Reklama

Reklama

Wołowski: Ogry Barcelony

Wiedzą o Barcelonie tyle, że nie mogę im powiedzieć nic nowego – opowiada o kolegach z Bayernu Hiszpan Javi Martinez. Z Athletic nigdy nie wygrał meczu z Katalończykami, czy uda się z Bawarczykami w półfinale Champions League?

Wydawało się, że rekordowa w Bundeslidze kwota 40 mln euro będzie ciążyć defensywnemu pomocnikowi bardzo długo. W zaskakująco krótkim czasie Jupp Heynckes uczynił z niego gracza podstawowej jedenastki w zespole, gdzie ławkę dla rezerwowych wycierają Arjen Robben i Mario Gomez. Mający hiszpańskich dziadków napastnik pomógł Martinezowi w aklimatyzacji, choć sam miał masę problemów przegrywając rywalizację z Mario Mandżukicem. We wtorek przeciw Barcelonie wyjdzie do gry, Chorwat pauzuje za kartki.

Pytany wielokrotnie, czy Martinez wart jest tak ogromnych pieniędzy wydanych przez klub szczycący się rozsądkiem w polityce transferowej, trener Bayernu znalazł znakomite wyjście. Opowiada jak kapitanowie Phillip Lahm i Bastian Schweinsteiger przychodzili do niego zachwyceni tłumacząc, że właśnie takiego gracza jak Hiszpan w Bayernie brakowało. Bawarczycy czują się mocni, rozgniatają rywala za rywalem, ale w tyle ich głów wciąż tli się kompleks dwóch przegranych finałów Champions League. Być może Hiszpan to właśnie ten element układanki, którego zabrakło w 2010 i 2012 roku?

Felix Magath postawił tezę, że w półfinałowym starciu Barcelona nie ma najmniejszych szans. Że Bayern "przejedzie" się po rywalach, jeszcze łatwiej niż w ćwierćfinale po Juventusie. Wyniki losowania zostały przyjęte z obawą także w Katalonii, mimo iż drużyna Leo Messiego wygrała w ostatnich latach więcej niż ktokolwiek inny. "Barca trafia na Ogra" - donosił barceloński dziennik "Sport".

Martinez jest oczywiście ostrożniejszy od Magatha. Wspomina swoje mecze przeciw Katalończykom z Athletic Bilbao, w których największym osiągnięciem był remis. "To był przywilej, ale i przekleństwo w jednym" - wspomina grę rywala i liczbę kilometrów, którą musiał pokonać bez piłki. "Na szczęście Bayern potrafi dostosować się do każdych warunków".

Wir möchten nach London fahren! (chcemy jechać do Londynu) - powiedział po niemiecku Hiszpan na jednej z ostatnich konferencji prasowych Bawarczyków wywołując rozbawienie dziennikarzy. Finał na Wembley to marzenie Martineza po tym jak spacerkiem zdobył mistrzostwo Niemiec, a finał krajowego Pucharu osiągnął dzięki zwycięstwu 6-1 nad Wolfsburgiem. Zdruzgotany i sfrustrowany pomocnik "Wilków" Brazylijczyk Diego przestrzegł potem Bawarczyków, by nawet nie śnili o czymś podobnym w półfinale Ligi Mistrzów.

Bawarczycy wiedzą, że we wtorek skończą się żarty. Bayern czeka najtrudniejszy dylemat sezonu "jak zatrzymać Leo Messiego"? Dla Heynckesa to piłkarz, który osiągnął poziom Zidane’a, Maradony, czy Pelego, Martinez przyznaje, że powrót do zdrowia Argentyńczyka jest dobrą nowiną dla całego futbolu. Jemu leży jednak na sercu przede wszystkim dobro Bawarczyków.

Martinez wymienia też czterech innych kluczowych graczy rywala z Katalonii. Jego idolem jest Xavi Hernandez, "mózg Barcy", "najlepszy ofensywny pomocnik na świecie". "Sergio Busquets nie jest może najlepszy, ale z pewnością najinteligentniejszy. Wie doskonale, kiedy przerwać akcję" - dodaje w wywiadzie dla dziennika "El Pais". Andres Iniesta uzupełnia Xaviego tak, że nie sposób skupić się na wyłączeniu z gry jednego z nich, Valdes jest jednym z najlepszych bramkarzy na świecie, ale osobistą słabość Martinez ma do Pedro. "Jest w ciągłym ruchu, nie zatrzymuje się nigdy, pracując za siebie i kolegów".

Dla Martineza mecze z Barceloną są okazją do zmierzenia się z żywymi legendami hiszpańskiej piłki. Choć był na mundialu w RPA, a także na Euro 2012 w Polsce i na Ukrainie, właściwie nie wstawał z ławki dla rezerwowych. W swoim debiucie w drużynie narodowej zmienił Xaviego. W RPA zagrał raz, od 75. min starcia z Chile, gdy zastąpił Xabiego Alonso. Poza tym z zazdrością patrzył nie tylko na gola Iniesty w finale, ale jak znaczące role u Vicente del Bosque pełni jego rówieśnik Busquets, czy zaledwie o rok starsi Pedro, Pique i Fabregas, a na Euro 2012 młodszy Jordi Alba.

Od 2008 roku Barcelona gra w półfinale Champions League nieprzerwanie, od 2009 zawsze była na tym poziomie faworytem. Porażki z Interem (2010) i Chelsea (2012) można było od biedy uznać za zaskakujące i nieszczęśliwe. Bawarczycy stanęli w tym czasie na drodze Katalończyków raz - cztery lata temu rywalom wystarczyło do rozstrzygnięcia rywalizacji zaledwie 45 minut. Wyniki i styl gry Barcelony oczarował szefów Bayernu do tego stopnia, że zatrudnili Pepa Guardiolę z astronomiczną pensją 15 mln euro za sezon. Podczas losowania poprzedniej edycji Ligi Mistrzów zakończonej finałem na Allianz Arena Paul Breitner ogłosił, iż Katalończycy zrewolucjonizowali współczesny futbol.

Marinez wyznaje, że cokolwiek chce opowiedzieć o Barcelonie swoim kolegom z Bayernu, oni już to wiedzą. Znają Katalończyków na wylot. Dziś układ sił się jednak zmienił. Barca wydaje się słabsza, Bayern zdecydowanie mocniejszy niż w 2009 roku. Bawarczycy mają okazję przerwać hegemonię Katalończyków w sposób spektakularny, tak jak uczynił to w Hiszpanii Real Madryt.

Reklama

Autor: Dariusz Wołowski

Porozmawiaj o artykule na blogu Darka Wołowskiego

Zobacz terminarz Ligi Mistrzów

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama