Blamaż Anglików, męczarnie Chorwacji i Kolumbii. To działo się nocą na mundialu
Minionej nocy ostatecznie zakończyła się druga kolejka fazy grupowej mistrzostw świata. Nie brakowało zaskakujących rozstrzygnięć. Na samym początku ogromną wpadkę zanotowali Anglicy, który zaledwie zremisowali 0:0 z Ghaną. Niedługo później po ogromnych męczarniach Chorwacja pokonała 1:0 Panamę. Na zakończenie Kolumbijczycy bardzo długo oblegali bramkę Demokratycznej Republiki Konga, by ostatecznie wygrać tylko 1:0. W drużynie z Afryki zagrał zawodnik Widzewa Łódź Steve Kapuadi.

Minionej nocy ostatecznie zakończono drugą serię spotkań fazy grupowej tegorocznych mistrzostw świata, które odbywają się w USA, Meksyku oraz Kanadzie. W przeciągu ostatnich kilku godzin nie brakowało emocji, a także sensacyjnych rozstrzygnięć.
MŚ 2026: Anglia - Ghana 0:0
Anglicy na start mundialu zadbali o kibiców, prezentując wraz z Chorwatami jedno z najbardziej atrakcyjnych widowisk pierwszej serii spotkań. Ostatecznie górą z tego pojedynku wyszli podopieczni Thomasa Tuchela, którzy po triumfie 4:2 wysunęli się na czoło grupy L. Tuż za nim znajdowali się Ghańczycy, którzy w pierwszej kolejce dopiero w ostatniej chwili wygrali 1:0 z Panamą.
Zdecydowanym faworytem spotkania rozgrywanego w Bostonie byli Anglicy. Europejczycy zdominowali swojego przeciwnika w wielu statystykach, lecz finalnie nie przynosiło to żadnego większego efektu. Ghańczycy pomimo tego, że okopali się pod własną bramką, to równie dobrze mogli sensacyjnie sięgnąć po komplet punktów. Dogodnych okazji w drugiej połowie nie potrafili wykorzystać jednak Prince Kwabena Adu czy Marvin Senaya.
Anglicy swoją piłkę meczową mieli w 87. minucie spotkania. W przeciągu kilkudziesięciu sekund bramkarz reprezentacji Ghany Benjamin Asare najpierw obronił trudny strzał Bukayo Saki, a po chwili po uderzeniu głową Nico O'Reilly'ego uratowała go poprzeczka. Całe zamieszanie skwitowało fatalne pudło Harry'ego Kane'a. Dodatkowo w doliczonym czasie gry Ghańczycy wybijali piłkę z bramki po próbie Marca Guehiego. Mecz finalnie zakończył się bezbramkowym remisem.
Kolejna wpadka faworyta na mundialu. Sensacyjny wynik meczu w Bostonie
Jak podaje oficjalna strona FIFA Anglicy w meczu z Ghaną oddali aż 18 strzałów na bramkę rywala. Zaledwie cztery z nich zostało uznanych za celne próby. Taka statystyka jest kompromitująca dla drużyny uważanej przez wielu za faworyta do złotego medalu.
Trudno więc się dziwić ogromnej frustracji, która tuż po meczu wylała się w angielskich mediach. Pod ostrzałem dziennikarzy znalazły się m.in. wybory kadrowe Tuchela oraz kiepska postawa Kane'a, która pozbawiła Anglików kompletu punktów i pewnego awansu do kolejnej rundy.
Anglicy bez litości po blamażu. Padają nazwiska, to przelało czarę goryczy
MŚ 2026: Panama - Chorwacja 0:1
Chorwaci po porażce z Anglią na inaugurację mistrzostw świata znajdowali się w trudnym położeniu. Potencjalna wpadka w starciu z najsłabszą w grupie Panamą kosztowałaby ich przedwczesne pożegnanie z mistrzostwami świata.
Chorwacja bez wątpienia była faworytem tego spotkania. Wszak po drugiej stronie boiska stanęła drużyna, która w dotychczasowych czterech meczach na mistrzostwach świata nie zdobyła choćby punktu, notując łączny bilans bramkowy dwóch strzelonych oraz 12 straconych goli.
Pierwsza połowa spotkania nie była porywającym widowiskiem. W przeciągu pierwszych 45 minut padły zaledwie trzy strzały. Z takiego rozwoju wypadków rzecz jasna zdecydowanie bardziej zadowoleni byli Panamczycy. Chorwacja z każdą kolejną minutą znajdowała się w coraz większych tarapatach.
Przełom nastąpił w 55. minucie. Josip Stanisić precyzyjnie dograł z prawej strony boiska, co perfekcyjnie wykorzystał Ante Budimir. Wprowadzony z ławki snajper wyrwał się spod opieki swojego przeciwnika i skierował futbolówkę do opustoszałej bramki. Dwie minuty później świetną okazję do podwyższenia wyniku w fatalny sposób zmarnował Marco Pasalić.
Ta pomyłka mogła się zemścić na Chorwatach. Panamczycy po utracie gola nie odpuścili, kilkukrotnie zmuszając Dominika Livakovicia do wysiłku. Ostatecznie jednak zabrakło im szczęścia i umiejętności, przez co ostatecznie przegrali z Chorwatami 0:1 i stracili szansę na awans do fazy pucharowej. Chorwacja z kolei wciąż może nawet wygrać grupę. Decydujące okaże się ostatnie spotkanie z Ghaną.
Męczarnie Chorwatów. Manewr trenera zdecydował. Wyciągnął jokera
MŚ 2026: Kolumbia - Demokratyczna Republika Konga 1:0
Demokratyczna Republika Konga na rozpoczęcie mundialu sprawiło nie lada sensację, remisując 1:1 z Portugalią. Ich kolejnym przeciwnikiem była Kolumbia, która już na starcie pokonała 3:1 debiutujący na światowym czempionacie Uzbekistan.
Na entuzjastów polskiej ligi czekała bardzo przyjemna niespodzianka. Po raz drugi na tym turnieju w wyjściowym składzie DRK znalazł się obrońca Widzewa Łódź Steve Kapuadi. Dla 28-latka był to dopiero piąty występ w narodowych barwach.
O ile dwa poprzednie spotkania momentami były nudne, to w meksykańskim Zapopan mnóstwo się działo od samego początku. Kolumbijczycy zaatakowali i już w 6. minucie mogli świętować gola. Daniel Munoz "na raty" pokonał bramkarza DRK, lecz sędzia ostatecznie gola nie uznał ze względu na spalonego.
Pomimo sporego naporu Kolumbijczycy mieli duże problemy z otwarciem wyniku. Jak w ukropie uwijał się świetnie dysponowany od samego początku golkiper DRK Lionel Mpasi Nzau. Faworyt jednak dopiął swego. W 76. minucie bramkę na wagę zwycięstwa oraz awansu do fazy pucharowej strzelił aktywny od pierwszych minut Munoz. Piłka pechowo odbiła się jeszcze od rozpaczliwie interweniującego Kapuadiego.
W końcówce zawodnicy DRK jeszcze atakowali, lecz nie byli w stanie doprowadzić już do wyrównania. Kolumbia z kompletem punktów zajmuje pierwsze miejsce w grupie i jest pewna awansu do 1/16 finału. Cały czas szanse na awans zachowują piłkarze z Afryki, którzy na finiszu fazy grupowej zagrają z najsłabszym w zestawieniu Uzbekistanem.
Kolumbijska niemoc w Meksyku. Bramkarz wyczyniał cuda, zdecydował gol w 76. minucie
Zobacz również:









![Polski mur zatrzymał Amerykanów. Najlepsze bloki z meczu USA – Polska [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N2IUYTB4LNJR7-C401.webp)

