Fatalna diagnoza byłego reprezentanta ws. kadrowicza Urbana. Te słowa brzmią jak wyrok
22 stycznia staliśmy się świadkami długo wyczekiwanego ruchu transferowego. Po tygodniach dywagacji Sebastian Szymański opuścił szeregi Fenerbahce, definitywnie przenosząc się do Stade Rennes. Dla wielu obserwatorów ruch ten wydaje się rozsądnym posunięciem. Inne zdanie na ten temat ma jednak były już reprezentant Polski Kamil Kosowski.

Od kilku tygodni w przestrzeni medialnej pojawiały się informacje o niepokojącej sytuacji Sebastiana Szymańskiego. Reprezentant Polski, który jeszcze do niedawna wybiegał na murawę w barwach Fenerbahce, nie notował bowiem zadowalającego sezonu.
Już od pewnego czasu mówiło się, że dni 26-latka w tureckiej ekipie są policzone. Włodarze "Żółtych Kanarków" chcieli jednak odzyskać jak największą część kwoty, którą w 2023 roku wyłożyli za Szymańskiego (około 10,7 mln euro dla Dynama Moskwa). Finansowe oczekiwania Fenerbahce spełniło ostatecznie Stade Rennes, które już wcześniej przejawiało duże zainteresowanie pozyskaniem pomocnika z kraju nad Wisłą.
Jeszcze przed finalizacją tego ruchu Jan Urban wspominał, że jakakolwiek forma "ucieczki" Szymańskiego z Turcji będzie najlepszym możliwym rozwiązaniem. Z opinią tą nie zgadza się jednak były reprezentant Polski Kamil Kosowski.
Kosowski ostrzega Szymańskiego. "Powinien podążyć w innym kierunku"
Kamil Kosowski był reprezentantem Polski w latach 2001-2009. W koszulce z orzełkiem na piersi rozegrał on 52 spotkania, strzelając 4 gole i notując 11 asyst. Jednocześnie reprezentował on barwy takich zespołów jak:Kaiserslautern, Southampton oraz Cadiz CF.
W rozmowie z portalem "Fakt" Kosowski wyraził swoje obawy dotyczące ostatecznego kierunku, w którym udał się Szymański. Zdaniem eksperta ruch ten to bowiem przysłowiowe "porwanie się z motyką na słońce".
"[...]. Początek (Szymańskiego red.) w Fenerbahce był niezwykle obiecujący, potem też doszła współpraca z legendarnym Jose Mourinho. Francja to skok na głęboką wodę i chyba Sebastian powinien podążyć w innym kierunku. Dlaczego? Bo w Ligue 1 rządzi jeden klub, który ma zdecydowaną przewagę. Można to porównać z Bundesligą i hegemonem, czyli Bayernem Monachium. Nie grasz w Paryżu, ale to nie oznacza, że będziesz miał łatwo" - mówi były reprezentant Polski.
Swoje zdanie Kosowski argumentował również między innymi sporym naciskiem na fizyczność we francuskiej ekstraklasie. Jego zdaniem nie są to odpowiednie warunki dla Szymańskiego, którego Kosowski dużo bardziej widziałby w Hiszpanii bądź Portugalii. Jako przykład były piłkarz wskazał na Jana Bednarka oraz Jakuba Kiwiora, którzy obecnie stanowią o sile defensywy lidera Liga Portugal - FC Porto.
Szymański zdążył już zaliczyć debiut w barwach Stade Rennes. Wszedł on z ławki rezerwowych w 77. minucie w przegranego spotkania z FC Lorient (0:2).













