2 października kibice z kraju nad Wisłą byli świadkami nie lada widowiska. Tego dnia reprezentacja Polski mierzyła się bowiem z Rumunią na Stadionie Narodowym. Mecz ten miał dla obydwu stron pojedynku bardzo wyraźne nacechowanie emocjonalne.
Po poprzednich starciach Ligi Narodów pozycja selekcjonera Jana Urbana nie była bowiem najmocniejsza. Wielu ekspertów zakładało, że piątkowy mecz będzie ostatecznym testem dla "sternika" naszej kadry narodowej. Podobne nastroje panowały jednak także w obozie Rumunów. Wyniki podopiecznych Gheorghe'a Hagiego również nie napawały bowiem jego rodaków optymizmem.
Ostatecznie obronną ręką wyszedł jednak Urban. Jego podopieczni rozgromili Rumunów, nie pozostawiają wątpliwości na żadnym etapie tego pojedynku.
Eksperci stają w obronie Hagiego. Jasny przekaz po blamażu z Polakami
Mogłoby się wydawać, że po niewątpliwym blamażu reprezentacji Rumunii, los Gheorghe'a Hagiego zostanie ostatecznie przesądzony. Innego zdania są jednak eksperci, którzy po zakończeniu meczu całkiem licznie udzielali komentarzy tamtejszym mediom.
Jednym z nich był Cornel Dinu. W rozmowie z "GSP" nie krył on rozczarowania ogólnym przebiegiem meczu, jednak w kwestii przyszłości Hagiego wyraził on pewną dozę wyrozumiałości oraz wstrzemięźliwości.
Nie domagam się niczego takiego [tj. dymisji], ale właśnie dlatego stwierdziłem, że kierownictwo Rumuńskiego Związku Piłki Nożnej – zarówno administracyjne, jak i techniczne – powinno zostać poddane swoistemu »piłkarskiemu sprawdzianowi«. Chodzi o to, by zweryfikować, czy wiedzą oni, jakimi cechami musi wyróżniać się selekcjoner reprezentacji narodowej i czy cechy te są spójne z obecnym modelem organizacji pionu technicznego kadry
W rozmowie z portalem "GSP" dużo dosadniejsze zdanie w kwestii pozostawienia Hagiego na stanowisko selekcjonera wyraził z kolei Zeljko Kopić. Nowy szkoleniowiec Wieczystej Kraków na własne oczy widział bowiem poczynania rumuńskich piłkarzy na Stadionie Narodowym.
Rumunia rozpoczęła mecz naprawdę dobrze, ale ta czerwona kartka, ten rzut karny... [...]. Nie można teraz po prostu przerwać tego procesu; trzeba go kontynuować. Wierzę, że trener Hagi wie, jak rozwiązać te problemy; ma ku temu odpowiednie kompetencje i niezbędne narzędzia
Powyższe zdanie podziela również były rumuński piłkarz Claudiu Niculescu. Dla lepszego uargumentowania swojego zdania posłużył się on przykładem szkoleniowca, którego kibice z kraju nad Wisłą znają bardzo dobrze - Edwarda Iordanescu.
Mam nadzieję, że (Hagi red.) zostanie, bo z pewnością w końcu wszystko poukłada. [..] Porównywałbym go do Ediego. Kluczowym aspektem futbolu jest zdolność adaptacji. [...]. Edi świetnie dostosował się do umiejętności piłkarzy, których miał do dyspozycji. Moim zdaniem właśnie tutaj Hagi popełnił błąd w ocenie sytuacji
Mimo niezaprzeczalnego blamażu, sytuacja wokół Hagiego nie jest tak jednoznaczna, jak mogłoby się wydawać. Eksperci dostrzegają bowiem szansę na odbudowę potęgi rumuńskiej piłki pod skrzydłami ikony tamtejszego futbolu.










