Głośno o tym, co zrobił trener Egiptu. Chciał wprowadzić specjalny protokół
Nie milkną echa kontrowersyjnego meczu 1/8 finału mistrzostw świata z udziałem Argentyny i Egiptu. Choć drużyna z Afryki prowadziła przez większość spotkania, ostatecznie z awansu cieszyli się "Albicelestes", którzy wygrali 3:2. Znacznie głośniej, aniżeli o samym wyniku, mówi się o geście, na który zdecydował się selekcjoner Egiptu. Żądał on bowiem wprowadzenia specjalnego protokołu dotyczącego... aktów rasistowskich w trakcie spotkania.

Zmagania w ramach tegorocznej edycji piłkarskich mistrzostw świata nabierają tempa. We wtorek poznaliśmy ostatnich ćwierćfinalistów mundialu. Najpierw Argentyna odprawiła z kwitkiem Egipt, wygrywając 3:2, a następnie Szwajcarzy wygrali z Kolumbijczykami po serii rzutów karnych. 0:0 (4-3).
Zdecydowanie więcej emocji dostarczył pierwszy z meczów z udziałem podopiecznych Lionela Scaloniego i Hossama Hassana. Po zaledwie 15 minutach wynik spotkania otworzył Yasser Ibrahim, a już w drugiej połowie na listę strzelców wpisał się także Mostafa Ziko, zapewniając Egipcjanom dwubramkową przewagę. Na kilkanaście minut przed zakończeniem meczu "Albicelestes" niespodziewanie "dostali skrzydeł" - najpierw golkipera rywali przechytrzył Cristian Romero, a następnie do remisu doprowadził Lionel Messi.
Wydawało się, że ekipę, która awansuje do ćwierćfinału mistrzostw, poznamy dopiero po dogrywce. W doliczonym czasie drugiej połowy Enzo Fernandez jednak dołączył do zawodników na liście strzelców i zapewnił swojej drużynie zwycięstwo. Był to jednak - delikatnie mówiąc - wyszarpany triumf.
Po trafieniu Fernandeza na stadionie doszło do scen, które poruszyły cały świat. Szkoleniowiec afrykańskiej ekipy Hossam Hassan zaczął bowiem protestować i domagał się odgwizdania faulu na jednym z jego piłkarzy na krótko przed tym, jak Argentyna zdobyła trzecią bramkę. W pewnym momencie selekcjoner... uniósł w górę skrzyżowane ręce. Obrazki te błyskawicznie obiegły media.
Gest, który wykonał 59-latek, wcale nie jest przypadkowy. W 2023 roku Międzynarodowa Federacja Piłki Nożnej zatwierdziła go, aby sygnalizować akty rasizmu w trakcie spotkań. "Skrzyżowawszy dłonie w nadgarstkach, zawodnicy będą mogli bezpośrednio zasygnalizować sędziemu, że padli ofiarą rasistowskich obelg, co skłoni sędziego do rozpoczęcia trzyetapowej procedury" - można przeczytać w specjalnym protokole.
"Ten mecz był ustawiony". Wielka burza po meczu Argentyny
Argentyna gra dalej, a Hossam Hassan grzmi. Mówi o bojkocie dalszej części mundialu
W tym przypadku jednak procedury nie zostały wszczęte, a już po zakończeniu spotkania selekcjoner pojawił się na konferencji prasowej i nie krył swojego rozczarowania. "Życie jest niesprawiedliwe. Świat jest niesprawiedliwy. Dobrze, ale dlaczego nawet w sporcie nie ma sprawiedliwości? (...) Chcę powiedzieć jedno: w życiu każdy, kto postępuje właściwie, musi mierzyć się z trudnościami. Jeśli idziesz właściwą drogą, będziesz cierpiał. My obraliśmy właściwą drogę, cierpieliśmy i zostaliśmy skrzywdzeni przez czynniki zewnętrzne. (...) Obiecuję, że po powrocie nie obejrzę już ani jednego meczu tego mundialu, ponieważ nie ma w nim sprawiedliwości" - mówił.
Tymczasem reprezentacja Argentyny kontynuuje swój udział w mistrzostwach świata. W niedzielę 12 lipca "Albicelestes" zmierzą się w ćwierćfinale ze Szwajcarią. Relację "na żywo" z tego spotkania śledzić będzie można na stronie Interii.
Argentyńczycy pod lupą FBI. Poważne oskarżenia, trwa śledztwo











