Kapitan Niemców bez ogródek ws. porażki na mundialu. Znalazł winnych
Krótko po sensacyjnej porażce Niemców w meczu z Paragwajem (3:4 po rzutach karnych) wyraźnie przybity kapitan Joshua Kimmich wyszedł do dziennikarzy i przyznał, że czuje się okropnie. Nie chciał jednak zrzucać winy na kogokolwiek. Oświadczył, że to on i koledzy z drużyny są winni przegranej. Wyjaśnił, dlaczego.

To koniec przygody reprezentacji Niemiec z tegorocznym mundialem. Drużyna żegna się z turniejem po sensacyjnej porażce z Paragwajem (1:1 w regulaminowym czasie gry i 3:4 po rzutach karnych) w 1/16 finału.
Duże kontrowersje wzbudziła decyzja sędziego o nieuznaniu gola dla niemieckiej ekipy po tym, jak dopatrzono się faulu Waldemara Antona na bramkarzu. Selekcjoner Julian Nagelsmann nie gryzł się w język.
Skandaliczna decyzja o nieuznaniu dla nas gola, to jakiś żart. To było czyste trafienie
W spokojniejszym i pełnym pokory tonie wypowiedział się kapitan niemieckiej kadry, Joshua Kimmich. W rozmowie z dziennikarzami uderzał się w pierś.
Kimmich nie przebiera w słowach. "Zagraliśmy źle"
Wyraźnie przybity Kimmich stanął przed dziennikarzami w strefie mieszanej dla mediów i na wstępie zaznaczył, że - bez względu na wynik - ma nadzieję na pozostanie Nagelsmanna na stanowisku selekcjonera reprezentacji Niemiec.
Zasygnalizował, że to piłkarze są głównymi winnymi porażki. "Ostatecznie, to my jesteśmy zawodnikami na boisku i powinniśmy mieć aspiracje i jakość, aby pokonać takiego przeciwnika jak Paragwaj" - powiedział.
Absolutnie nie obwinia sędziego na nieuznaną bramkę. "Nikt nie powinien dziś nawet myśleć o obwinianiu sędziego ani serii rzutów karnych" - zaznaczył jasno.
"Czuję się okropnie. Zagraliśmy źle we wszystkich trzech meczach przeciwko drużynom, które nawet nie są w światowej czołówce. Takie są fakty. Zasłużyliśmy na wyeliminowanie" - osądził.
Zmagania na mistrzostwach świata 2026 reprezentacja Niemiec rozpoczęła od zwycięstwa nad Curacao 7:1, choć w pewnym momencie na tablicy wyników widniał sensacyjnie wyglądający remis 1:1. Później była wygrana z wygrana z Wybrzeżem Kości Słoniowej (2:1) i porażka z Ekwadorem (1:2).
Niemcy awansowali z grupy E z pierwszego miejsca z 6 punktami na koncie. Taki sam dorobek zebrali Iworyjczycy, lecz o lokacie zdecydował fakt, że wcześniej ulegli podopiecznym Nagelsmanna.
Teraz nasi sąsiedzi wracają do domów. Do rywalizacji wrócą dopiero za niespełna trzy miesiące. Wtedy czekają ich dwa mecze w fazie grupowej Ligi Narodów - z Holandią (24 września, godz. 20.45) oraz z Grecją (27 września, godz. 20.45).









