Twierdza w Madrycie podbita. Real pokonany. Trzy gole w hicie Ligi Mistrzów
Mecz Realu Madryt z Bayernem Monachium na Santiago Bernabeu miał być niezwykle emocjonujący i zdecydowanie spełnił pokładane w nim oczekiwania. Goście przez lwią część spotkania byli drużyną znacznie lepszą i mieli wszystko, aby odnieść w stolicy Hiszpanii wysokie zwycięstwo. W pewnym momencie pozwolili "Los Blancos" wrócić do rywalizacji. Spotkanie zakończyło się wygraną gości 2:1.

Od początku meczu była jedna drużyna, która na boisku całkowicie dominowała i był to Bayern Monachium.
Najpierw seria rzutów rożnych, a 9. minucie groźny rzut wolny, który został dobrze rozegrany przez Joshuę Kimmicha. Dayot Upamecano stanął przed wymarzoną szansą na zdobycie gola z dwóch lub trzech metrów, ale w komiczny sposób nie trafił czysto w piłkę. Tak Real Madryt uniknął straty gola na samym początku.
Dominacja Bayernu. Wyszli na dwubramkowe prowadzenie
Bayern zmarnował stuprocentową okazję, a chwilę póniej dominować zaczął Real Madryt. Kylian Mbappe i Vinicius przeprowadzili kilka groźnych ataków na bramkę Neuera. Raz Niemiec musiał popisać się bardzo dobrą interwencją po strzale Brazylijczyka.
Celnego strzału na bramkę Łunina nadal jednak brakowało. Bayern grał dobrze, ale nie potrafił stworzyć realnego zagrożenia.
W 28. minucie fatalny błąd popełnił Thiago Pitarch. Młody piłkarz Realu Madryt posłał piłkę do napastnika Bayernu we własnym polu karnym. Gnabry jednak nie wykorzystał tego prezentu. Skończyło się tylko rzutym rożnym - źle wykonanym przez Joshuę Kimmicha.
Koncówka pierwszej połowy to znowu bardzo dobry fragment Bayernu. Tym razem gościom z Bawarii udalo się wycisnąć z niego bramkę. Serge Gnabry znakomicie wypatrzył wbiegającego w pole karne Luisa Diaza. Kolumbijczyk uciekł Alexandrowi-Arnoldowi i perfekcyjnie wykończył akcję strzałem po ziemi.
Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 1:0 dla Bayernu Monachium. A druga zaczęła się dla "Die Roten" najlepiej, jak tylko mogła. Przy pierwszym golu Alvaro Carreras nie uplinował linii spalonego, a przy drugim dał się okiwać i znów zawiódł swój zespół. Harry Kane otrzymał podanie za pole karne i bardzo pewnym strzałem z dystansu podwoił prowadznie gości.
W drugiej połowie Vinicius Junior otrzymał prezent od Dayota Upamecano. Francuski obrońca podał wprost do Brazylijczyka, który stanął "sam na sam" z Neuerem. Niemiecki bramkarz "wygnał" swojego rywala do boku i ostatecznie piłkarz Realu Madryt trafił w boczną siatkę. Pomylił się nieznacznie.
Emocje w końcówce. Bayern wywozi zaliczkę z Madrytu
Na nieco ponad kwadrans przed końcem Real Madryt odpowiedział i rozpalił w sercach swoich kibiców nadzieję na remontadę. Kylian Mbappe wykorzystał znakomite dośrodkowanie Trenta Alexandra-Arnolda i oddał czysty strzał w polu karnym. Neuer jeszcze odbił piłkę. Był bliski obrony, ale futbolówka nieznacznie przekroczyłą linię bramkową.
Końcówka miała być niezwykle emocjonująca. Gol dla jednej z drużyn mógł bowiem całkowicie zmienić układ sił w dwumeczu. Dla Realu - dodać ogrom emocji przed rewanżem. Dla Bayernu - przesądzić losy rywalizacji. Stroną przeważającą byli gospodarze.
Real i Bayern o tego upragnionego gola walczyli do samego końca. Ten jednak już nie padł. Ostatecznie to spotkanie zakończyło się zwycięstwem gości 2:1 i to "Die Roten" zbliżyli się do półfinału Ligi Mistrzów.
W rewanżu w Monachium nie zagra Aurelien Tchouameni, który obejrzał żółtą kartkę i będzie zawieszony. To duża strata dla zespołu Alvaro Arbeloi.











