Historyczny wynik na mundialu. Padły cztery ciosy. Debiutant zachwyca świat
Urugwaj zremisował z Republiką Zielonego Przylądka 2:2 w drugiej serii gier grupowych. Afrykański debiutant objął prowadzenie, ale na przerwę schodził z jedną bramką do odrobienia. To się udało po zmianie stron, gdy na listę strzelców wpisał się wprowadzony do gry chwilę wcześniej Helio Varela. Ekipa Cabo Verde po raz drugi w tym mundialu zatrzymuje byłego mistrza świata i zachowuje szanse na sensacyjny awans do fazy pucharowej turnieju.

Obie ekipy dzieli w rankingu FIFA 45 miejsc. Przed pierwszym gwizdkiem nie miało to jednak najmniejszego znaczenia. Skoro Republika Zielonego Przylądka zatrzymała w pierwszej serii gier grupowych Hiszpanię (0:0), to Urugwaj nie mógł budzić respektu.
Reprezentacja kraju z malutkiego archipelagu na Atlantyku - debiutując tym turniejem w finałach MŚ - przystąpiła do starcia z dwukrotnym mistrzem globu bez cienia respektu.
Urugwaj - Republika Zielonego Przylądka. Cios za cios w Miami. Debiutant nadal w grze o marzenia
Sześć dni wcześniej ekipa Cabo Verde sięgnęła po historyczny punkt w finałach MŚ. Teraz zdobyła premierową bramkę. W kronikach futbolu na zawsze zapisał się Kevin Pina.
Była 21. minuta, gdy 29-letni pomocnik podszedł do rzutu wolnego. Uderzył płasko i mocno, bez finezji. Futbolówka trafiła idealnie między dwóch piłkarzy tworzących skromny mur i wpadła do siatki poza zasięgiem ramion interweniującego Fernando Muslery.
Afrykanom nie udało się jednak utrzymać korzystnego rezultatu do przerwy. W 44. minucie bliski samobójczego trafienia był Lopes Cabral - po jego uderzeniu piłka trafiła w słupek. Dopadł do niej Maximiliano Araujo i "szczupakiem" umieścił w bramce.
Ten sam zawodnik już w doliczonym czasie gry wcielił się w rolę asystenta. Tym razem idealnie zgrał głową centrę w pole karne, a z bliskiej odległości formalności dopełnił Agustin Canobbio. Do przerwy 2:1 dla Urugwaju.
W pierwszej połowie bramkarze obu zespołów zanotowali... zerową skuteczność interwencji. Wszystkie strzały kierowane w światło bramki zakończyły się korektą rezultatu.
Po zmianie stron sytuacja długo nie ulegała zmianie. Celne uderzenie zanotowali tylko piłkarze z Wysp Zielonego Przylądka. I od razu cieszyli się z wyrównania.
Na listę strzelców wpisał się Helio Varela. Zaliczył wejście smoka, bowiem na murawę wprowadzony został raptem trzy minuty wcześniej. Wykorzystał nieudane wyjście Muslery poza pole karne, uderzył do pustej bramki i było 2:2!
Chwilę potem do siatki trafił wprawdzie po raz kolejny Maxi Araujo, ale tym razem jego radość była przedwczesna. Arbiter gola nie uznał. Analiza VAR wykazała ofsajd.
Remis wciąż nie daje żadnej z drużyn awansu do fazy pucharowej. Ale też nie odbiera szans na dalszy udział w turnieju - w grupie H mają na koncie po dwa punkty. Afrykanów czeka teraz konfrontacja z Arabią Saudyjską, podczas gdy "Urusi" będą musieli zatrzymać Hiszpanię.













