Historyczny mecz na mundialu. Czekali latami, przesądził jeden gol
Europejska drużyna wreszcie wygrała mecz na tegorocznym mundialu. Jako pierwsi dokonali tego Szkoci, którzy w niedzielę polskiego czasu pokonali Haiti 1:0. Podopiecznym Steve'a Clarke'a zwycięstwo smakuje podwójnie, ponieważ po raz ostatni na mistrzostwach świata grali pod koniec poprzedniego stulecia. Łatwo jednak nie było. Haitańczycy imponowali zwłaszcza szybkim atakiem. Brakowało tylko albo aż konkretów, bo oddali więcej strzałów.

Dzisiejsza potyczka między Haitańczykami a Szkodami była historyczna z trzech powodów. Ekipa z kontynentu amerykańskiego dopiero drugi raz w historii występuje na mundialu. Obie drużyny nie grały też póki co na najważniejszej imprezie czterolecia w XXI wieku. Mało? Dziś odbył się dopiero pierwszy mecz między tymi zespołami. Jako zdecydowanych faworytów postrzegano Europejczyków. Ale podobnie było kilka godzin wcześniej w konfrontacji Szwajcarów z Katarczykami, dlatego podopieczni Steve'a Clarke'a musieli mieć się na baczności.
Od pierwszych minut wyróżniał się Scott McTominay. Pomocnik Napoli najpierw niecelnie główkował, by następnie obić słupek po tym, gdy świetnie wypatrzył go Ben Gannon-Doak. Ale Haitańczycy nie przyglądali się temu biernie, odpowiadając szybkimi atakami. Zachęcali ich do tego żywiołowo reagujący kibice, którzy przeżywali dziś w Bostonie wyjątkowe chwile. Strona szkocka za to mogła czuć delikatne rozczarowanie ze względu na mało groźnych okazji.
Marciniak na ustach Argentyńczyków. Nie do wiary, jak nazwali Polaka
Haitańczycy ruszyli w pogoń na mundialu. Bez goli po przerwie
Faworyci wreszcie dopięli swego tuż przed upływem pół godziny gry. Zaczęło się od obronionego strzału oddanego przez Che Adamsa. Ulga ekipy z Ameryki Północnej była tylko chwilowa, ponieważ skuteczną dobitką popisał się John McGinn. "W końcu mają takie obrazki jak teraz. Wielka radość, bardzo dobra akcja" - zachwycał się komentujący spotkanie na antenie TVP Dawid Sut. A Haitańczycy ruszyli do odrabiania strat. Kilka nagłych zrywów nie przyniosło jednak oczekiwanego skutku.
Także w drugiej połowie niżej notowana drużyna w rankingu FIFA, pomimo odważnych prób, nie zdołała odmienić losów potyczki. Sporo szumu robił zwłaszcza Ruben Providence. Momentami był on dosłownie wszędzie. Szkoci natomiast za cel obrali sobie utrzymanie korzystnego wyniku. I zadanie wykonali. Komplet punktów ma dla nich kluczowe znaczenie. Czołowych osiem ekip z trzecich miejsc awansuje do fazy pucharowej.
Kto wie czy Europejczycy nie postawią się w kolejnych potyczkach Brazylijczykom oraz Marokańczykom. Podczas tegorocznego mundialu zobaczyliśmy już niespodzianki. Ta największa wydarzyła się zaledwie kilka godzin temu, gdy Katarczycy zremisowali ze Szwajcarami.












