Bolesny komunikat po porażce Niemców. To zdarzało się tylko w finałach
Reprezentacja Niemiec już po drugiej kolejce grupowej była pewna zajęcia końcowo pierwszego miejsca w grupie E. Kibice zastanawiali się, jak upłynie starcie trzeciej serii gier przeciwko będącemu na "musiku" Ekwadorze. Nasi zachodni sąsiedzi się nie popisali, a porażka ma wymiar historyczny. Pod pewnym aspektem to trzecia taka w ich historii na mistrzostwach świata. Wszystko sprawdził Cezary Kawecki.

Reprezentacja Niemiec przegrała z Ekwadorem 1:2 w meczu ostatniej kolejki grupy E na mistrzostwach świata. Zespół Juliana Nagelsmanna wyszedł na prowadzenie już 2. minucie dzięki bramce Leroya Sane i asyście Floriana Wirtza, ale podopieczni Sebastiana Beccacece wiedzieli, że nie mogą się bać drużyny, która gra o "pietruszkę", bo ma już zapewnione pierwsze miejsce.
Doprowadzili do zwrotu akcji. Szybko wyrównali, już w 9. minucie do siatki trafił Nilson Angulo. Decydujący cios zadali w 77., jego autorem został Gonzalo Plata, który sprawnie wyczuł sytuację po rzucie rożnym i w polu karnym wykorzystał bierność Manuela Neuera. Golkiper naszych zachodnich sąsiadów tylko czekał, aż piłka wpadnie mu w ręce. Nie doczekał się.
Z jednej strony wszyscy wiedzieli, że wynik tej konfrontacji w East Rutherford jest trudny do przewidzenia, a z drugiej porażka Niemców zazwyczaj ma szeroki wydźwięk medialny na całym świecie. Zawsze jest to małe światełko alarmowe.
Argentyna, Brazylia i Ekwador. Porażki Niemców z rywalami z Ameryki Południowej
Jak sprawdził Cezary Kawecki, to dopiero trzecia porażka "Die Mannschaft" przeciwko rywalom ze strefy CONMEBOL (południowoamerykańskiej) w historii ich występów na czempionatach globu. Co ciekawe, wcześniejsze miały miejsce w finałach. Pierwsza jeszcze jako RFN w 1986 r. Górą wtedy okazała się Argentyna z Maradoną w składzie. To po tym meczu na Estadio Azteca zrobiono "boskiemu Diego" ikoniczne zdjęcie z Pucharem Świata. Gole strzelali jednak inni - Jose Luis Brown, Jorge Valdano Jorge Burruchagi, Karl-Heinz Rummenigge i Rudi Völler.
Z kolei w 2002 r. po złoto sięgnął inny z kolosów tamtejszego futbolu. Brazylia wygrała 2:0 na Nissan Stadium w Jokohamie po dwóch trafieniach Ronaldo Nazario.















