Wielka zmiana u Piotra Zielińskiego. Jan Urban wiedział to już wcześniej
Piotr Zieliński z dnia na dzień stał się podstawowym piłkarzem Interu Mediolan. Jest to o tyle zaskakujące, że jeszcze u progu sezonu wydawało się, że jego kariera na San Siro może pójść w odwrotnym kierunku. Dziś prawdopodobnie wybiegnie w podstawowej jedenastce w meczu Ligi Mistrzów przeciwko Liverpoolowi. Jeśli to faktycznie nastąpi, przedłuży serię gier, jakiej w Interze jeszcze nie miał.

Przez lata temat Piotra Zielińskiego był - obok polityki - tym, co najbardziej dzieliło polskich kibiców. Tu zawsze ścierały się dwa obozy. Pierwszy twierdził, że Zieliński to zawodnik, jakiego nasza piłka nie miała od niepamiętnych czasów i jedyne zadanie, jakie w jego kontekście stoi przed selekcjonerem reprezentacji, to stworzenie mu optymalnych warunków, w których będzie mógł pokazać pełnię umiejętności. Drugi obóz uważał, że opinie o pomocniku są przesadzone lub wręcz nieprawdziwe, a ci, którzy twierdzą inaczej, żyją co najwyżej tęsknotą za typem zawodnika, którym Zieliński nie jest, choć chciano by był.
Opinie były skrajne
Nie może zatem dziwić, że nawet w tym sezonie byliśmy świadkami skrajnych opinii na temat Piotra Zielińskiego. Po pierwszej części piłkarskiej jesieni, gdy Zieliński nie grał zbyt wiele, nie mówiąc, że u progu sezonu - również ze względu na kontuzję - były wątpliwości, czy w ogóle będzie grał, Marek Koźmiński stwierdził, że widzimy właśnie początek końca Polaka w Interze. Z racji swojej historii w Serie A oraz posiadanych tam kontaktów, były wiceprezes PZPN nie brzmiał niewiarygodnie, gdy w TVP Sport mówił: - Skreślili go. Ale będzie mu ciężko odejść, bo jego problemem jest kontrakt - 9 milionów euro piechotą nie chodzi. Wydaje mi się, że nie uda mu się znaleźć klubu we Włoszech. Nie przypuszczam, by chciał diametralnie zejść ze swoich apanaży, bo do Interu szedł też po kasę. W takiej sytuacji zostaje mu albo Anglia, klub typu Leeds United, albo Arabia Saudyjska, która wcale taka zła nie jest. Pozostanie dłużej w Interze nie będzie dobrym pomysłem, bo znajdzie się w podobnej sytuacji co Arek Milik.
Jednocześnie Jan Urban w jednej z rozmów z Interią mówił coś zupełnie przeciwnego. - Rozmawiałem z Piotrkiem i on jest przekonany, że będzie grał w Interze. Trener ma mu wkrótce dawać szanse.
W podobnym tonie wypowiadał się Piotr Dumanowski, komentator Eleven Sports, który włoską piłkę zna od podszewki. - Może dochodzimy do momentu, w którym "Zielu" faktycznie zagra kilka meczów w wyjściowym składzie Interu, co mu się jeszcze nie zdarzyło i przekona do siebie trenera. Jeszcze niedawno były głosy, że gdy tylko okienko się otworzy, ruszy po niego Lazio, ale teraz są już kolejne - że Chivu zaczął na niego patrzeć przychylniejszym wzrokiem - stwierdził w rozmowie z nami.
Wiemy, kto miał rację
Kilka tygodni później już wiemy, kto miał rację. Piotr Zieliński zalicza właśnie serię czterech kolejnych meczów, w których na boisku spędził co najmniej 45 minut. W poprzednim sezonie nie było ani jednej takiej serii, a gdy wydawało się, że jest blisko (w styczniu 2025), po prostu wypadł z łask. Co gorsza, szans na powrót do takich liczb już nie było, bo później na przeszkodzie stanęła kontuzja.
Teraz Zieliński gra sporo. Raz - w meczu z Venezią - zszedł z boiska już w przerwie, jednak patrząc na cały kontekst, czyli bardzo dobry występ przed zmianą stroną (okraszony asystą), wysokie prowadzenie Interu (3:0) oraz konieczność odpowiedniego rozkładania sił swoich piłkarzy przez trenera (granie co trzy dni), zmianę tę należało traktować nie jako votum nieufności do dyspozycji Zielińskiego tego dnia, lecz jako coś zupełnie przeciwnego. Chivu najwidoczniej uznał, że dziś Zieliński jest jednym z jego najważniejszych zawodników i nie można go "zajeżdzać". Dowód przyszedł trzy dni później, gdy Polak wybiegł w podstawowym składzie przeciwko Como w meczu Serie A (rozegrał 71 minut).
Doszliśmy do miejsca, w którym prawdopodobnie spełniają się inne słowa z "przepowiedni" Dumanowskiego. - To nie była stricte opinia trenera, ale z jego otoczenia dało się usłyszeć, że Zieliński zrobił na nim pozytywne wrażenie i że z biegiem czasu przekonał się do niego. To dobry moment na przekazanie pałeczki, bo Mchitarjan ma teraz dość poważną kontuzję. Jeśli Polak będzie grał dobrze, mocno skorzysta. Jest dużo młodszy, rzadziej łapie kontuzje, może udowodnić, że nie ma potrzeby, by Ormianin wracał. Interowi, po okresie łatwiejszych meczów w Lidze Mistrzów, zacznie się zaraz seria czterech trudniejszych, więc będzie na kogo tle błyszczeć - choćby Arsenalu czy Atletico Madryt. Jeśli Piotrek wykorzysta tę szansę, Chivu nie będzie miał już o czym myśleć. Tymi meczami można wygrać nawet miejsce w podstawowym składzie na przyszły sezon.
I dalej: - Obecny sezon wygląda na taki, w którym Piotrek może pokazać: słuchajcie, ja tu jestem, i wcale nie musicie latem szukać kogoś innego. Poza tym odejść może Calhanoglu, który był blisko odejścia latem, a Zieliński ma wciąż długi kontrakt i duże pieniądze z niego wynikające.
Liczby wyglądają nieźle
Piotr Zieliński notuje przy okazji liczby, które go bronią. Nie chodzi o gole i asysty, których wciąż ma mało (na razie w obu rubrykach stoją skromne "dwójki"), lecz inne elementy wpływające pozytywnie na Inter. Polak jest jednym z najlepszym piłkarzy w całej lidze pod kątem procentu wygranych pojedynków (blisko 65 proc.). W przypadku pojedynków o górne piłki, ten wskaźnik podskakuje nawet do 75 proc. Dokładność podań na poziomie 88 proc. to także ligowa czołówka, a jest to tym bardziej imponujące, że mówimy o zawodniku kreatywnym, często podejmującym decyzje niesztampowe i będące daleko do nabijania licznika zagraniem do najbliższego z partnerów. Zieliński staje się kluczowym zawodnikiem w ofensywie Interu, mając średnio 2,5 kontaktów z piłką w polu karnym rywala (wysoko, jak na swoją pozycję - dwukrotnie więcej niż przed rokiem), 50-procentową skuteczność w dryblingu, czy średnią 1,63 oddawanego strzału oraz 65 kontaktów z piłką na 90 minut swojej gry.
Wygląda na to, że Zieliński świetnie wykorzystuje szansę, jaką otrzymał po kontuzji Mchitarjana. Ormianin wrócił już do pełni sił i jest aktualnie powoli przywracany do gry, łapie pierwsze minuty po wyleczeniu urazu. Najbliższy czas pokaże, kto wygrał wewnętrzną rywalizację, ale wiele wskazuje na to, że jeśli nie przyjdzie nagłe załamanie formy u Zielińskiego, nie będziemy musieli się o to martwić.
A nawet jeśli, to Inter w kolejnej części sezonu wciąż będzie grać aż na trzech frontach. Zieliński udowodnił, że bez względu, czy jest zawodnikiem z pierwszego, czy drugiego szeregu, trener Interu będzie mógł na niego liczyć. Dziś jego odejście z klubu wydaje się bezcelowe.












