Wybór Slavko Vincicia na sędziego finału mistrzostw świata 2026 był niespodzianką sporych rozmiarów. Nazwisko słoweńskiego arbitra rzadko pojawiało się w spekulacjach dotyczących tego, kto poprowadzi najważniejszy mecz mundialu. Pierluigi Collina - szef sędziów w FIFA - zaskoczył więc wszystkich. Opinie o pracy Vincicia w finale mistrzostw są różne, ale wielu ekspertów uważa, że arbiter nie do końca poradził sobie z wagą spotkania.
Przede wszystkim trudno było mu zapanować nad emocjami piłkarzy, które w pewnym momencie przekraczały granice "dobrego smaku". Mimo wszystko nie można stwierdzić, aby Vincić popełnił karygodny błąd, a ze swoich decyzji się wybronił. Mimo wszystko przede wszystkim Argentyńczycy mieli pretensje m.in. o drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę dla Enzo Fernandeza.
Sędzia finału mundialu wprost o przeżyciach. Szczerze wyznanie
Niedługo po finale mistrzostw świata Vincić poinformował, że kończy sędziowską karierę. Teraz Słoweniec porozmawiał z lokalnymi mediami i podzielił się swoimi odczuciami po największym sukcesie w karierze. "Na początku był to szok. Później pojawiła się ogromna duma z naszego zespołu, który miał reprezentować Słowenię na największej scenie i podczas największego wydarzenia sportowego na świecie" - powiedział o chwili, w której dowiedział się, że poprowadzi finał.
"Od razu wiedziałem, że wiąże się z tym ogromna odpowiedzialność. Musieliśmy udowodnić, że zasłużyliśmy na to wyróżnienie i dobrze poprowadzić ten mecz. Dlatego bardzo szybko rozpoczęliśmy przygotowania do meczu" - zdradził Vincić. Słoweniec ocenił również swoją pracę w finale. "Po ostatnim gwizdku nie byliśmy głównym tematem rozmów, a to oznacza, że generalnie wykonaliśmy swoją pracę dobrze. Uważam więc, że przyjęta strategia sędziowania była właściwa" - powiedział.
Vincić zapytany został również o rozmowę z kapitanem reprezentacji Argentyny, Leo Messim. W tym temacie sędzia nie był zbyt wylewny. "Tę rozmowę zostawię na boisku. Mogę jedynie powiedzieć, że Messi zachował się bardzo sportowo i z pełnym szacunkiem" - przyznał były już arbiter.

















