1 (2:3 w rzutach karnych)
Zdecydowanym hitem 1/16 finału było starcie Holandii z Marokiem. Oba zespoły z dużym spokojem przeszły przez fazę grupową, a spotkania rozegrane na malowniczym obiekcie w Monterrey nie miało wyraźniejszego faworyta.
Od pierwszych minut ręce pełne roboty miał Bart Verbruggen. Holenderski bramkarz na początku spotkania w przeciągu zaledwie chwili obronił bardzo groźne strzały autorstwa Neila El Aynaouiego oraz Achrafa Hakimiego. Holendrzy odpowiedzieli przed przerwą próbą Micky'ego van de Vena. W tej sytuacji czujność zachował jednak Yassine Bounou.
Bardzo ofensywnie usposobiony w tym spotkaniu Hakimi w drugiej połowie dwukrotnie "ustrzelił" poprzeczkę holenderskiej bramki. Kolejne próby Maroka spełzały na niczym. Aż nadeszła 72. minuta. Holendrzy wyszli z szybką akcją. Upadający na murawę Crysencio Summerville ostatkiem sił oddał futbolówkę do Cody'ego Gakpo. Ten pewnym uderzeniem dał Holandii bezcennego gola.
Była to wyjątkowa chwila dla strzelca. Kilka dni temu świat obiegła wiadomość o rodzinnej tragedii Gakpo i jego partnerki, którzy stracili dziecko podczas ciąży. Zawodnik Liverpoolu mógł wyjechać z USA, by spędzić czas z najbliższymi, lecz zdecydował pozostać do dyspozycji selekcjonera Ronalda Koemana.
Holendrzy nie byli w stanie utrzymać prowadzenia do końcowego gwizdka. Już w doliczonym czasie gry drugiej połowy dynamiczną wrzutkę z prawej strony boiska głową wykończył Issa Diop. Fatalnie w tej sytuacji zachował się Virgil Van Dijk, którego bierność rywal wykorzystał bezlitośnie i doprowadził do dogrywki.
W dogrywce Verbruggen po raz kolejny uratował skórę swoim kolegom, broniąc w kapitalnym stylu Soufiane'a Rahimiego. W serii rzutów karnych nie brakowało emocji. Oba zespoły zmarnowały łącznie aż pięć "jedenastek". Ostatecznie zwycięsko z nich wyszli Marokańczycy, którzy w 1/8 finału zmierzą się z Kanadą. Egzekutorem najważniejszego rzutu karnego został Ismael Saibari.
Gol w doliczonym czasie. Hit rozstrzygnięty w rzutach karnych. Popis bramkarza
Zobacz również:







![Polacy pokazali moc w zagrywce. Najlepsze asy serwisowe meczu [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N2C282O8659UJ-C401.webp)




![Polacy pokonali Brazylię. Tomasz Fornal był jednym z bohaterów [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N2C14A8BWOL2G-C401.webp)