Po ujawnieniu zaskakujących planów przez szefa FIFA, z dnia na dzień robi się coraz bardziej nerwowo. Gianniemu Infantino najwidoczniej mało zysków, ponieważ po historycznym z finansowego punktu widzenia mundialu za oceanem, tym razem ma zamiar zarobić na kolejnych ważnych turniejach. Szwajcar celuje w powołanie do życia spółki FIFA Forward Enterprise. Dwadzieścia procent udziałów wycenił na około 20 miliardów dolarów.
Spore pieniądze w ten sposób trafiłyby wobec tego między innymi do federacji krajowych. Problem w tym, że te nie za bardzo chcą słyszeć o pomyśle jednego z najważniejszych sportowych działaczy. Najpierw swój sprzeciw ogłosiła cała UEFA, czyli też między innymi Polska. Następnie przyłączył się północnoamerykański CONCACAF. W grę wchodzi nawet nieprzystępowanie do globalnego czempionatu w 2030 roku.
Kilkadziesiąt krajowych federacji przeciwko planom FIFA. Ta nie zamierza rezygnować
"Przez ostatnie 10 lat zbudowaliśmy od podstaw organizację opartą na przejrzystym zarządzaniu i długoterminowej trosce o piłkę nożną. Historia pokazała FIFA i piłkarskiej rodzinie, co się dzieje, gdy opiekunowie gry tracą z oczu te wartości" - czytamy w oświadczeniu. "Jednogłośnie i jednoznacznie odrzucamy propozycję FIFA dotyczącą przekazania prywatnym inwestorom udziałów w prawach własności do mistrzostw świata oraz innych rozgrywek FIFA" - wcześniej przekazali Europejczycy.
Czy Gianni Infantino jest przerażony? Nic z tych rzeczy. Według informacji podawanych przez AFP, wspomniane wyżej działania nie spowodują, że ten zrezygnuje ze swojego planu. "FIFA obiecuje kontynuować swój proponowany plan prywatnych inwestycji pomimo ostrej krytyki ze strony europejskiego organu zarządzającego piłką nożną UEFA i innych" - krótko przekazała agencja.
Światowa federacja zamierza przede wszystkim postawić na wspólny dialog. "Szanujemy opinie i obawy wyrażone publicznie oraz potwierdzamy nasze zaangażowanie na rzecz otwartych i demokratycznych konsultacji. Będziemy kontynuować ten proces konsultacji, aby zapewnić każdemu (związkowi członkowskiemu) możliwość oddania głosu w oparciu o fakty" - ogłoszono w oficjalnym oświadczeniu.
Czasu na dyskusje nie ma zbyt sporo. Pierwotny deadline wyznaczono na 19 września. Działaczy zapewne będą kusiły spore pieniądze. Na razie jednak UEFA oraz CONCACAF stawiają na tradycje.










