Wyeliminowali zespół Polaka, ale co zrobili teraz. Kopciuszek rozpycha się na balu. Awans o krok
Bodo/Glimt się nie zatrzymuje. Mistrzowie Norwegii dalej piszą piękną historię. Sensacyjne było wyeliminowanie Interu Mediolan w 1/16 finału, ale im ciągle mało. W środowy wieczór zrobili wielki krok w stronę ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Sporting Lizbona nie miał nic do powiedzenia w starciu z piłkarskim Kopciuszkiem.

Bodo/Glimt to klub doskonale znany polskim kibicom. Jeszcze kilka lat temu Lech Poznań i Legia Warszawa wygrywali z norweskim zespołem w europejskich pucharach. Teraz mogą patrzeć na niego z zazdrością.
W sierpniu 2025 roku zespół przełamał fatalną serię norweskich przedstawicieli w Lidze Mistrzów. Kraj ten czekał na swój zespół w tych elitarnych rozgrywkach aż 18 lat więc sam awans był wielkim sukcesem.
Tymczasem Kopciuszek z Norwegii się nie zatrzymuje. Fazę ligową skończył z dorobkiem 9 punktów (2 zwycięstwa, 3 remisy, 3 porażki). To pozwoliło mu zająć 23. miejsce, które było premiowane grą w fazie play-off. Norweska ekipa w dwumeczu o 1/8 finału zmierzyła się z Interem Mediolan i była skazywana na sromotną klęskę. Tymczasem sprawiła wielką niespodziankę. Na własnym obiekcie wygrała 3:1, a w rewanżu na San Siro potwierdziła swoją klasę, wygrywając 2:1.
Po wielkim sukcesie los sprawił, że w 1/8 finału mierzą się ze Sportingiem Lizbona, który w środowy wieczór nie miał zbyt wiele do powiedzenia. Norwegowie prowadzili do przerwy 2:0 po golach Sondre Feta z rzutu karnego oraz Ole Blomberga.
Zespół z Portugalii w drugiej części spotkania starał się odwrócić losy meczu. Mistrzowie Norwegii jednak kontrolowali sytuację, a w 71. minucie dobili rywala. Kasper Hogh strzelił nie do obrony i ustalił wynik spotkania na 3:0.
Tym samym Bodo/Glimt jest już jedną nogą w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Rewanżowe starcie w Lizbonie zaplanowano na wtorek (17 marca), godz. 18:45.













