Czesław Michniewicz o aferach po mundialu. "Totalne bzdury i kłamstwa"
Czesław Michniewicz wziął udział w "Porannej rozmowie" Roberta Mazurka w radiu RMF FM. Selekcjoner przekazał, że ma dobre relacje z reprezentantami. Uważa, że padł ofiarą linczu, a media obracają żarty w duże problemy. Zapowiedział, że chciałby dalej pracować z kadrą narodową, ale decyzja o jego przyszłości należy do prezesa PZPN.

Czesław Michniewicz był gościem Roberta Mazurka w "Porannej rozmowie" w radiu RMF FM. - Rozmawialiśmy w poniedziałek z prezesem, w najbliższym czasie szykuje się kolejna rozmowa. Odpowiadałem na wiele pytań zarządu. Nie wiem, czy to mój ostatni wywiad w roli selekcjonera - powiedział.
Odniósł się do pogłosek, że stracił dobry kontakt z drużyną. - Ja się śmieję z tego, że niby straciłem szatnię. To wymysł mediów. Jestem w stałym kontakcie z chłopakami. Z niektórymi rozmawiałem osobiście. Każde moje słowo waży, każdy żart może urosnąć do dużego problemu. - stwierdził.
Czesław Michniewicz chce dalej pracować z kadrą. "Dam sobie radę z linczem"
Skomentował także zamieszanie z premią od premiera Mateusza Morawieckiego. - Nie ma żadnych problemów w zespole. Rozmawialiśmy o tym na spokojnie. To bardzo żenujące, że to urosło do takiej rangi. Media cytują anonimowo. Asystent nie chodził po pokojach i nie zbierał numerów kont. To, co się mówi, to totalne kłamstwo, totalna bzdura. W dniu wylotu do Kataru premier spotkał się z drużyną, powiedział, że w razie wyjścia z grupy pomyśli o premii. Nikt z 65 osób w kadrze nie poleciał na mundial dla pieniędzy. Żal mi zawodników, bo była świetna atmosfera, a zaczęto wymyślać różne afery - przyznał.
Uważa, że wykonał najważniejsze zadania. - Wszystkie cele zrealizowaliśmy, awans na mundial, wyjście z grupy i utrzymanie w dywizji Ligi Narodów. Mistrzostwa zaczęły się źle, bo Arabia Saudyjska wygrała z Argentyną. Wiedzieliśmy, że kwestia wyjścia z grupy nie będzie zależała tylko od nas. Oglądając finał, uświadomiłem sobie, jak dużo czasu minęło od naszego ostatniego awansu do fazy pucharowej - powiedział.
Przekazał także, że jest w dobrych relacjach z rzecznikiem PZPN, Jakubem Kwiatkowskim. - Nie mam żadnego konfliktu z nim. Rozmawialiśmy ze sobą, nie ma żadnej złej krwi między nami. Możecie zaprosić go do programu i to potwierdzi - dodał.
- Chciałbym kontynuować pracę w kadrze, ale moja rodzina jest teraz w fatalnej sytuacji, dzwonią do nas znajomi i mówią, że takiego poniżania i linczu nie widzieli nigdy w historii polskiej piłki, ale ja sobie dam z tym radę - zakończył.










