Reklama

Reklama

Trzy tygodnie Liverpoolu

Za trzy tygodnie okaże się czy Liverpool FC będzie mógł w przyszłym sezonie bronić Pucharu Europy zdobytego 25 maja, kiedy "The Reds" po rzutach karnych pokonali AC Milan.

17 czerwca komitet wykonawczy Europejskiej Unii Piłkarskiej (UEFA) będzie się zastanawiał nad tą kwestią, choć w tej chwili sprawa nie wygląda zbyt dobrze dla podopiecznych Rafaela Beniteza. - Nie zmienia się zasad w trakcie gry - powiedział przedstawiciel UEFA William Gaillard.

Reklama

Anglia ma cztery miejsca w rozgrywkach Ligi Mistrzów, a federacja tego kraju (FA) zadecydowała ostatnio, że przypadną one czterem najlepszym drużynom w Premier League. W minionym sezonie tymi zespołami były: Chelsea Londyn, Arsenal Londyn, Manchester United i Everton Liverpool. Na dzisiaj oznacza to, że mimo zdobycia Pucharu Europy "The Reds" nie mogliby bronić tego trofeum, chyba że... zastąpiliby lokalnego rywala. Raz już taki przypadek miał miejsce. W 2000 roku Real Madryt wywalczył Puchar Europy, ale uplasował się poza czołową czwórką w Primera Division. Hiszpańska Federacja Piłkarska zdecydowała jednak, iż "Królewscy" w kolejnej edycji zagrają, kosztem Realu Saragossa.

- To wyjątkowa sytuacja i oczekujemy wyjątkowych rozwiązań - stwierdził Brian Barwick, dyrektor wykonawczy FA. - UEFA jest teraz postawiona w trudnej sytuacji, może się bowiem okazać, że zdobywca Pucharu Europy nie wystąpi w następnej edycji rozgrywek pod patronatem tej organizacji. My podjęliśmy słuszną decyzję o tym, aby w Lidze Mistrzów zagrały cztery najlepsze drużyny Premier League i to się nie zmieni - dodał.

FA zamierza jednak lobbować w UEFA, żeby ta dopuściła Liverpool, jaką piątą drużynę z Anglii, do Champions League. Kilka najważniejszych osób europejskiej piłki, w tym Franz Beckenbauer, popierają roszczenia "The Reds" o grze w kolejnej edycji Ligi Mistrzów. - To byłoby niesprawiedliwe, aby obrońca trofeum nie mógł wystąpić w rozgrywkach. Niektóre przepisy powinny być zmienione i to jest jeden z takich przypadków. Wierzę, że wszystko zostanie rozwiązane polubownie i Liverpool zagra w przyszłym sezonie w Lidze Mistrzów - powiedział "Daily Mail" Eusebio, zdobywca Pucharu Europy z Benfiką Lizbona w 1962 roku.

- Przepisy są jakie są. Tylko raz zrobiliśmy wyjątek w przypadku Realu Madryt. Oczywiście będziemy dyskutować nad tą sprawą, ale normalnie nie zmieniamy zasad w trakcie gry - stwierdził Gaillard.

Szansą dla Liverpoolu jest postawa Lennarta Johanssona, prezydenta UEFA, który obiecał, w rozmowie z Davide Mooresem, prezesem "The Reds", że postara mu się pomóc. - Jeśli Johansson zadecyduje, że chce, aby Liverpool FC był piątym angielskim zespołem grającym w Lidze Mistrzów, to może próbować przekonać członków komitetu wykonawczego, żeby zmienili przepisy. Jest to w jego mocy - powiedział jeden z wysoko postawionych działaczy UEFA.

Dowiedz się więcej na temat: UEFA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama