Po kilkunastu latach przerwy Hiszpanie wrócili na szczyt światowej piłki nożnej. Podopieczni Luisa de la Fuente przez cały turniej za oceanem stracili zaledwie jedną bramkę. Najważniejsze czyste konto zachowali w zwycięskim finale nad Argentyńczykami. Szalona radość Europejczyków rozpoczęła się jednak z opóźnieniem. Choćby za sprawą agresywnego zachowania Leandro Paredesa. 32-latek w pewnym momencie ruszył z rękami na Gaviego.
Konflikt szybko udało się uspokoić, ale niesmak pozostał. "Rozumiem, że to nie jest dobry obraz dla dzieci, ale myślę, że piłka nożna ma też swoją stronę, która jest bardziej fizyczna, bardziej agresywna. Najbardziej logicznym rozwiązaniem byłoby wyrzucenie go z boiska w trakcie meczu i tyle. Ostatecznie uważam, że to po prostu piłka nożna i tak musi być" - mówił już później na spokojnie świeżo upieczony mistrz świata, cytowany przez BBC.
Wymowny komunikat ws. Bednarka i Kiwiora. I to tuż przed finałem pucharu
Argentyńczycy mogą mieć problemy. FIFA im tego nie odpuści
FIFA jednak nie podziela jego poglądu. Pod koniec lipca na oficjalnej stronie federacji pojawił się komunikat informujący o rozpoczęciu postępowania dyscyplinarnego. Dotyczy on aż pięciu uczestników finału. Na liście znaleźli się: Leandro Paredes, Nahuel Molina, Thiago Almada i Roberto Ayala z Argentyny oraz Gavi po stronie hiszpańskiej. "Otrzymali oni możliwość przedstawienia swojego stanowiska, po czym Komisja Dyscyplinarna FIFA w odpowiednim czasie wyda decyzję" - czytamy.
Sprawie przyjrzało się też między innymi wspomniane wcześniej BBC. "Zgodnie z kodeksem dyscyplinarnym FIFA, gracze i sędziowie mogą zostać zawieszeni na co najmniej jeden mecz za niesportowe zachowanie i na co najmniej trzy mecze za napaść" - napisała Elizabeth Botcherby. Dodatkowo pod lupą znalazł się cały argentyński zespół z powodu wydarzeń tuż po wygranym półfinale przeciwko Anglii. Piłkarze paradowali wtedy z transparentem "Malwiny są argentyńskie".










