"Kopciuszek" trafił hegemona. Szalone sceny na mundialu. Padło osiem goli
Niemcy rozbiły 7:1 Curacao w pierwszym meczu grupy E. Najbardziej magiczny fragment spotkania zamknął się w 17 minutach - tak długo utrzymywał się bramkowy remis. Dopiero potem w Houston rozpętała się bezwzględna strzelanina. Ostatecznie do sensacji nie doszło, ale absolutny debiutant w finałach MŚ kończy ten mecz z dwoma niebywałymi rekordami, które mogą pozostać niepobite przez lata.

Bywa tak, że takie mecze elektryzują kibiców nie mniej niż starcie gigantów. W Houston naprzeciw siebie stanęli czterokrotni mistrzowie świata i absolutni debiutanci. Ci pierwsi z ryzykiem kompromitacji na oczach świata, ci drudzy skazywani na spektakularną zagładę.
Na długo przed pierwszym gwizdkiem wiadomo było, że w tym spotkaniu ustanowione zostaną dwa rekordy wszech czasów. Curacao to najmniejsze państwo pod względem liczby ludności (158 tys.), które wzięło udział w finałach MŚ. Z kolei Dick Advocaat od dzisiaj jest najstarszym selekcjonerem, jaki kiedykolwiek poprowadził drużynę na mundialu. W kronikach zapisał się w wieku 78 lat i 260 dni.
Lewandowski w Chicago, nagle zmiana planów. Brak spotkania z kibicami
Niemcy - Curacao. Hegemon uderza pierwszy, ale potem celna riposta. Kanonada w historycznym meczu
Jeśli ktoś liczył na sensację, to musiał poczuć się rozczarowany już w 6. minucie. Po wymianie piłki z Florianem Wirtzem technicznie przy słupku przymierzył Felix Nmecha i było 1:0. Stojący między słupkami Eloy Room nawet nie podjął interwencji.
Ale dokładnie kwadrans później stało się to, co kibice kochają najbardziej - "kopciuszek" skarcił faworyta. W kronikach futbolu zapisał się Livano Comenencia. Huknął z 15 metrów lewą nogą najmocniej, jak umiał. Rykoszet lekko zmylił wracającego do niemieckiej bramki po dwóch latach Manuela Neuera i mieliśmy remis.
Radość ekipy z Karaibów była szalona, ale potem do siatki trafiali już tylko Niemcy. Przed przerwą uczynili to jeszcze dwukrotnie. Najpierw centrę z kornera na gola strzałem głową zamienił Nico Sclotterbeck (pierwsze trafienie w drużynie narodowej), a już w doliczony czasie niezawodnym egzekutorem rzutu karnego okazał się Kai Havertz.
Cokolwiek przed drugą połową mówił swoim podopiecznym w szatni Advocaat, nie odniosło to pożądanego rezultatu. Ledwie dwie minuty po wznowieniu gry "Die Mannschaft" podwyższyła prowadzenie na 4:1. Tym razem z okolic narożnika pola bramkowego do siatki trafił Jamal Musiala.
Niedługo potem piłka ponownie znalazła się w niemieckiej bramce. Arbiter słusznie gola jednak nie uznał. Ofsjad w tej sytuacji nie podlegał dyskusji.
Pierwszoplanową postacią ostatniej fazy spotkania okazał się wprowadzony z ławki Deniz Undav. Najpierw zaliczył asystę przy bramce Nathaniela Browna, a następnie sam wykończył składną akcję całego zespołu. Debiutantów dobił jeszcze Havertz, ustalając końcowy wynik na 7:1.
W globalnym czempionacie to dla Niemiec najbardziej spektakularny triumf od 2014 roku. W półfinale dokładnie takim samym rezultatem rozgromili wówczas Brazylię. Kilkadziesiąt godzin później sięgnęli po ostatni jak do tej pory tytuł mistrza świata.













![Polski mur zatrzymał Amerykanów. Najlepsze bloki z meczu USA – Polska [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N2IUYTB4LNJR7-C401.webp)