Kibice reprezentacji Belgii oraz Hiszpanii obserwując poczynania swoich drużyn w 1/8 finału mistrzostw świata przeżywali ogromne emocje. Aktualni mistrzowie Europy długo męczyli się z Portugalczykami, których pokonali dopiero po golu w doliczonym czasie gry. Dżokerem w talii Luisa de la Fuente okazał się Mikel Merino.
Belgowie z kolei po szalonym starciu w ramach 1/16 finału tym razem zaliczyli "spacerek" gromiąc 4:1 reprezentację USA. Temu spotkaniu towarzyszyły ogromne kontrowersje. Wszystko przez decyzję FIFA, która zawiesiła karę dla Folarina Baloguna za czerwoną kartkę z poprzedniego spotkania. Sam prezydent USA Donald Trump przyznał, ze kontaktował się w tej sprawie z Giannim Infantino.
Wymiana ciosów w pierwszej połowie. Hiszpanie nie wykorzystali swojej przewagi
Od pierwszego gwizdka w Los Angeles żadna z drużyn nie chciała mocniej zaatakować, nie odsłaniając się tym samym przed swoim przeciwnikiem. Aktywniejsi byli Hiszpanie, do których należały pierwsze próby w tym spotkaniu. Belgowie jednak dobrze reagowali blokując strzały Rodriego oraz Alexa Baeny.
W odpowiedzi nieudanie głową uderzał belgijski obrońca Maxim De Cuyper. W 21. minucie niebezpiecznie dużo miejsca pod polem karny Belgów otrzymał Lamine Yamal. Młody gwiazdor FC Barcelony skierował jednak futbolówkę z dala od bramki strzeżonej przez Thibaut Courtois.
Worek z bramkami rozerwał się w 30. minucie spotkania. Ofensywnie nastawiony Pedro Porro przytomnie zauważył w polu karnym Daniego Olmo. Courtoius obronił strzał zawodnika Barcelony, lecz w szesnastce odnalazł się niepilnowany Fabian Ruiz. Żaden z rywali nie zdążył do niego doskoczyć, dzięki czemu chwilę później 30-latek świętował pierwszego gola na mundialu.
Bardzo duży udział przy tym trafieniu miał Yamal, którego prostopadłe podanie do Porro rozruszało całą akcję. 18-latek zaledwie pięć minut później sprawdził czujność Courtois. Hiszpan groźnie uderzał z rzutu wolnego, lecz Belg był w stanie sparować futbolówkę po jego uderzeniu. Yamal rozkręcał się z minuty na minutę. W 40. minucie świetnie ograł rywala i znów strzelał na bramkę Belgów - ponownie bez pożądanego finiszu.
Belgowie przez znakomitą część pierwszej połowy nie mieli żadnego argumentu w ofensywie. Wszystko zmieniło się w 41. minucie spotkania. Po dośrodkowaniu z prawej strony boiska Timothy'ego Castagne'a znakomitym uderzeniem głową popisał się Charles De Ketelaere. Co istotne, był to dopiero pierwszy gol stracony przez Hiszpanów na tym mundialu.
Koszmarne błędy sędziowskie. Fani mundialu tego nie zapomną. Haniebne decyzje
Hiszpanie mają jednego bohatera. On znów to zrobił. Zadecydował gol w 88. minucie
Po przerwie gra Hiszpanów wciąż koncentrowała się wokół Yamala. Młody gwiazdor już na początku drugiej połowy przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem, lecz i tak w tej sytuacji był na pozycji spalonej. W 52. minucie z kolei jego kolejny strzał został zablokowany. Z tego rzutu rożnego niecelnie uderzał Olmo. W odpowiedzi tylko w boczną siatkę trafił De Cuypers.
Po kilku biernych minutach gra tuż przed przerwą na nawodnienie wyraźnie się rozkręciła. Najpierw Courtois obronił kolejny strzał Yamala. W odpowiedzi Unai Imon musiał wysilić się po próbie Kevina de Bruyne. Niespełna minutę po tym uderzeniu Belgowie znów musieli się bronić. Yamal tym razem podawał, a Mikel Oyarzabal strzelił wprost w bramkarza rywala.
W 67. minucie kibice belgijscy zamarli. Na murawę padł Courtois, zdecydowanie najlepszy zawodnik ich reprezentacji w tym spotkaniu. Golkiper Realu Madryt potrzebował pomocy fizjoterapeutów, wskazując na mięsień czworogłowy uda. As Belgów ostatecznie nie dał rady grać i w 71. minucie zastąpił go Senne Lammens. Courtois opuszczając murawę z trudem powstrzymywał łzy.
Roszada ta niewiele zmieniła w obrazie meczu. Hiszpanie wciąż dominowali w posiadaniu piłki, nieustannie próbując atakiem pozycyjnym rozbić szyki przeciwnika. Brakowało z ich stron strzałów na bramkę świeżo wprowadzonego golkipera, co niebezpiecznie zbliżało ich do dogrywki. W międzyczasie ze zdrowiem przegrał również de Bruyne. Kapitan Belgów już wcześniej zgłaszał problemy z urazem, a finalnie zasygnalizował konieczność przeprowadzenia zmiany.
Ostatecznie nie doszło do dogrywki. W 88. minucie po atomowym uderzenie Pau Cubarsiego Lammens odbił piłkę przed siebie. Zaskoczeni Belgowie nie zdołali zareagować, a po raz kolejny bohaterem Hiszpanów został Mikel Merino. Zawodnik Arsenalu zachował się najprzytomniej, wbijając piłkę do bramki z najbliższej odległości.
Już w doliczonym czasie gry Belgowie mogli ponownie wyrównać. Alexis Saelemaekers z lewej strony pola karnego minął Simona i dogrywał do ustawionego w środku Romelu Lukaku. Aymeric Laporte w tej sytuacji nie zawiódł, oddalając zagrożenie od swojej bramki, ratując jednocześnie Hiszpanom awans do najlepszej czwórki mundialu.
Hiszpanie są już pewni gry w strefie medalowej mistrzostw świata. W półfinale czeka ich największy dotychczasowy test na tym turnieju. Drużyna Luisa de la Fuente zmierzy się w Dallas z reprezentacją Francji. Mecz ten odbędzie się 14 lipca o godz. 21:00 polskiego czasu.










