Wpadka Wojciecha Szczęsnego, a teraz takie słowa. Gwiazda grzmi. "Kradzież"
Nie milkną echa meczu Club Brugge - FC Barcelona (3:3). Wojciech Szczęsny czterokrotnie wyciągał piłkę z własnej siatki, ale jeden z goli nie został uznany. Zdaniem Marco van Bastena to duży błąd. Legendarny piłkarz dosadnie ocenił sytuację. Zresztą nie tylko on.

FC Barcelona była zdecydowanym faworytem w starciu z Clubem Brugge. "Duma Katalonii" w poprzedniej kolejce fazy ligowej Ligi Mistrzów rozbiła przed własną publicznością Olympiakos Pireus 6:1 i teraz wielu ekspertów uważało, że może być podobnie. Tymczasem zespół z Belgii postawił się faworyzowanemu rywalowi i już w 6. minucie wyszedł na prowadzenie. Gospodarze trzykrotnie wychodzili na prowadzenie, ale podopieczni Hansiego Flicka za każdym razem odpowiadali.
Club Brugge mógł zadać decydujący cios w doliczonym czasie gry. Wojciech Szczęsny wszedł w drybling z Romeo Vermantem. Zawodnik belgijskiego zespołu wyłuskał piłkę i umieścił ją w siatce. Ostatecznie po analizie VAR arbiter spotkania orzekł, że Polak był faulowany i nie uznał gola.
Legenda nie ma wątpliwości. "Club Brugge zostało okradzione"
Szczęsny może mówić o wielkim szczęściu, ale cała sytuacja jest szeroko komentowana w mediach całego świata.
Club Brugge zostało okradzione. Gol na 4:3 powinien zostać uznany. Tam nie było faulu na Szczęsnym! On go nawet nie dotknął. To Szczęsny sprawił, że wyglądało to jak faul na nim, ale go nie było
Legendarny napastnik reprezentacji Holandii, Ajaxu Amsterdam i AC Milan był wyraźnie poirytowany decyzją arbitra spotkania. Zresztą nie tylko van Basten jest zdania, że faulu na polskim bramkarzu nie było. - Nie widzę przewinienia Vermanta na Szczęsny. Kluczowy jest fakt, że sam bramkarz zagrał piłkę do tyłu. To bardzo ryzykowna nonszalancja bramkarza Barcelony. Poczuł lekki kontakt i postanowił się przewrócić - przyznał Perez Burrull, ekspert sędziowski radia Radio Marca. Ekspert podkreślił, że sędzia Anthony Taylor powinien uznać gola na 4:3.
Problemy Barcelony. Szansa na rehabilitację pod koniec listopada
FC Barcelona ma czterech kolejkach fazy ligowej Champions League ma na swoim koncie siedem punktów i plasuje się na 11. miejscu. Podopieczni Flicka szansę na rehabilitację będą mieli 25 listopada. Wówczas zmierzą się z Chelsea Londyn. W międzyczasie "Duma Katalonii" rozegra dwa spotkania La Liga - z Celtą Vigo i Athletikiem Bilbao.














