Mistrzostwa świata w USA, Kanadzie i Meksyku rozpoczęły się od bardzo pamiętnego występu brazylijskiego arbitra. Wilton Sampaio prowadził spotkanie otwarcia między Meksykiem i RPA. Arbiter pokazał aż trzy czerwone kartki, a jedna z nich wyniknęła z interwencji VAR-u.
Mbappe zszedł z treningu. Światła na trenera. Przekazał ws. zdrowia gwiazdy
Jego tłumaczenie przez mikrofon całemu stadionowi stało się hitem sieci. Od tego momentu o sędziach mówi się po wielu meczach. Najwięcej w kontekście reprezentacji Argentyny, gdzie obserwatorzy doszukują się największej liczby pomyłek/kontrowersyjnych werdyktów sędziowskich.
Francuzi skreśleni. To dla nich koniec mundialu
Ostatni mecz Argentyńczyków prowadził jeden z najlepszych sędziów w Europie - Francois Letexier. 37-latek przed startem imprezy mógł być typowany do rozstrzygania najważniejszych meczów. W UEFA prowadził naprawdę znaczące spotkania, choć nie doczekał jeszcze finału Ligi Mistrzów.
Jeszcze lepszą renomę w Europie ma Clement Turpin. Arbiter słynący z bardzo spokojnego prowadzenia meczów w swojej karierze prowadził już finał Ligi Mistrzów, wyznaczany był także do półfinałów. W ćwierćfinale mundialu znacząco wpłynął jednak na przebieg gry. Nie zauważył bowiem zderzenia piłki z kablem nad murawę podczas meczu Anglii z Norwegami, gdyby ta sytuacja mu nie umknęła, miałby obowiązek anulować gola Jude'a Bellinghama na 1:1.
Coraz głośniej o Marciniaku. Polak na liście FIFA. Komunikat kwestią czasu
Obaj panowie nie ustrzegli się więc błędów, ale to nie one kosztowały ich wyjazd z USA. Francuskie "L'Equipe" potwierdziło plotki, które pojawiły się w przestrzeni medialnej. "Mistrzostwa świata dobiegły końca dla Francois Letexiera i Clementa Turpina" - czytamy w tytule artykułu francuskiego portalu.
"Awans reprezentacji Francji do półfinału Mistrzostw Świata 2026 sprawia, że Francois Letexier i Clement Turpin nie będą już mogli prowadzić meczów na boisku w pozostałej części turnieju. Do dyspozycji FIFA w roli sędziego wideo (VAR) pozostaje jedynie Jérôme Brisard" - przekazano. To oczywiście zwiększa szanse Szymona Marciniaka na finał.










