Ancelotti: tego oczekiwałem. Jest jednak powód do niepokoju
Reprezentacja Brazylii odniosła pierwsze zwycięstwo podczas mistrzostw świata, pokonując Haiti 3:0. Carlo Ancelotti był zadowolony z postępu wykonanego przez jego zespół, ale podkreślił, że Canarinhos nadal mają nad czym pracować. Niepokój wywołał uraz Raphinhi.

Po rozczarowującym remisie 1:1 z Marokiem Brazylijczycy potrzebowali nie tylko trzech punktów, lecz także przekonującego występu. Zadanie wykonali przede wszystkim w pierwszej połowie spotkania w Filadelfii. Dwie bramki zdobył Matheus Cunha, a wynik jeszcze przed przerwą ustalił Vinicius Junior.
Ancelotti zadowolony, ale...
- Tego oczekiwałem od tego meczu: lepszej jakości, mniejszej liczby błędów, większej skuteczności z przodu i większej kontroli w obronie. Myślę, że to był dobry mecz - ocenił Carlo Ancelotti.
W porównaniu ze spotkaniem z Marokiem Brazylia prezentowała się swobodniej, a jej ofensywa funkcjonowała znacznie lepiej. Szczególnie ważna okazała się decyzja o wystawieniu Matheusa Cunhi, który zastąpił w podstawowym składzie Igora Thiago. Napastnik odpłacił się selekcjonerowi dwoma pierwszymi golami zdobytymi na mistrzostwach świata.
Ancelotti nie chciał jednak przedstawiać zwycięstwa nad znacznie niżej notowanym przeciwnikiem jako potwierdzenia, że wszystkie problemy zostały rozwiązane.
- Oczywiście musimy się poprawić. Zrobiliśmy postęp i poprawimy się również przed następnym spotkaniem - zaznaczył włoski szkoleniowiec.
Co dalej z Raphinhą?
Największym zmartwieniem Brazylijczyków pozostaje stan zdrowia Raphinhi. Skrzydłowy w pierwszej połowie usiadł na murawie i jeszcze przed przerwą został zastąpiony przez Rayana. Na dokładną diagnozę trzeba poczekać, jednak uraz jednego z podstawowych zawodników może skomplikować przygotowania do ostatniego meczu grupowego ze Szkocją.
Brazylia po dwóch kolejkach ma cztery punkty i prowadzi w grupie C dzięki lepszemu bilansowi bramek od Maroka. Spotkanie ze Szkocją zdecyduje nie tylko o awansie, ale również o pierwszym miejscu w tabeli.
Dla Haiti porażka oznacza natomiast utratę szans na wyjście z grupy. Sebastien Migne docenił jednak postawę swoich piłkarzy i ich próbę podjęcia rywalizacji z pięciokrotnymi mistrzami świata.
- Pokazali, że zasłużyli na obecność na tych mistrzostwach. Niestety graliśmy z Brazylią, a różnica pomiędzy zespołami była zbyt duża - przyznał selekcjoner Haiti.
Haitańczycy zakończą swój pierwszy mundial od 1974 roku spotkaniem z Marokiem. Brazylijczycy zagrają natomiast ze Szkocją, mając już bardzo komfortową sytuację w walce o awans do fazy pucharowej.











