40 minut sensacji na Florydzie. Dwukrotni mistrzowie świata drżeli do końca. Dwa gole
Równo z rozpoczęciem wtorku - zgodnie z polskim czasem - w Miami Gardens na Florydzie odbył się drugi mecz grupy H na mistrzostwach świata. Arabia Saudyjska zagrała z Urugwajem. Przedstawiciel Ameryki Południowej przegrywał po pierwszej połowie 0:1. Wynik meczu (1:1) został ustalony dopiero w końcówce, kiedy dwukrotnym triumfatorom mundialu udało się doprowadzić do wyrównania.

Na start rywalizacji w grupie H byliśmy świadkami niemałej niespodzianki. Inaczej nie da się skomentować bezbramkowego remisu reprezentacji Hiszpanii z Republiką Zielonego Przylądka. Przez 90 minut mistrzowie Europy nie potrafili znaleźć sposobu na "kopciuszka", który osiągnął historyczny wynik.
Dwoma pozostałymi ekipami w tej dywizji są Urugwaj oraz Arabia Saudyjska. Do ich spotkania doszło w nocy z poniedziałku na wtorek. Pierwszy gwizdek na Hard Rock Stadium w Miami Gardens wybrzmiał o północy.
Urugwaj zagrał z Arabią Saudyjską. Oto wynik drugiego meczu grupy H
Obie kadry spotkały się na mundialu w 2018 roku, w grupie A. Wówczas Urugwajczycy wygrali 1:0 po golu Luisa Suareza z pierwszej połowy. Teraz piłkarze pochodzący z zachodniej Azji mieli chrapkę na rewanż. Od kwietnia ich selekcjonerem jest Grek Georgios Donis. Za to dwukrotnych mistrzów świata prowadzi legendarny Marcelo Bielsa.
W pierwszej połowie działo się naprawdę wiele. Obie drużyny przede wszystkim próbowały grać w piłkę. Często byliśmy świadkami zagrań na jeden kontakt, odważnych dryblingów i podań prostopadłych. Nie zabrakło też strzałów. Saudyjczycy oddali ich pięć, tyle samo co rywale.
Bramkarze często decydowali się na piąstkowanie szybujących w pole karne futbolówek. W 38. minucie kapitalną interwencją popisał się Fernando Muslera. 39-latek obronił strzał Abdulelaha Al Amriego z bardzo bliskiej odległości. Po rzucie rożnym piłka trafiła pod nogi kompletnie niepilnowanego obrońcy reprezentacji Arabii Saudyjskiej, który kropnął z woleja, wkładając w uderzenie mnóstwo siły. W teorii wszystko zrobił poprawnie, jednak golkiper Urugwaju uratował swój zespół przed utratą gola - a przynajmniej tak się wydawało.
Dwie minuty później byliśmy świadkami niemal identycznej sytuacji. Ten sam zawodnik po wykonaniu kornera znalazł się w szesnastce Urugwaju. Po uderzeniu z główki jednego z Saudyjczyków Muslera nieco niedbale sparował piłkę przed siebie. W ułamku sekund dopadł do niej Al Amri, który tym razem wcisnął ją do siatki i wpisał się na listę strzelców. W ten sposób zespół Georgiosa Donisa wyszedł na prowadzenie 1:0.
Pod koniec pierwszej połowy - po rzucie wolnym - głową strzelał Federico Vinas, ale nie udało mu się doprowadzić do wyrównania. Przez 45 minut zawodził jego imiennik i kapitan zespołu - Federico Valverde.
W drugą cześć gry zawodnicy reprezentacji Urugwaju weszli już z zupełnie inną energią. Od razu zaatakowali z większą werwą, byli zdecydowanie bardziej dynamiczni i zmotywowani. Wymieniony gwiazdor Realu Madryt strzelał, podawał, walczył - było go pełno. W okolicach 60. minuty płaski strzał z dystansu oddał Manuel Ugarte, jednak piłka odbiła się od słupka.
Saudyjczycy atakowali już dużo rzadziej. Skupili się na obronie korzystnego wyniku. Jednocześnie na ofensywne poczynania swojego zespołu niespokojnie patrzył Bielsa. Wraz z upływem czasu sensacja stawała się coraz bardziej realna. Wystarczy spojrzeć na przedmeczowe kursy bukmacherów.
Zespół Greka bronił się bardzo mądrze, kompaktowo. Często neutralizował ataki pozycyjne Urugwajczyków. Ci często próbowali miękkich podań nad głowami saudyjskich defensorów, którzy w końcu skapitulowali. W 80. minucie gola na 1:1 strzelił Maximiliano Araujo. Napastnik lizbońskiego Sportingu ruszył do piłki odbitej przez bramkarza Arabii Saudyjskiej i pokonał go strzałem z bliska.
W przypływie euforii piłkarze z Ameryki Południowej rzucili się do ataku, ale finalnie nie padła już żadna bramka. W doliczonym czasie gry kapitalnie interweniował Mohammed Al Owais, zatrzymując piekielnie silne strzały Valverde oraz innych zawodników Urugwaju. Saudyjczycy prowadzili w sumie przez ponad 40 minut, ale remis 1:1 i podział punktów z ich perspektywy i tak jest bardzo zadowalającym rezultatem. W przeciwieństwie do ekipy Marcelo Bielsy. Ta z pewnością liczyła na komplet oczek.











![Leon w swoim stylu. Najlepsze akcje z meczu Polska – Francja [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N2DXZS2WD6P27-C401.webp)