Marcin Bułka pod lawiną hejtu. Stanął w bramce, wystarczyło 15 minut i koniec
Afera, której "bohaterem" w ostatnich kilkudziesięciu godzinach stał się Marcin Bułka, nie pomogła mu w ligowym meczu z Lille. Piłkarze OGC Nice zdołali objąć prowadzenie, ale ostatecznie wracają do domu z porażką 1:2. 25-letni reprezentant Polski nie ponosi winy za żadną z dwóch straconych bramek. Rozegrał między słupkami 90 minut. W tym sezonie czyste konto zachował jedynie w trzech potyczkach.

Przed trzema dniami Nicea pokonała w gościnie drugoligową Bastię 1:0 i awansowała do 1/8 finału Pucharu Francji. Marcin Bułka obejrzał mecz z ławki rezerwowych, ale i tak... został "bohaterem" spotkania. Wszystko przez wulgarny wpis, jaki zamieścił na Instagramie krótko po meczu.
"Wygrana na gów... stadionie" - to treść komentarza, którego autorem jest reprezentant Polski. Jak można było się spodziewać, błyskawicznie spadła na niego fala hejtu, głównie ze strony fanów Bastii. Łącznie z groźbami karalnymi.
Bułka skasował wpis z Instagrama. Na obiekcie Lille zaliczył dwie kapitulacje
Co ciekawe, Bułka nie został ukarany przez swojego pracodawcę. Klub stanął za nim murem. Świadczy o tym oficjalny komunikat w tej sprawie.
"OGC Nice pragnie zadeklarować wsparcie dla Marcina Bułki. Stał się celem wielu gróźb w mediach społecznościowych po tym, jak opublikował post na swoim koncie na Instagramie po wtorkowym zwycięstwie w Bastii. Post był motywowany wieloma obelgami, w szczególności rasistowskimi, ze strony niektórych kibiców, które były kierowane do kilku kolegów z drużyny przez cały wieczór" - czytamy w oświadczeniu.
"Marcin podkreśla, że w żaden sposób nie lekceważył ofiar katastrofy Furiani. Ze względu na błędną interpretację swojego wpisu, natychmiast go usunął" - to dalszy fragment oficjalnego stanowiska klubu.
W piątkowy wieczór 25-letni bramkarz zaliczył pierwszy występ po aferze. Wyjazdowej konfrontacji z Lille nie zaliczy do udanych. Jego zespół objął wprawdzie prowadzenie po bramce Sofiane Diopa w 29. minucie, ale wracał do domu bez punktu.
O końcowym rezultacie zadecydował kwadrans po przerwie. Bułka kapitulował po uderzeniach Hakona Haraldssona (48. minuta) i Bafode Diakite (63.). W obu przypadkach nie ponosi winy za stracone gole.
W bieżącym sezonie polski golkiper rozegrał na niwie klubowej w sumie 24 spotkania. Skapitulował w nich 39 razy. Tylko w trzech potyczkach zachował czyste konto.















