Kolejna wpadka faworyta grupy, ale po meczu mówi się o czymś innym
Po remisie z Egiptem (1:1), Belgia znów nie zdołała wywalczyć kompletu punktów. Tym razem podzieliła się nimi z Iranem (0:0), który z trybun stadionu w Inglewood - na przedmieściach Los Angeles - był wspierany przez dziesiątki tysięcy irańskich fanów. Słowo "wspierany" jest tu kluczowe, nawet jeśli część z kibiców wygwizdała własny hymn. Ponownie.

Korespondencja z Los Angeles
- Wiesz co mnie razi? Te dwie litery - IR. One sprawiają, że ludzie w ogóle zastanawiają się, czy kibicować tej drużynie. Bo my chętnie byśmy trzymali kciuki za Iran, ale jeśli nazwa naszej reprezentacji zawiera te piep**one litery IR, to trzeba się co najmniej nad tym zastanowić - takimi słowami przywitał mnie na monumentalnym SoFi Stadium w Los Angeles Davar. A przynajmniej tak kazał to imię zapisać, jednocześnie dodając, że nazywa się inaczej. - Jesteśmy wyklęci przez irański rząd, nie mamy powrotu do kraju. Może popadam w paranoję, ale czasem mam wrażenie, że jesteśmy tu inwigilowani. Byłem w Katarze cztery lata temu - widziałem rządowych agentów robiących z ukrycia zdjęcia naszym kibicom. Starających się podsłuchać, co mówią przed kamerami, gdy dostają pytania od zachodnich mediów.
Rozdarte serce
IR to przedrostek pełnej nazwy kraju Davara, oznaczający Islamic Republic (Islamska Republika). Został dopisany w 1979 po islamskiej rewolucji, która niemal całkowicie zmieniła to miejsce na świecie. Zamieniła kraj w reżim, czego skutki obserwujemy choćby podczas antyrządowych protestów - brutalnie tłumionych przez władze. Nazwa IR Iran widnieje we wszystkich oficjalnych materiałach związanych z meczem - na biletach, telebimach, ekranach wokół stadionu, które pokazywały, czego świadkiem we wczesne niedzielne popołudnie mieliśmy być na najdroższym stadionie świata.
Davar nie umiał odpowiedzieć, czy wygwiżdże irański hymn - widać było, że serce ma rozdarte na pół. Takich jak on musiało być dużo więcej - wszak Kalifornia to największe w USA "zagłębie" Irańczyków. W miażdżącej przewadze są przeciwko władzy, ale oni najczęściej wychowali się już w innym świecie - wolnym. Mówią perfekcyjnie po angielsku, kobiety nie zakrywają włosów. Mentalnie w pełni są Amerykanami - obywatelami kraju, które już w pierwszym zdaniu swojej konstytucji umieściło słowo "liberty". Wolność.
- Komu dziś będziesz kibicował? - to z kolei pytanie padło w moim kierunku, po krótkiej rozmowie z parą młodych "amerykańskich" Irańczyków. - A komu powinienem? - odpowiedziałem, nie będąc pewnym, co moi rozmówcy na to. - Iranowi! Para miała w sumie na sobie koszulki z aktualną flagą Iranu, tą używaną przez islamski rząd. Flaga opozycjonistów zawiera z kolei lwa - symbol uważany przez władze za niedopuszczalny.

Tych na stadionie było optycznie mniej niż przy okazji pierwszego meczu Irańczyków na mistrzostwach - choć oczywiście nie brakowało. Być może to FIFA zarządziła bardziej skrupulatne kontrole, uważając "lwa" za symbol polityczny. Natomiast sam hymn też nie został brutalnie wygwizdany - oczywiście gwizdy się pojawiły, podobnie jak kilka dni temu - jednak proporcje gwizdów do braw rozłożyły się mniej więcej jak 20 do 80. Inna sprawa, że można było mieć lwa na fladze, a i tak kibicować Iranowi. Symboliczny był moment, w którym po czerwonej kartce dla Belga Nathana Ngoya, jeden z irańskich piłkarzy chciał zachęcić irańską część trybun do większej aktywności. Gest wykonał w kierunku sektora, na którym akurat była flaga z lwem, po czym faktycznie podniosła się "pozytywna" wrzawa.



Kolejny remis
Sam mecz był dużo ciekawszy, niż sugerowałby bezbramkowy wynik. Właściwie - był bardzo ciekawy, a gdyby nie świetne interwencje bramkarzy z obu stron, równie dobrze mógłby się skończyć wysokim rezultatem.
Iran nie zamierzał jedynie wybijać piłki. Drużyna Amira Ghalenoeiego cierpliwie czekała na błędy faworyta i próbowała uruchamiać Mehdiego Taremiego. Po jednym z takich ataków Thibaut Courtois musiał ratować Belgię po strzale Hosseina Kananizadegana.
W 25. minucie irańscy kibice w Inglewood eksplodowali z radości - co najlepiej pokazywało, komu dziś kibicują. Ehsan Hajsafi zaskoczył Belgów sprytnie wykonanym rzutem wolnym, zagrywając piłkę obok muru. Taremi przyjął ją, odwrócił się w polu karnym i precyzyjnie uderzył obok Courtois. Radość trwała jednak krótko. Po analizie sytuacji gol został anulowany z powodu spalonego. Belgowie uniknęli przykrego początku, ale ostrzeżenie było bardzo wyraźne: każdy błąd w rozegraniu mógł zostać wykorzystany.
Do przerwy obraz gry się nie zmienił. Belgia prowadziła atak pozycyjny, lecz Iran bronił się bardzo wąsko i nie pozwalał Lukaku otrzymywać podań w dogodnych miejscach. Kiedy piłka przedostawała się już w pole karne, na drodze stawali obrońcy albo znakomicie dysponowany Beiranvand.
Najlepszą okazję Belgowie stworzyli po zmianie stron. De Bruyne świetnie opanował długie podanie przy linii końcowej i zagrał mocno wzdłuż bramki. Najpierw strzał został zablokowany, a chwilę później Beiranvand w kapitalnym stylu zatrzymał uderzenie De Cuypera z kilku metrów.
Kiedy wydawało się, że przewaga Belgów może przynieść efekt, faworyt sam skomplikował swoją sytuację. W 66. minucie Nathan Ngoy nieudanie próbował wycofać piłkę w stronę Courtois. Taremi przejął podanie i wychodził sam na sam z bramkarzem, abelgijski obrońca zatrzymał go faulem. Sędzia bez wahania pokazał mu czerwoną kartkę.
Od tego momentu spotkanie całkowicie się otworzyło. Irańscy kibice, którzy stanowili znaczną część publiczności na SoFi Stadium, poczuli, że ich drużyna może pokonać jednego z faworytów grupy. Belgia musiała natomiast pogodzić poszukiwanie zwycięskiego gola z zabezpieczeniem przestrzeni przed szybkimi kontratakami Taremiego i jego partnerów.
Dla Belgów kolejny remis byłby dużym rozczarowaniem. Po wcześniejszym podziale punktów z Egiptem drużyna Rudiego Garcii ponownie miała ogromne problemy z zamianą przewagi i indywidualnej jakości na gole. Iran po raz kolejny pokazał natomiast, że nawet w starciu z teoretycznie silniejszym przeciwnikiem potrafi zachować dyscyplinę, cierpliwość i zagrozić z kontrataku.



![Zwroty akcji w Lidze Narodów. Tie-break rozstrzygnął losy meczu [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N19F2N4P7UOVF-C401.webp)





