Reklama

Reklama

Watzke o rewanżu z Zenitem: To nie będzie spacerek

Dyrektor wykonawczy Borussii Dortmund Hans-Joachim Watzke uczula piłkarzy i kibiców tej drużyny, że środowy rewanż z Zenitem Sankt Petersburg w 1/8 finału Ligi Mistrzów nie będzie spacerkiem. "Od wszystkich wymagam stuprocentowego zaangażowania" - zaznaczył.

"Kiedy Europa wzywa, w Borussii budzi się nowe życie" - napisała zapowiadając spotkanie z wicemistrzem Rosji agencja prasowa dpa.

Stanowi to pewne nawiązanie do pewnej sinusoidy wyników niemieckiego zespołu. Trzy ostatnie zwycięstwa w LM były poprzedzone porażkami na krajowym podwórku.

"Sądzę, że taka seria to przypadek. Na pewno nie oszczędzamy się w Bundeslidze, bo wybiegamy myślami do Champions League" - skomentował piłkarz Borussii Jonas Hofmann.

Teraz historia może się powtórzyć, gdyż w sobotę zespół, którego barwy reprezentują Robert Lewandowski, Łukasz Piszczek i Jakub Błaszczykowski, przegrał w lidze z imienniczką z Moenchengladbach 1-2.

Reklama

W środę taki wynik dałby jednak Borussii awans, gdyż w Rosji wygrała 4-2, m.in. po dwóch golach Lewandowskiego, który w bieżącej edycji LM ma już w dorobku sześć trafień.

"Nie możemy roztrwonić takiej przewagi. To byłby dramat" - przyznał kapitan Sebastian Kehl.

Nastroje tonuje też Lewandowski. "Nie jesteśmy jeszcze w kolejnej rundzie. Zenit się nie podda, musimy uważać" - powiedział Polak.

Zespoły z Niemiec do tej pory tylko raz odpadły z europejskich pucharów, mimo dwubramkowego zwycięstwa w pierwszym meczu. W sezonie 1996/97 "sztuki" takiej dokonał Karlsruher SC, który w 1/8 finału Pucharu UEFA najpierw pokonał Broendby Kopenhaga 3-1, by drugie spotkanie przegrać 0-5.

Przed takim scenariuszem ostrzega Watzke.

"Niech to stanowi przestrogę, że losy dwumeczu nie są jeszcze rozstrzygnięte. To nie będzie spacerek. Zarówno od piłkarzy, jak i kibiców oczekuję stuprocentowego zaangażowania. Przed nami ciężka praca" - podkreślił szef klubu.

Borussia może po raz pierwszy od 16 lat dwa lata z rzędu osiągnąć co najmniej ćwierćfinał LM. Przed rokiem dotarła nawet do finału.

Według Watzkego, stanowiłoby to dowód, że klub należy do ścisłej europejskiej czołówki, choć ma mniejsze możliwości finansowe niż niektóre potęgi.

"Stoimy mocno na dwóch nogach, ale 3,9 mln euro za awans do ćwierćfinału byłoby miłym dodatkiem do sukcesu sportowego" - zauważył.

Ku radości trenera Juergena Kloppa i fanów BVB w środę grę drużyny będzie mógł poprowadzić Ormianin Henrich Mchitarjan, który ostatnio w Bundeslidze pauzował za kartki. Nie wiadomo natomiast, czy szkoleniowiec będzie miał do dyspozycji Marco Reusa, który od dwóch tygodni nie gra z powodu problemów z mięśniami.

W Dortmundzie mimo wszystko jest spokojniej niż w ekipie rywali. Po porażce w Sankt Petersburgu pracę stracił trener Luciano Spalletti. Następcą Włocha będzie Portugalczyk Andre Villas-Boas, który oficjalnie przejmie zespół w czwartek. W Niemczech na ławce zasiądzie jeszcze Sergiej Siemak.

Były reprezentant Rosji debiut w tej roli ma już za sobą. Zenit w sobotę przegrał mecz na szczycie rodzimej ekstraklasy z CSKA Moskwa 0-1 i jest drugi w tabeli, ze stratą trzech punktów do obrońców tytułu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje