Argentyna przegrywała już 0:2. Gol Messiego przywrócił nadzieję. Sceny w Atlancie
W 67. minucie meczu 1/8 finału z Egiptem Argentyna przegrywała już 0:2 i była jedną nogą poza mundialem. Po raz kolejny swoją klasę pokazał jednak Leo Messi. Najskuteczniejszy strzelec w historii mistrzostw świata najpierw asystował przy golu Cristiana Romero, a chwilę później pewnym uderzeniem doprowadził do wyrównania. Argentynie awans golem w 93. minucie dał Enzo Fernandez.

Reprezentacja Argentyny przyjechała na tegoroczne mistrzostwa świata jako obrońca tytułu wywalczonego przed czterema laty w Katarze. Drużyna Lionela Scaloniego przez fazę grupową przeszła niemal jak burza. Komplet zwycięstw, łącznie sześć goli strzelonych przez Leo Messiego stawiało ich w wymarzonej sytuacji. Tym bardziej, że drabinka fazy pucharowej zdawała się ułożyć dla nich wyjątkowo korzystnie.
Sensacyjnie mecz 1/16 finału przyniósł Argentyńczykom ogromne problemy. Skazywani na porażkę piłkarze Republiki Zielonego Przylądka strzelili mistrzom świata dwie bramki, a wszystko rozstrzygnęła dogrywka. W dodatkowych 30 minutach uratował ich gol zakwalifikowany ostatecznie jako samobój Dineya Borgesa.
Wielu Argentyńskich kibiców mogło odbierać ten mecz jako wypadek przy pracy. Oczekiwania przed starciem w ramach 1/8 finału z Egiptem były ogromne. Mało kto jednak spodziewał się takiej skali sensacji.
Szalony powrót Argentyny. Kolejny przebłysk geniuszu Messiego przywrócił nadzieję
Dla Egipcjan mecz w Atlancie rozpoczął się w wymarzony sposób. Zespół z Afryki wyszedł na prowadzenie już w 15. minucie spotkania, gdy dośrodkowanie w perfekcyjny sposób wykończył Yasser Ibrahim. Spotkanie już od pierwszych fragmentów potoczyło się w szokujący sposób. Dla Argentyny był to jednak dopiero początek nieszczęść.
Tuż po strzeleniu gola prowadzący to spotkanie Francois Letexier wskazał na jedenasty metr, odgwizdując faul w polu karnym na Nicolasie Tagliafico. Odpowiedzialność na swoje barki wziął Messi, który miał na koncie już siedem goli strzelonych na tym mundialu. Argentyńska legenda uderzyła jednak fatalnie, umożliwiając Mostafie Shobeirowi skuteczną interwencję.
Po przerwie Argentyna wciąż nie była w stanie przełamać defensywy swojego przeciwnika. Egipcjanie z kolei z każdą kolejną minutą zdawali się nakręcać, a na efekty nie trzeba było długo czekać. W 60. minucie Emiliano Martineza pokonał Mostafa Ziko. Sędzia przerwał jednak radość, dopatrując się po interwencji VAR wcześniejszego faulu popełnionego przez Egipcjanina. Siedem minut później jednak już nic nie mogło odebrać Egipcjanom drugiego trafienia. Ziko pewnym uderzeniem wykończył szybką kontrę swojego zespołu.
Argentyńczycy w 67. minucie przegrywali już 0:2 i byli jedną nogą poza mundialem. Sprawy w swoje ręce zdołał jednak wziąć Messi. Kapitan "Albicelestes" najpierw popisał się precyzyjnym dośrodkowanie, które wykończyć zdołał Cristian Romero. To nie był jednak koniec, bowiem zaledwie cztery minuty później Messi dał kolejny przebłysk swojego geniuszu.
Najlepszy strzelec w historii mistrzostw świata popisał się świetnym uderzeniem z półwoleja. Hassan tym razem nie interweniował w dobry sposób, a futbolówka odbita od poprzeczki zatrzepotała w siatce. Ósme na tych mistrzostwach świata trafienie Messiego przedłużyło nadzieję Argentyńczyków.
Kulminacyjny moment nastąpił w 93. minucie. Kolejną wrzutkę w pole karne strzałem głową wykończył Enzo Fernandez. Argentyna dokonała tego, co dotychczas wydawało się niemożliwe. Odrobili stratę dwóch goli i awansowali do ćwierćfinału. Tam zmierzą się z Kolumbią lub Szwajcarią.












