Złoty cios w Monachium. Bayern ociera łzy po utraconym tytule w Bundeslidze
Bayern Monachium pokonał Arsenal 1-0 w rewanżowym ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Jedyną bramkę spotkania zdobył w 63. minucie Joshua Kimmich. Awansem do półfinału "Die Roten" częściowo powetowali sobie traumę z Bundesligi, gdzie w miniony weekend po 12 latach panowania pożegnali się z rolą krajowego hegemona. Dla londyńczyków to piąta z rzędu konfrontacja z Bawarczykami, której nie potrafią rozstrzygnąć na swoją korzyść. W ekipie pokonanych 90 minut na ławce rezerwowych przesiedział Jakub Kiwior.

Dla piłkarzy Bayernu Monachium był to pierwszy mecz od 12 lat, który rozgrywali w roli innej niż mistrzowie Niemiec. W miniony weekend zostali zdetronizowani przez Bayer Leverkusen i mieli bardzo niewiele czasu, by do nietypowej dla siebie sytuacji przywyknąć. Starcie z Arsenalem stanowiło pierwszą okazję do rehabilitacji za niepowodzenie na arenie krajowej.
W pierwszym spotkaniu obu zespołów padł remis 2-2. Faworyta rewanżu wskazać było niełatwo. Zwracano jednak uwagę na fakt, że "Kanonierzy" nie wygrali czterech ostatnich konfrontacji z Bawarczykami. Na dodatek stracili w nich łącznie aż 17 bramek.
Kimmich karci "Kanonierów". Jeden cios rozstrzyga losy awansu na Allianz Arena
Już pierwsze fragmenty pokazały, że żadna ze stron nie postawi tego dnia na futbol zachowawczy. Obie drużyny konsekwentnie szukały okazji do zadania pierwszego ciosu. Bliżej tego byli goście, o czym świadczy statystyka celnych strzałów sprzed przerwy: 1:3.
W bramce "Die Roten" bez zarzutu spisywał się jednak Manuel Neuer. Golkiper reprezentacji Niemiec skutecznie interweniował po uderzeniach Gabriela Martinellego, Martina Odegaarda i Williama Saliby.
Zaraz po rozpoczęciu drugiej odsłony londyńczycy znaleźli się w sporych opałach. Piłka po strzale Leona Goretzki trafiła w poprzeczkę. To była zdecydowanie najgroźniejsza akcja monachijczyków.
Goście nie wyciągnęli z tego incydentu konstruktywnych wniosków. Efekt? W 63. minucie zrobiło się 1-0. Z bocznej linii pola karnego centrował Raphael Guerreiro, a uderzeniem głową futbolówkę w siatce umieścił - jeden z najniższych graczy na murawie - Joshua Kimmich.
"The Gunners" nie zamierzali jednak składać broni. I niewiele brakowało, by dopięli swego. W 81. minucie oko w oko z Neuerem stanął Gabriel Jesus. Brazylijski snajper przedłożył jednak siłę nad precyzję i w decydującym momencie przeniósł piłkę nad poprzeczką. To była pierwsza i ostatnia szansa na wyrównanie.













