Amerykański sen trwa, wcześniej wielki powrót. Działo się nocą na mundialu
W nocy z środy na czwartek polskiego czasu do gry w fazie pucharowej mundialu przystąpili kolejni współgospodarze imprezy. Amerykanie co prawda końcówkę potyczki z Bośniakami grali w dziesiątkę, ale i tak utrzymali korzystny wynik. Dodatkowo strzelili bramkę, dzięki czemu zameldowali się w najlepszej szesnastce turnieju. Wcześniej kapitalnym powrotem zaimponowali Belgowie. "Czerwone Diabły" przegrywały z Senegalem 0:2, by ostatecznie triumfować jednym golem.

Piłkarscy kibice w środę nie nudzili się już od 18:00, kiedy to potyczkę rozpoczęli reprezentanci Anglii oraz Demokratycznej Republiki Konga. Dość niespodziewanie Afrykańczycy schodzili do szatni z jednobramkowym prowadzeniem. Podopieczni Thomasa Tuchela w odpowiednim momencie się jednak przebudzili, co zaowocowało dwoma trafieniami oraz awansem do 1/8 finału mistrzostw świata. Bohaterem Wyspiarzy okazał się autor dubletu, Harry Kane.
MŚ 2026: Belgia - Senegal 3:2
Świadkami dubletu byliśmy także kilka godzin później podczas konfrontacji Belgów z Senegalczykami. Ale zanim dwukrotnie piłkę do siatki skierował Youri Tielemans, na domowym obiekcie Seattle Seahawks królowali Afrykańczycy. "Czerwone Diabły" strzelać zaczęły dopiero pod koniec podstawowego czasu gry. Najpierw doprowadzili do dogrywki, wracając ze stanu 0:2. Następnie w 125 minucie "jedenastkę" na wagę awansu wykorzystał wspomniany wcześniej Tielemans.
Arbiter wskazał na wapno po faulu kompletnie załamanego Lamine'a Camary. Senegalczyk długo nie mógł opanować łez, pomimo że uspokajali go koledzy. Internauci oraz eksperci w internecie zastanawiali się natomiast czy sędzia podjął słuszną decyzję. "Senegal został dziś okradziony przez skorumpowanego, nieuczciwego sędziego i FIFA" - wściekł się na platformie X Alex Haditaghi, właściciel Pogoni Szczecin. A Belgowie celebrowali najpóźniejsze trafienie w historii czempionatów globu.
MŚ 2026: USA - Bośnia i Hercegowina 2:0
Amerykanie w najlepszy możliwy sposób wrócili na zwycięską ścieżkę po przegranej z Turkami na koniec fazy grupowej. Współgospodarze imprezy objęli prowadzenie tuż przed końcem pierwszej połowy za sprawą Folarina Baloguna. Po zmianie stron podopieczni Mauricio Pochettino na własne życzenie wpakowali się w spore kłopoty. Czerwoną kartkę za ostry faul otrzymał zawodnik, który otworzył wynik potyczki.
Gra w dziesiątkę nie okazała się jednak wielkim problemem. Reprezentanci USA niesieni dopingiem licznie zgromadzonej publiczności zdobyli kolejne trafienie i w pewnym stylu zameldowali się w dalszej części zmagań. Bośniacy natomiast wracają do ojczyzny w kiepskich humorach. Zwłaszcza pod koniec, przy grze w liczebnej przewadze, liczyli oni na bramkę honorową. Golkipera oponentów straszył choćby Ermin Mahmic, lecz bezskutecznie.











