Atlantę dzieli od Nowego Jorku blisko 1400 km. Lot trwa zazwyczaj dwie godziny i 20 minut. Podróż miała być szybka i komfortowa. Zamiast tego Argentyńczyków spotkała niemała frustracja.
Jak donoszą amerykańskie serwisy informacyjne, mistrzowie świata nie dostali zgody na wylot z międzynarodowego lotniska Hartsfield-Jackson. Powodem takiego stanu rzeczy była burza, która nawiedziła stolicę stanu Georgia.
Argentyna zagra na MetLife Stadium o mistrzostwo świata. Problemy pojawiły się już na etapie podróży
W środę Argentyńczycy uporali się z Anglikami, pokonując ich w półfinale 2:1. Do obrony tytułu sprzed czterech lat pozostał już tylko krok. Trzeba go wykonać w niedzielę na MetLife Stadium w New Jersey.
Drugi finalista, Hiszpania, musiał tam dotrzeć z Dallas. To ponad 2200 km dystansu. Nie słychać jednak o okolicznościach zakłócających plan podróży aktualnych mistrzów Europy.
Co ciekawe, dla "Albicelestes" nie są to pierwsze niepożądane przygody lotnicze na terenie USA. Podobną sytuację przeżyli już 10 lat temu. Brali wówczas udział w Copa America Centenario.
Przed finałem z Chile argentyńska ekipa utknęła na lotnisku w Houston. Lot, podobnie jak teraz, odbywał się do New Jersey. Drużyna przesiedziała jednak dwie godziny w maszynie na lotnisku. A winą za zamieszanie obarczono działaczy krajowej federacji, którzy mieli dopuścić się poważnych zaniedbań organizacyjnych.
Na MetLife Stadium chilijska drużyna pokonała faworytów po rzutach karnych 4:2. Przez 120 minut utrzymał się wówczas rezultat bezbramkowy.
Finał MŚ 2026, Hiszpania - Argentyna, w niedzielę o 21:00. Relacja live z tego spotkania w sportowym serwisie Interii.














