Reklama

Reklama

Wraca wielki wyścig w Lidze Mistrzów

Niedomiar emocji w wielkich ligach Europy podkreśla tylko rangę rywalizacji w Lidze Mistrzów. Tam zderzenie futbolowych kolosów jest nieuniknione. Leo Messi przed starciem Barcy z PSG mówi: "Będzie ciężko, ale mam dobre przeczucia".

LIGA MISTRZÓW NA ŻYWO W INTERIA.PL - ZAPRASZAMY!

Reklama

Spektakularne zwycięstwo 9-2 nad Hamburgiem to kolejny pokaz siły Bayernu Monachium zapowiadający, że w starciu z Juventusem będą się działy rzeczy wielkie. Bawarczycy kończą już wyścig po tytuł mistrza Niemiec, w siedmiu kolejkach pozostałych do zakończenia sezonu muszą zdobyć 2 pkt, cały swój ogromny potencjał mogą więc skupić na Lidze Mistrzów. Ich jutrzejszy rywal Juventus ma za sobą mniej okazały, ale bardziej prestiżowy wyjazdowy triumf w derbach Italii nad Interem 2-1, który pozwolił utrzymać 9 pkt przewagi nad Napoli. Jutro na Allianz Arena obaj giganci zagrają przeciwko sobie, weryfikując wreszcie na poważnie swój aktualny potencjał. Ani mistrz Włoch nie miał w tym sezonie mocniejszego przeciwnika, ani niemiecki gigant.

Stawiając Bayern w roli faworyta trzeba pamiętać jak bardzo Niemcy nie znoszą grać przeciw Włochom. Przekonaliśmy się o tym podczas Euro 2012, jutro dyscyplina defensywa, spryt, siła i nienaganna technika mają ogromną szansę oprzeć się Bawarczykom. Ta para drużyn kompletnych pozostawia w cieniu wszystkie inne w ćwierćfinale Champions League.

W przeddzień starcia w Paryżu barceloński "Sport" wydrukował okładkę z Wieżą Eiffla w tle, którą dominuje wielka postać Leo Messiego. "Będzie ciężko, ale mam dobre przeczucia" - mówi enigmatycznie o meczu z PSG laureat czterech Złotych Piłek. Co ma na myśli nie wiadomo, może powrót do treningów Xaviego i Jordiego Alby, może powrót do piłki Tito Vilanovy i Erica Abidala, a może generalnie stan ducha drużyny, która jednak w 10 ostatnich meczach ligowych straciła aż 10 pkt?


W stolicy Francji na taki mecz czekano bardzo długo. W 1995 roku PSG wyeliminowało z Champions League Dream Team, co było początkiem końca Johana Cruyffa na ławce trenerskiej Barcelony. Paryż przeżył jednak potem znacznie więcej piłkarskich rozczarowań niż wzlotów. Drużyna notorycznie grała poniżej swoich możliwości, dopiero teraz pieniądze katarskich szejków mają zwrócić PSG pozycję nr 1 we Francji. Przewaga siedmiu punktów nad Marsylią wydaje się bezpieczna, dlatego Zlatan Ibrahimović i jego koledzy skoncentrują wszystkie siły na Lidze Mistrzów. To są rozgrywki, dla których ten zespół jest tworzony.

Zapotrzebowanie na bilety na mecz z Barceloną przekroczyło 2 mln. Ci, którzy usiądą jutro na Parc des Princes będą się mogli uważać za wybrańców losu. Oba zespoły zagrają prawdopodobnie w najsilniejszych składach, w miniony weekend trenerzy dali odpocząć w lidze wielu gwiazdom. Jak ważny to mecz dla Katalończyków niech świadczy fakt, że do Paryża wyjeżdża walczący z nowotworem Vilanova. Ostatni raz siedział na ławce drużyny ponad dwa miesiące temu.

Oba środowe ćwierćfinały Champions League odbędą się w Hiszpanii. Real Madryt podejmie Galatasaray z Drogbą i Sneijderem. Jose Mourinho próbuje pobudzić Gonzalo Higuaina i Karima Benzemę, by w końcu dali wsparcie Cristiano Ronaldo. Portugalczyk zdobył w tym roku 21 bramek dla Realu, reszta zespołu tylko 23. 

Zobacz wyniki, strzelców bramek i terminarz Ligi Mistrzów

Trener "Królewskich" obawia się, że Turcy nie wywołają u jego gwiazd takiej mobilizacji jak Manchester United. Powtarza więc, że bez gry na 100 proc wielki cel jakim jest oczekiwany od 11 lat dziesiąty Puchar Europy stanie się nierealny. "Królewski" klub jest wygłodniały tego trofeum bardziej niż ktokolwiek. Największe burze i zakręty w tym sezonie Mourinho przetrwał, znów pracuje w spokoju. Wszystko może się jednak zmienić w 90 minut. Real, który nauczył się wygrywać z Barceloną oddaje jej tytuł mistrzowski, licząc, że rewanż weźmie w rozgrywkach uważanych przez oba kluby za najbardziej prestiżowe.

Borussia Dortmund odwiedza Malagę bez kontuzjowanego lidera obrony Matsa Hummelsa, specjalisty od zdobywania ważnych goli. W ostatnim meczu ligowym Marcel Schmelzer złamał nos i nie wiadomo, czy zagra, a wtedy defensywę gości trudno będzie uznać za monolit. Obie drużyny to objawienia tej edycji Ligi Mistrzów, awans do półfinału jest także dla nich sprawą priorytetową.

W wielkich ligach Europy emocje właściwie się wyczerpały. Manchester United, Barcelona, PSG, Juventus i Bayern wypracowały spore, lub wręcz ogromne przewagi. Liga Mistrzów gwarantuje fanom dramaty do samego finału na Wembley. W ćwierćfinałach nie ma drużyny, dla której nie byłby to zdecydowanie cel nr 1. Juventus czeka na triumf w rozgrywkach od 1996 roku, Borussia od 1997, Bayern od 2001, Real od 2002. Tylko budowane za pieniądze szejków Malaga i PSG jeszcze niczego w Champions League nie zdobyły. Barcelonę można zaliczyć do osobnej grupy. Od 2006 roku jej kapitanowie wznosili trofeum aż trzy razy. Tyle, że jak zapewnia Messi, ani trochę nie osłabiło to u nich głodu sukcesu.

Autor: Dariusz Wołowski

Porozmawiaj o artykule na blogu Darka Wołowskiego

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje