18 sekund i się zaczęło. 2 gole skasowane. Zwrot akcji, sensacyjny awans
Piłkarze Demokratycznej Republiki Konga mogą świętować historyczny awans do fazy pucharowej mistrzostw świata. Podopieczni trenera Sebastiena Desabre'a pokazali spory charakter i wolę walki, odwracając losy rozgrywanego w Atlancie spotkania z Uzbekistanem. Choć przegrywali 0:1, ostatecznie wygrali 3:1. A bramek mogło być jeszcze więcej, choć dwie z nich musiał anulować pochodzący z Niemiec sędzia Felix Zwayer.

Mecz Demokratycznej Republiki Konga z Uzbekistanem odbywał się niejako w cieniu hitu grupy K, w którym Kolumbia mierzyła się z Portugalią. Szybko jednak stało się jasne, że i rozgrywane w Atlancie spotkanie może być kapitalnym widowiskiem.
By się o tym przekonać, wystarczyło... 18 sekund, bo właśnie po takim czasie piłka zatrzepotała w siatce po raz pierwszy. Skierował ją do niej Eldor Shomurodow, skutecznie dobijając strzał jednego z kolegów. Sęk w tym, że sędzia Felix Zwayer odgwizdał ofsajd.
Nerwy do końca. Szalona walka o 2. miejsce. VAR i odpowiedź po 10 minutach
W 10. minucie niemiecki arbiter nie miał już jednak powodów, by przerwać radość napastnika Basaksehiru, który ponownie błysnął skutecznością. I to w pięknym stylu. Sytuacja wcale nie była łatwa. Ani ostry kąt, ani wychodzący z bramki Lionel Mpasi-Nzau nie był jednak wystarczającą przeszkodą dla 30-latka, który popisał się cudownym lobem i zdobył bramkę będącą ozdobą tej kolejki grupowych zmagań, a może i całych mistrzostw świata.
Urokliwy był także strzał autorstwa Nathanaela Mbuku, który mógł dać Kongijczykom wyrównanie. Mógł, bowiem i to trafienie nie zostało uznane. Wszystko ze względu na faul, jaki popełnił w początkowej fazie akcji autor niedoszłej bramki, a którego dopatrzył się po analizie VAR Felix Zwayer.
45-letni sędzia znalazł się w centrum wydarzeń także w 33. minucie, gdy piłkarze Uzbekistanu domagali się rzutu karnego po rzekomym faulu Xojiakbara Alijonova, który zatrzymywał Briana Cipengę. Ale Niemiec nie przychylił się do ich apelu, nie dopatrując się przewinienia. W efekcie, gdy zapraszał obie ekipy do szatni na przerwę swoim gwizdkiem, tablica wyników wciąż wskazywała na rezultat 0:1 z perspektywy piłkarzy DR Konga. Nie zmienił tego także Abbosbek Fayzullayew, który już w doliczonym czasie gry uderzył niecelnie z niezłej pozycji z rzutu wolnego.
Dramat u Hiszpanów. Jest potwierdzenie. Koniec mundialu
MŚ 2026. Demokratyczna Republika Konga w 1/16 finału. Uzbekistan pokonany
Taki wynik oznaczał dla piłkarzy z Afryki koniec marzeń o awansie do fazy pucharowej. Dlatego po przerwie musieli zrobić wszystko, by odwrócić losy meczu. Sygnał do ataku dał choćby Nathanael Mbuku, oddając mocny strzał z kilkunastu metrów. Bramkarz poradził sobie z piłką, ale z problemami, dzięki czemu Fiston Mayele miał jeszcze okazję do dobitki. Nie dość jednak, że jej nie wykorzystał, to jeszcze został złapany na spalonym.
W 68. minucie zrobiło się już jednak 1:1. Wszystko za sprawą Abdukodira Chusanowa. Piłkarz Manchesteru City miał być podporą linii obrony, a to właśnie on sprokurował rzut karny. Yoane Wissa został sfaulowany przez 22-latka, po czym sam wymierzył sprawiedliwość z 11 metrów, powodując, że atmosfera zrobiła się naprawdę gorąca.
Piłkarze DR Konga robili wszystko, by przechylić szalę na swoją korzyść. I zdołali tego dokonać w 78. minucie, gdy sporym sprytem w polu karnym wykazał się Fiston Mayele, wyprzedzając wychodzącego z bramki golkipera Uzbekistanu.
W doliczonym czasie gry awans swojej drużyny przypieczętował jeszcze Yoane Wissa, kompletując dublet. W ten oto sposób Demokratyczna Republika Konga znalazła się w 1/16 finału mistrzostw świata 2026 i może już przygotowywać się do meczu z Anglią.










