Erling Haaland od przejścia do Borussii Dortmund ugruntował swoją pozycję w światowym futbolu jako gwiazda największego formatu. Norweg kilka tygodni temu rozpoczął jedną z najważniejszych misji, jakie życie postawiło na jego drodze. Haaland razem z reprezentacją Norwegii chce bowiem sprawić niespodziankę na mundialu 2026.
Zaczyna się najgorsze. Jest kolejny wniosek o kasację kartki. FIFA pod ścianą
W USA, Kanadzie i Meksyku snajper Manchesteru City prezentuje formę zjawiskową. To na jego barkach w dużej mierze opiera się reprezentacja Norwegii, choć realnie w jej grze nie uczestniczy zbyt aktywnie. 25-latek jest zawodnikiem, który nie zalicza wielu kontaktów z piłką, ale gdy już to robi, rywal może zwykle wyciągać piłkę z siatki.
Niewiarygodny rekord Haalanda. Teraz największe wyzwanie
Tak było podczas spotkania 1/8 finału mistrzostw świata w USA, Kanadzie i Meksyku. Norwegowie mierzyli się z faworyzowanymi Brazylijczykami. Haaland łącznie dotknął piłkę 30 razy, z czego cztery kontakty były strzałami. Skończył to spotkanie z dubletem, który wyrzucił Brazylijczyków z mundialu.
Te trafienia zapewniły mu także wyrównanie wyników Leo Messiego i Kyliana Mbappe. Cała trójka ma w tym turnieju po siedem goli na koncie. To oczywiście nie pierwszy raz, gdy Haaland zapisuje niewiarygodne karty historii. Ze światem wielkiej piłki Norweg przywitał się tak naprawdę w maju 2019 roku.
Co więcej, zrobił to na polskiej ziemi. 30 maja 2019 roku w Lublinie Norwegowie mierzyli się z Hondurasem. Faworytem była oczywiście ekipa ze Skandynawii. Z tej roli Norwegowie wywiązali się w dużej mierze za sprawą występu Erlinga Haalanda, który wówczas był napastnikiem RB Salzburg.
18-letni wówczas napastnik swoje strzelanie w spotkaniu z Hondurasem rozpoczął w siódmej minucie meczu. Do końca pierwszej połowy skompletował "czteropak" trafień. Druga część meczu była dla niego pod tym względem jeszcze bardziej owocna, bo dokładnie w 90. minucie zamknął licznik trafień na liczbie dziewięciu.
Gigant ogłasza, w Premier League padł rekord. 100 milionów funtów za gwiazdę
Norwegowie wygrali 12:0, a Haaland po ostatnim gwizdku stanął do rozmowy. - Trochę mnie denerwuje to, że nie strzeliłem gola w ostatniej minucie meczu. Muszę usiąść i zastanowić się, co poszło nie tak i może zrozumiem, co się stało. Swojego rekordu nie pobiłem, bo jak miałem trzynaście lat udało się trafić trzynaście razy - mówił wciąż głodny goli już po meczu.
O jego wyczynie pisano w każdym zakątku świata. "Jeśli nie jest się Lionelem Messim, zdobycie hat-tricka nie zdarza się zbyt często. Można więc sobie wyobrazić, jak szczęśliwy musiał być norweski napastnik Erling Braut Haaland, gdy w jednym meczu zdobył nie jednego, nie dwa, lecz aż trzy hat-tricki!" - zachwycało się "BBC".
"Erling Braut Haaland przeszedł do historii jako pierwszy zawodnik w dziejach mistrzostw świata U-20, który zdobył dziewięć bramek w jednym meczu, a Norwegia pokonała Honduras 12:0 - co stanowiło najwyższe zwycięstwo w historii tych rozgrywek" - wtórowała Anglikom hiszpańska "Marka".
"Niesamowity występ na Mistrzostwach Świata U-20 w Polsce! Norweg Erling Braut Haaland (18 l.) zdobył aż dziewięć bramek w wygranym przez Skandynawów 12:0 meczu z Hondurasem! Tym samym Haaland ustanowił dwa rekordy turnieju U-20: największą liczbę goli w jednym meczu oraz najwyższe zwycięstwo" - napisano w "Bildzie".
Po nieco ponad siedmiu latach od tamtego wydarzenia Haaland ma przed sobą prawdopodobnie najważniejszy mecz w swojej karierze. 11 lipca Norwegowie zmierzą się z Anglikami w ćwierćfinale mistrzostw świata. Relacja tekstowa na żywo z tego spotkania na Sport.Interia.pl.










