Anglia w euforii po tym, co stało się w Meksyku. "Największy triumf od 1966 roku"
Jeśli któryś europejski sympatyk futbolu miał sposobność do tego, by zarwać nockę z niedzieli na poniedziałek i obejrzeć mecz Meksyk - Anglia, to... z pewnością powinien był to zrobić. Kończące spotkanie w dziesiątkę "Trzy Lwy" ograły współgospodarzy mundialu 3:2, a niektóre media ze Zjednoczonego Królestwa ze śmiałością wskazały, że była to najistotniejsza wygrana Anglików na MŚ od 1966 roku kiedy to zdobywali oni mistrzostwo globu.

Mecz Meksyk - Anglia na kipiącym od emocji i oddychający wielką futbolową historią Estadio Azteca miał pierwotnie rozpocząć się o godz. 02.00 według czasu polskiego w nocy z niedzieli na poniedziałek. Ostatecznie jednak, z uwagi na panującą w pobliżu obiektu pogodę, pierwszy gwizdek opóźniono równo o godzinę.
Ci kibice, którzy czekali na to starcie w Europie, z pewnością się nie zawiedli, jeśli wytrzymali oczekiwanie na rozpoczęcie tej rywalizacji do aż tak późnej pory. Przebieg spotkania wynagrodził bowiem wszelkie niedogodności z nawiązką.
We współzawodnictwie triumfatorami okazali się ostatecznie Anglicy, którzy zwyciężyli nad "El Tri" 3:2 po dublecie Bellinghama oraz trafieniu z karnego Harry'ego Kane'a. Sukces "Synów Albionu" był tym bardziej znaczący, że od 54. minuty i czerwonej kartki dla Jarella Quansaha grali oni w dziesiątkę.
Historyczny skandal na mundialu. Czegoś takiego jeszcze nie było. Ostre reakcje
Mundial 2026: Anglia świętuje triumf nad Meksykiem. Nuty euforii w mediach z Wysp
Całe to widowisko naturalnie stało się jednym z najważniejszych tematów dla brytyjskich mediów. Popularny tabloid "The Sun" wziął na tapet przede wszystkim sceny tuż po zakończeniu zmagań - i tak w tekście Daniela Cuttsa podkreślono, że Harry Kane aż stracił głos od śpiewania "Wonderwall" podczas celebracji. "Bohaterski kapitan dał przezabawny wywiad po szalonym zwycięstwie z Meksykiem" - stwierdzono. W artykule Ethana Singha dodano też, że brytyjska publika do rana świętowała w pubach, co skwitowano tytułem "Tequila Sunrise".
W zdecydowanie poważniejsze tony uderzyła inna bulwarówka, "The Daily Mail". Szef działu sportowego Oliver Holt wprost wskazał, że był to "najważniejszy angielski triumf na mundialu od 1966 roku" - czyli od czasu, gdy "Trzy Lwy" jedyny raz w historii podniosły w górę puchar MŚ.
W wielkiej świątyni futbolu Estadio Azteca, pośród chaotycznego, nieokiełznanego ferworu, który rozpala tu piłka nożna, wśród zgiełku, wśród wyładowań burzowych szalejących wokół stadionu, przy redukcji do 10 zawodników na ostatnich 40 minut, na wysokości 7220 stóp [ok. 2200 m - dop. red.], w rozrzedzonym powietrzu, które przyspiesza bicie serca i oddech, Anglia postawiła się przeciw wszystkiemu
Rację "DM" przyznała redakcja "The Daily Telegraph", która również stwierdziła, że takiego zwycięstwa Anglików nie było na MŚ od 60 lat. "Przybyliśmy zobaczyć, jak Anglia próbuje odnieść największe zwycięstwo w historii MŚ poza naszą wyspą. Zostaliśmy z czymś jeszcze większym - epickim wydarzeniem, o którym będziemy mówić latami" - stwierdził Sam Wallace z redakcji "DT".
"Epicki mecz godny Azteca obfitował w niemal wszystkie atuty, a zwłaszcza w znakomite występy Jude'a Bellinghama i Jordana Pickforda, którzy dali z siebie wszystko" - orzekł zaś Miguel Delaney z "The Independent". Autor wskazał przy tym, że podopieczni Tuchela pokazali "prawdziwą tożsamość" i w "epickiej bitwie" wywalczyli sobie przepustkę do ćwierćfinału z Norwegią.
Co za słowa trenera Norwegii. Kraj zmieniony na zawsze
MŚ 2026: Hit Norwegia - Anglia już za kilka dni
Ten odbędzie się dokładnie 11 lipca o godz. 23.00 według czasu środkowoeuropejskiego i trzeba stwierdzić jasno - patrząc również i na formę "Wikingów" szykuje się nam tu naprawdę dobry show, na który znów warto będzie czekać...












