Finał mundialu niestety nie zapisze się złotymi zgłoskami w historii piłki nożnej. Z boiska długo wiało nudą, ponadto tuż po ostatnim gwizdku wydarzył się skandal w postaci bójki między zawodnikami. Sprokurował ją Leandro Paredes, za co wczoraj otrzymał potężną karę w postaci dziesięciomeczowego zawieszenia. W zamieszaniu brał udział też wspomniany na wstępie Gavi.
Świeżo upieczonego czempiona globu FIFA potraktowała bardziej ulgowo, ponieważ ma z głowy zaledwie jedną potyczkę. Ale nawet pomimo tego, Hiszpanie nie zgadzają się z wyrokiem międzynarodowej federacji. Szczegóły pojawiły się na stronie "Mundo Deporitvo". Działacze chcą by kara została zawieszona na okres roku, co oznaczałoby, że młody gracz nie musiałby odbębnić przymusowej przerwy.
Hiszpanie nie zgadzają się z decyzją FIFA. Media: Interwencja prawników kwestią czasu
Zespół prawny z Półwyspu Iberyjskiego ma wobec tego zwrócić się do działaczy FIFA. Oznacza to ciąg dalszy mundialowego zamieszania. A zapewne nie byłoby tego wszystkiego, gdyby nie kontrowersyjna decyzja związana z Folarinem Balogunem. Amerykanina potraktowano w sposób specjalny i tuż przed meczem USA - Belgia odroczono w czasie jego czerwoną kartkę. Właśnie ten precedens teraz chcą wykorzystać Hiszpanie.
"RFEF zażąda podjęcia takich samych działań wobec Gaviego i zawieszenia go na ten mecz tylko wtedy, gdy podobne zachowanie powtórzy się w przyszłym roku. Pozwoliłoby to zawodnikowi na grę w pierwszym meczu Ligi Narodów przeciwko Anglii w Londynie 26 września" - napisał Ramon Fuentes. Ciekawe co na to wszystko Argentyńczycy, którzy także mogą iść tropem obecnych mistrzów globu.
Ukarani zawieszeniem zostali także Nahuel Molina oraz Thiago Almada. Pierwszy z panów opuści siedem oficjalnych meczów. Drugi natomiast jeden.










