Reklama

Reklama

Trener FC Basel: Lech Poznań jest groźny, jak pozwolisz mu grać

- Wiemy dużo o Lechu, widzieliśmy pięć jego spotkań. Czy jesteśmy faworytem? To się okaże po drugim meczu - mówi trener FC Basel Urs Fischer przed spotkaniem w stolicy Wielkopolski.

Piłkarze mistrza Szwajcarii przylecieli do Poznania we wtorek w południe. O godz. 19 rozpoczęli oficjalny trening przed środowym spotkaniem z Lechem. Wcześniej z dziennikarzami spotkali się trener Urs Fischer oraz obrońca Marek Suchy. Szkoleniowiec drużyny z Bazylei był pytany o brak kilku piłkarzy, którzy są kontuzjowani lub pauzują za kartki: Yoichiro Kakitaniego, Waltera Samuela, Derlisa Gonzaleza i Iwana Iwanowa. - Przyjechaliśmy tutaj z tymi zawodnikami, którzy mogą obecnie grać. To będzie nasz najmocniejszy skład na ten mecz - uspokaja Fischer.

Reklama

Sztab szkoleniowy FC Basel obejrzał na żywo lub na wideo pięć spotkań "Kolejorza" - o Superpuchar z Legią Warszawa, kwalifikacyjne mecze w Lidze Mistrzów z FK Sarajewo oraz ligowe z Pogonią Szczecin i Lechią Gdańsk. To na ich podstawie Fischer wyrobił sobie zdanie o poznańskiej drużynie: - W tych wszystkich meczach nie było zbyt wielu zmian w drużynie mistrza Polski. To nieźle zorganizowany zespół, jego formacje dobrze ze sobą współpracują, a do tego jest agresywny. Agresywny w tym sensie, że powoduje stratę piłki u rywala i szybko przechodzi do ataku. No i oczywiście, gdy mu się pozwoli grać - a było kilka takich spotkań - to wówczas jest bardzo groźny - chwali poznaniaków trener FC Basel.

Szkoleniowiec ze Szwajcarii nie chce wprost powiedzieć, że FC Basel jest faworytem tego starcia. Dyplomatycznie stara się przekazać, że lepszą ekipą będzie ta, która awansuje po drugim starciu za tydzień w Bazylei.

- Wychodzę z założenia, że ten pierwszy mecz będzie bardzo wyrównany, ale wiemy, jaka jest piłka nożna i niczego nie da się w niej przewidzieć. Dopiero po fakcie człowiek jest mądry, bo różne nieprzewidywalne rzeczy mogą się zdarzyć po drodze. Zakładam jednak, że wszystko rozstrzygnie się w rewanżu - ocenia Fischer. Czy w tej sytuacji ewentualny remis wywieziony z Poznania byłby sukcesem jego drużyny?

- Oczywiście, nie byłby to zły rezultat, ale będziemy robić wszystko, by ten mecz wygrać. Zawsze staramy się zwyciężyć, a gra o remis bywa niewygodna. Jeśli wszystkie poczynania planujesz pod kątem tego remisu, to może on nie wyjść. Będziemy chcieli wygrać, ale może się zdarzyc i tak, że będziemy zadowoleni z remisu - przyznaje Fischer.

Trener FC Basel w ostatnim meczu z Grasshoppers Zurych dokonał kilku niespodziewanych zmian w składzie. - Owszem, było trochę ryzyka, ale wygraliśmy (3-2 - red.). Jak będzie teraz? Porozmawiam z zawodnikami, zapytam jak się czują i podejmę decyzje co do składu i ustawienia. Trudno teraz powiedzieć, czy będzie to ryzykowne.

Czeski obrońca FC Basel Marek Suchy uważa Lecha za bardzo silnego rywala, ale stawia przy tym sprawę jasno: celem jego drużyny jest awans do kolejnej rundy, a później gra w fazie grupowej Ligi Mistrzów. - Środowy mecz będzie wielkim wyzwaniem dla nas, chcemy uzyskać dobry wynik przed rewanżem. Który z napastników Lecha jest najgroźniejszy? Ich ofensywa nie jest oparta na jednym graczu, ale drużynie jako całości. Musimy uważać na nich jako cała linia obronna. Wiele wiemy o rywalach i postaramy się nie stracić żadnej bramki - twierdzi Suchy.

Początek meczu Lecha z FC Basel - w środę o godz. 20.45.

Z Poznania Andrzej Grupa

Dowiedz się więcej na temat: Lech Poznań | FC Basel | Urs Fischer

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje