Reklama

Reklama

UEFA może mieć ogromne kłopoty. Wszystko przez finał Ligi Mistrzów

Ponad 1700 kibiców Liverpoolu skontaktowało się z firmami prawniczymi w celu wystosowania pozwu przeciwko UEFA. Chodzi o sytuację z dnia tegorocznego finału Ligi Mistrzów, kiedy to przed meczem doszło do organizacyjnego chaosu i w efekcie finałowe starcie zostało rozegrane z opóźnieniem. Wielu kibiców w trakcie tych wydarzeń doznało fizycznych bądź psychicznych uszczerbków na zdrowiu.

Według informacji "Guardiana" ponad 1700 kibiców Liverpoolu postanowiło oficjalnie założyć sprawę przeciwko europejskiej federacji. Wśród szkód poniesionych przez fanów są kontuzje fizyczne, jak połamane żebra czy urazy wywołane gazem pieprzowym użytym przez policję. Bardzo duża liczba osób zmagała się z zespołem stresu pourazowego, atakami paniki i lękiem, a symptomy pojawiały się nawet długo po powrocie z Paryża.

Organizatorzy popełnili wiele błędów w trakcie planowania logistyki całego dnia finałowego. Fani Liverpoolu zostali ściśnięci na bardzo małej powierzchni, dodatkowo nie zdecydowano się na otworzenie wszystkich bramek wejściowych, przez co tworzyły się ogromne kolejki. UEFA i przedstawiciele francuskich władz początkowo oskarżyły Liverpoolu o wzniecenie zamieszek przed stadionem, przez co początek meczu został opóźniony o ponad 30 minut.

Reklama

Sprawą fanów Liverpoolu zajmują się dwie brytyjskie firmy prawnicze, prowadzone przez Gerarda Longa i Jill Patterson. - Nasza sprawa polega na tym, że UEFA jako organizator meczu miała obowiązek zadbania o kibiców, którzy wydali swoje ciężko zarobione pieniądze na podróż i bilety, a nie poradziła sobie z tym zadaniem - stwierdził w wypowiedzi dla "Guardiana" Long.

Liga Mistrzów. Prawie 2000 kibiców Liverpoolu ma wytoczyć sprawę sądową przeciwko UEFA

Prawnicy potwierdzili także gazecie, że ich firmy są w końcowej fazie zbierania i przeglądu dowodów, a także we współpracy z francuskimi kolegami po fachu przygotowują specjalne pismo do UEFA z wyszczególnionymi wszystkimi roszczeniami. 

Billy Hogan, dyrektor wykonawczy Liverpoolu, stwierdził z kolei, że dowody pozyskane przez klub pokazują, że "wstrząsające doświadczenia" opisywane przez kibiców dotyczą przede wszystkim zatłoczenia, niesprecyzowanych informacji co do trasy przybycia na stadion, problemów przy punktach sprawdzania dokumentów i kołowrotkach, nadmiernej agresji policji, braku komunikacji, a także problemów z wyjściem ze stadionu. 

UEFA jak na razie nie odniosła się do tych oskarżeń, oświadczając, że nie będzie komentować tej sprawy aż do momentu przygotowania i opublikowania własnego raportu, co ma mieć miejsce pod koniec listopada. Federacja wcześniej oficjalnie przeprosiła wszystkich poszkodowanych kibiców, pisząc, że "żaden fan futbolu nie powinien znaleźć się w takiej sytuacji i nie może się ona nigdy więcej powtórzyć".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL