Uderzają w polskiego sędziego po meczu Ligi Mistrzów. "Poważny problem"
Paweł Raczkowski poprowadził mecz Ligi Mistrzów pomiędzy Liverpoolem a Galatasaray w szalonych okolicznościach. W wyniku kontuzji Szymona Marciniaka to właśnie on przejął gwizdek, a ostatni z wymienionych był arbitrem technicznym. Mimo że spotkanie zakończyło się wynikiem 4:0 dla gospodarzy, Turcy w przestrzeni internetowej dali do zrozumienia, że ich zdaniem polski arbiter zaprezentował się na poziomie niegodnym Champions League.

Mecz Liverpool - Galatasaray w rewanżu 1/8 finału Ligi Mistrzów miał poprowadzić Szymon Marciniak. W ostatniej chwili doszło jednak do zmiany. Najbardiej znany polski sędzia ostatecznie był arbitrem technicznym.
Mecz poprowadził natomiast Paweł Raczkowski. Polski sędzia nie dostał łatwego spotkania. W pierwszym meczu Liverpool przegrał 0:1 i musiał odrabiać straty. Oba zespoły wiedziały, że zmiana sędziego w ostatniej chwili może okazać się ważnym czynnikiem w kontekście walki o awans i chciały wykorzystać to na swoją korzyść.
Ostatecznie Liverpool wygrał 4:0 i bardzo pewnie awansował do 1/4 finału. Po takiej deklasacji temat sędziego powinien być raczej poboczny. Tym bardziej że nie doszło do żadnego wielkiego skandalu ani pomyłki.
Turcy bezlitośni dla Raczkowskiego. Czy aby na pewno słusznie?
Pojawiło się jednak wiele głosów z tureckiej strony krytykujących Pawła Raczkowskiego.
- Jeśli UEFA wyznacza sędziego, który w ciągu czterech lat nie prowadził ani jednego meczu Ligi Mistrzów, na jeden z najważniejszych meczów 1/8 finału, to istnieje poważny problem z ich wizją - pisze jeden z tureckich profili na platformie X.
- Nie odpadliśmy przez sędziego, to prawda. Ale na tym poziomie, zarządzanie meczem z tak słabym, poniżej standardów sędziowaniem, jest po prostu nie do przyjęcia. Przyznany rzut karny, przeoczone faule, decyzje, które zakłóciły równowagę gry… wszystko to jest całkowicie sprzeczne z tak zwanym "elitarnym" statusem tych rozgrywek - dodaje kibic Galatasaray.
- Popełniono krytyczny faul na Barisie Yilmazie, a Paweł Raczkowski kontynuował grę. Sędziowski skandal - komentuje inny z Turków prowadzący profil dla kibców Galatasaray obserwowany przez ponad pół miliona użytkowników.
- Zdecydowanie najgorszy sędziowski występ, jaką widziałem od dawna. Paweł Raczkowski nie sędziował dzisiejszego meczu, on był marionetką na boisku - brzmi kolejny komentarz.
Występ polskiego sędziego chłodnym okiem ocenił jeszcze Ratafł Rostkowski - znany polski ekspert i były arbiter.
Rostkowski występ Raczkowskiego ocenia o wiele lepiej niż Turcy. - Polski sędzia błysnął kompetencjami w hicie Ligi Mistrzów. Udowodnił, że znowu powinien pracować w tych rozgrywkach - tytułuje swój tekst na łamach TVP Sport.
Rostkowski pochwalił Raczkowskiego szczególnie za odgwizdanie trudnego do interpretacji w czasie rzeczywistym rzutu karnego dla Liverpoolu. Czyli za to, za co Turcy go krytykowali. Dominik Szoboszlai został kopnięty w obrębie pola karnego, więc gościom rzeczywiście należał się rzut karny.
Decyzja Raczkowskiego budząca największe wątpliwości to odgwizdanie faulu Virgila van Dijka na bramkarzu Galatasaray. Holender trafił do siatki, ale polski sędzia dopatrzył się przewinienia, którego najpewniej nie było. Trudno więc zrozumieć narrację Turków, którzy oskarżają Polaka o to, że ten posędziował w sposób skandalicznie niekorzystny wobec ich drużyny.











