Reklama

Reklama

Wołowski: "Królewski" egzamin

Real Madryt nie chciał Juventusu i Bayernu, trafił na Manchester United, z którym ostatnio …wygrywał. Nigdy wcześniej starcie Barcelony z Milanem nie miało aż tak oczywistego faworyta.

Jeśli Real Madryt ma zdobyć w tym sezonie 10. Puchar Europy, droga do tego będzie bardzo trudna. Porażka z Borussią Dortmund w grupie śmierci, okazała się dla zespołu Jose Mourinho bardzo kosztowna. Starcie "Królewskich" z najbardziej utytułowanym klubem Premier League to będzie największy z hitów 1/8 finału Champions League. Szczęście nie uśmiechnęło się do obu gigantów, Real mógł trafić na Schalke, Manchester na Porto, Celtic, lub Szachtar.


Patrząc z perspektywy historii Manchester United nie jest złym rywalem dla "Królewskich". Pokonali go w 2000 roku, kiedy grając słabiutko w Primera Division, okazali się lepsi w ćwierćfinale od obrońcy trofeum. Bezbramkowy remis na Santiago Bernabeu do historii nie przeszedł, za to wspaniała akcja Fernando Redondo i dwie bramki Raula w rewanżu na Old Trafford jak najbardziej. Oba kluby mierzyły się potem jeszcze trzy lata później, w okresie galaktycznym, kiedy ponownie w ćwierćfinale Brazylijczyk Ronaldo wygrał pojedynek snajperski z Ruudem van Nistelrooyem.
 
W ostatnich latach to jednak United, a nie Real był gwiazdą Champions League. Nie licząc traumatycznego startu w poprzedniej edycji, kiedy Anglicy przepadli w grupie, wcześniej grali w finale trzy razy w ciągu czterech lat. Gdyby nie Barcelona, Manchester miałby teraz może nie trzy, ale pięć Pucharów Europy w klubowym muzeum.
 
Dziś oba kolosy bardzo lubią grę z kontry. Czy Jose Mourinho przechytrzy starego, szkockiego lisa Aleksa Fergusona? Dla Cristiano Ronaldo będzie to sentymentalny powrót myślami do czasów, gdy jako gracz United wznosił Puchar Europy, a potem wymarzoną "Złotą Piłkę". Niedawno wyznał, że tęskni za Fergusonem i atmosferą Old Trafford. Będzie okazja do powrotu. Sentymenty trzeba jednak zostawić na boku.

Do lutego stanie się już pewnie oczywiste, czy Champions League to ostatnia szansa, by Real uratował sezon. Trzy dni przed rewanżem na Old Trafford, "Królewscy" zagrają Gran Derbi na Santiago Bernabeu. Dla Mourinho mecz z Manchesterem to wyzwanie szczególne. Kiedy podpisał kontrakt w Madrycie, Real z marszu przełamał passę sześciu porażek w 1/8 finału Champions League. Tyle, że lista jego ofiar (Lyon, Tottenham, APOEL Nikozja i CSKA Moskwa) wciąż nie wszystkich przekonuje. "Mou" potrzebuje wielkiego, bezdyskusyjnego triumfu z Realem, na co Manchester United daje mu wielką szansę.

Dla podgrzania atmosfery prasa światowa z pewnością przypomni teraz wiele razy brutalne wypowiedzi trenera United na temat Realu Madryt. Florentino Perez i jego działalność w futbolu wyjątkowo nie przypadły Szkotowi do gustu. Pobicie Rooneya, van Persiego i reszty z całą pewnością nie wykracza poza możliwości "Królewskich". Wynikało to choćby z ankiet wśród kibiców Realu, którzy najbardziej obawiali się Juventusu i Bayernu.

Reklama

Dziś Bawarczycy wydają się największym faworytem rozgrywek, obok Barcelony. W 1/8 finału trafili na Arsenal, z którym nie powinni mieć przesadnych kłopotów. Perspektywa starcia z Lukasem Podolskim nie jest dla Bayernu stresem. O wiele bardziej niewygodnym rywalem niż Arsenal byłby zespół z żelazną dyscypliną w defensywie. Wojciech Szczęsny na pewno znajdzie ogromne pole do popisu, musi przypomnieć sobie cuda, których dokonywał w towarzyskim meczu Polska - Niemcy przed Euro 2012.
 
Barcelona znów trafiła na Milan, tak jak w ćwierćfinale poprzedniej edycji, gdy wygrała z trudem (0-0 i 3-1). Po stracie Zlatana Ibrahimovica i Thiago Silvy klub z Mediolanu to kolos, którego nazwa i historia budzi zdecydowanie większy szacunek, niż obecna drużyna. Tak słaba w erze Silvio Berlusconiego kadra Milanu jeszcze nie była. Starcza dotąd na zaledwie siódme miejsce w Serie A. W Champions League mediolańczycy przegrali rywalizację z Malagą, która w Primera Division traci do Barcelony już 18 pkt. Mimo wszystko Milan zdołali ostatnio pokonać Juventus w Serie A i od tamtej pory zanotować w lidze trzy kolejne, zdecydowane zwycięstwa. Czy to początek drogi do odrodzenia?
 
Na razie mamy do czynienia z najlepszą Barcą w historii i jednym z najsłabszych Milanów. Przede wszystkim magia wielkiej nazwy sprawia, że Katalończycy muszą zachować ostrożność. Są zdecydowanym faworytem, jeśli zagrają na najwyższym poziomie, ale jeśli z Mediolanu znów przywiozą bezbramkowy remis, zaczną się nerwy. Tym razem przybysze z San Siro nie będą mieli absolutnie nic do przegrania.
 
Borussia Dortmund trafiła na inną rewelację tej edycji Szachtar Donieck. Szanse są równe, trio Polaków oraz ich koledzy muszą się wznieść na poziom z meczów grupowych i wszystko powinno być dobrze. Ukraińcy, a raczej Brazylijczycy w ich składzie tworzą zespół uznawany za wybitnie niewygodny. Trafić na nich bardzo nie chciała Barcelona. Porażkę mistrzów Niemiec na boisku nietrudno sobie wyobrazić, a jednak kibice odebraliby ją, jako głębokie rozczarowanie. Szachtar to wciąż drużyna, która ma przeciętny status, nie powalają jej międzynarodowe dokonania. Jeśli ktoś pokonał mistrzów Anglii, Hiszpanii i Holandii, nie powinien zatrzymać się na mistrzu Ukrainy?

Dariusz Wołowski

Dyskutuj o artykule z Darkiem Wołowskim


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje