FIFA jednak "odgryzła się" Trumpowi. Oficjalny komunikat, zdecydowany sprzeciw
Mecz USA - Belgia w ramach mundialu 2026 odbył się w cieniu wielkiego skandalu dotyczącego anulowania wcześniejszej czerwonej kartki Folarina Baloguna ze spotkania Amerykanów z Bośnią, o co osobiście zabiegał prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump. Polityk, przyznając się wprost do swej ingerencji, jednocześnie zaatakował sędziego Raphaela Clausa, który kilka dni temu wyrzucił Baloguna z boiska. To okazało się przekroczeniem pewnej granicy, po którym nawet FIFA, ostatnio szczególnie potulna względem Trumpa, musiała wyrazić swój sprzeciw.

Uporządkowując całe zamieszanie: 1 lipca (już nocą 2 lipca czasu polskiego) Stany Zjednoczone w ramach 1/16 finału mistrzostw świata zmierzyły się z Bośnią i Hercegowiną. Amerykanie wygrali ten mecz 2:0, ale zakończyli spotkanie w dziesiątkę po tym, jak czerwoną kartkę obejrzał gwiazdor drużyny, Folarin Balogun.
Napastnik w trakcie długiej połowy podczas walki o piłkę z Tarikiem Muharemoviciem nadepnął na nogę rywala w naprawdę nieprzyjemny sposób, co w najgorszym przypadku mogło nawet doprowadzić do poważnej kontuzji Bośniaka. Arbiter główny spotkania, Brazylijczyk Raphael Claus, po obejrzeniu powtórki VAR całej sytuacji nie miał wątpliwości i od razu wyrzucił Baloguna z boiska.
W normalnych warunkach piłkarz pauzowałby jedno spotkanie, ale po pewnym czasie FIFA niespodziewanie... zawiesiła karę ciążącą na zawodniku, co stało się po osobistej interwencji Donalda Trumpa - polityk sam potwierdził taki stan rzeczy i oczywiście było to przyczynkiem do napędzenia skandalu wokół całej sytuacji.
Trump ośmieszony publicznie. Obrazki z USA błyskawicznie obiegły cały świat
Mundial 2026: Donald Trump podważył kompetencje sędziego. To obruszyło już nawet FIFA
Jest jednak jeszcze pewien wątek - powiedzmy - poboczny. Podczas konferencji prasowej, na której Trump wypowiadał się w temacie zdjęcia kary z gwiazdy "The Stars and Stripes", 80-latek zdecydował się zaatakować bezpośrednio sędziego Clausa.
"To nawet nie było złamanie zasad. Ten sędzia, który jest trochę podejrzany, jeśli spojrzeć na jego przeszłość, podjął decyzję, w którą nikt nie mógł uwierzyć. To nasz najlepszy zawodnik, albo jeden z naszych najlepszych. I dał mu czerwoną kartkę. Nie wiedziałem, co to znaczy... Tak, poprosiłem FIFA o weryfikację" - mówił prezydent USA, cytowany m.in. przez "The Independent".
Trump niespecjalnie rozwinął wątek dlaczego Claus jest tak "podejrzany". Niemniej wkroczył na terytorium, na którym już nawet FIFA, tak spolegliwa wobec polityka, musiała postawić pewną barierę.
Organizacja po pewnym czasie wystosowała komunikat, w którym twardo stanęła po stronie arbitra. "FIFA uznaje Raphaela Clausa za jednego z czołowych sędziów zawodowych na świecie i cenionego członka Team One [elitarnej grupy sędziów] na mistrzostwach świata" - padło w oświadczeniu, cytowanym przez Agencję Reutera.
Przez całą swoją karierę konsekwentnie wykazywał się najwyższymi standardami profesjonalizmu i uczciwości
Mało jednak tego - w sprawie wypowiedział się też bezpośrednio Gianni Infantino. "Jeszcze raz powtarzam, że musimy szanować sędziów i przestrzegać zasad rządzących naszą grą. To bardzo proste i nie da się tego przecenić - bez sędziów nie ma futbolu" - orzekł.
Swoje trzy grosze dorzucił też Pierluigi Collina, a więc przewodniczący Komitetu Sędziowskiego FIFA, sam będący niegdyś znakomitym rozjemcą. "Raphael Claus sędziuje już na swoich drugich mistrzostwach świata, był z nami w Katarze w 2022 roku. To doświadczony i niezwykle szanowany arbiter, a my mamy do niego pełne zaufanie" - podkreślił Włoch.
Nie należy się jednak raczej spodziewać, by to wszystko przekonało Trumpa do zmiany jego spojrzenia...
Co zaś tyczy się Baloguna, to faktycznie zagrał on w kolejnej mundialowej potyczce z Belgią. Nie miał jednak wielkiego wpływu na wynik - jego zespół przegrał aż 1:4 z "Czerwonymi Diabłami" i tym samym pożegnał się z turniejem.












