Absurd na mundialu, zwycięstwo nie ma sensu. W tle Niemcy. "Hańba"
Wobec tego meczu żaden komentator nie przejdzie obojętnie. W nocy z soboty na niedzielę reprezentacja Austrii zagra z Algierią. Jak już pisaliśmy, bardzo prawdopodobny wydaje się remis, który da awans do 1/16 finału obu zespołom. Pojawia się jednak kontekst historyczny, który może zmotywować kadrę z Afryki do zagrania o pełną pulę. Zemsta za hańbę Austriaków z przeszłości może być słodka, ale najpewniej oznaczałaby wpadnięcie na mistrza Europy Hiszpanię.

Sytuacja jest klarowna - reprezentacja Austrii i Algierii mają po 3 punkty. Nie mogą ani wyprzedzić Argentyny (przegrały z nią starcia bezpośrednie), ani spaść za Jordanię (obie wygrały z tym zespołem). W 3. kolejce grupowej zagrają więc między sobą, by zdecydować o awansie do fazy pucharowej bądź jego braku.
Więcej o tym pisaliśmy pod tym linkiem. Drugie miejsce z tej grupy trafi na zwycięzcę tej H, czyli najprawdopodobniej Hiszpanię. Nikt pewnie nie chciałby zagrać już w 1/16 finału z mistrzami Europy i jednym z głównych faworytów do złota, więc atrakcyjniejsza wydaje się 3. pozycja i konfrontacja potencjalnie z Egiptem czy Kanadą. Spotkanie na Arrowhead Stadium w Kansas City będzie frapujące - Austrii opłaca się przegrać, ale przecież Algierii nie opłaca się wygrać. Bukmacherzy spodziewają się remisu, który da w zasadzie pewny awans obu, ale skaże Austriaków na zwycięzców wspomnianej grupy H.
Wstyd na MŚ, krzyczeli do Niemców "wynocha". FIFA zmieniła zasady
Jeśli coś ma zmotywować Algierczyków do wygranej, to historia. W 1982 r. na czempionacie globu w Hiszpanii doszło do "hańby w Gijón". Wtedy jeszcze mecze 3. kolejki nie były rozgrywane jednocześnie. RFN i Austria kończyły zmagania w grupie i wiedziały, że wynik 1:0 lub 2:0 da awans obu i wyrzuci ekipę z Afryki za burtę. Skończyło się rzecz jasna na 1:0. W 10. minucie gola strzelił Horst Hrubesch, ale wzburzenie przyniosło to, co nasiliło się później.
Oba zespoły nawet za bardzo nie udawały, że interesuje je realna walka. Ostatni strzał padł w... 54. minucie. Druga część gry przyniosła zresztą tylko dwie próby (ani jednej celnej), to najmniejsza liczba uderzeń w drugich połowach w 60-letniej bazie statystycznej Opty.
To był pakt o nieagresji
- Po 20 minutach miałem bardzo złe przeczucia, w ogóle nie było wślizgów. Potem jeden z piłkarzy przekroczył linię środkową, zatrzymał się z piłką i posłał ją z powrotem do swojego bramkarza. To był moment, w którym zdałem sobie sprawę, że coś jest nie tak. Nikt nie biegał. Kompletnie nikt (...) Piłka w ogóle nie była kierowana w pole karne (...) Pomyślałem wtedy, że na trybunach jest kilka tysięcy kibiców z Afryki i że oni zaraz nas wszystkich pozabijają. Wtedy chciałem już tylko, żeby ten koszmar dograć do końca, żeby nikt go nie przerwał - opowiadał szkocki sędzia Robert Valentine. Więcej cytatów spisaliśmy 4 lata temu pod tym linkiem.
Kibice skandowali "fuera" (z hiszp. "wynocha", "wypad") oraz "Algieria, Algieria". Tylko 0,9 procent kontaktów z piłką w 2. połowie miało miejsce w polach karnych. Poniżej dokładna mapa.

Aż 58 procent podań w 2. części miało miejsce na własnych połowach. Średnia w ostatnich 6 dekadach w MŚ wynosi 41 proc. Po "hańbie w Gijón" FIFA wprowadziła ujednolicenie terminów spotkań trzeciej kolejki, lecz mogło to jedynie przykrócić, a nie całkowicie zamknąć temat kalkulacji.
Jeśli Algierczycy chęć rewanżu potraktują poważniej niż matematykę, możemy być świadkami dobrego widowiska. W przeciwnym razie najpewniej otrzymamy wyrób "meczopodobny" w stylu Francja - Dania (0:0) z trzeciej kolejki czempionatu globu 2018.












![Siatkarski pokaz w Makau. Najlepsze zagrania środy w Lidze Narodów [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N30GPP26P392J-C401.webp)
