Reklama

Reklama

Tottenham - Liverpool 0-2. Henderson: Bez tego trenera to byłoby niemożliwe

Po finale piłkarskiej Ligi Mistrzów, w którym Liverpool pokonał Tottenham Hotspur 2-0, bohaterowie meczu w Madrycie zabrali głos. Kapitan "The Reds" Jordan Henderson wielką maestrię oddał trenerowi drużyny, Juergenowi Kloppowi. - Bez tego trenera to byłoby niemożliwe. Nie do wiary, co zrobił w klubie, czego dokonał - podkreślił 28-letni pomocnik.

Juergen Klopp (trener Liverpoolu): "Widzieliście kiedyś taką drużynę? Walczy, mimo że w baku brakuje już paliwa. Za nami trudny mecz, który był ukoronowaniem całego sezonu. Rywale grali najlepiej, jak potrafią, my - nie. Nasz bramkarz miał kilka ważnych interwencji. To zwycięstwo jest niesamowite. Jestem przeszczęśliwy, że to moi piłkarze teraz się cieszą. To najwspanialszy wieczór. Byłem już w tak wielu finałach, większość przegrałem. Ten dedykuję mojej rodzinie oraz kibicom, którzy tak długo cierpieli".

Reklama

Mohamed Salah (zdobywca jednej z bramek dla Liverpoolu): "Cieszę się, że wziąłem udział w drugim finale z rzędu, tym bardziej że wreszcie udało mi się rozegrać pełne 90 minut. Nikt się dzisiaj nie wyróżnił indywidualnie, ale jako zespół byliśmy niesamowici. Wiele poświęciłem, żeby zrobić karierę. Przeniosłem się z mojej wioski do Kairu, a teraz jestem Egipcjaninem na takim poziomie. To dla mnie niewiarygodne".

Jordan Henderson (kapitan Liverpoolu): "Bez tego trenera to byłoby niemożliwe. Nie do wiary, co zrobił w klubie, czego dokonał. Czujemy taką jedność, on stworzył szczególną atmosferę w szatni. To jemu należą się wszystkie wyrazy uznania. To najwspanialsza chwila w mojej karierze, o tym marzyłem od dziecka".

Trent Alexander-Arnold (obrońca Liverpoolu): "Trudno to opisać słowami. Biorąc pod uwagę, jaki mieliśmy sezon, bardziej zasługiwaliśmy na to trofeum niż rywale. Dokonaliśmy czegoś szczególnego. Nie będziemy myśleć o tym, że mecz był toczony w wolnym tempie, tylko o tym, że jesteśmy klubowymi mistrzami Europy. Jestem zwykłym chłopakiem z Liverpoolu, którego marzenia właśnie się spełniły".

Hugo Lloris (bramkarz Tottenhamu): "Nie udał nam się początek meczu. Później musieliśmy radzić sobie ze świadomością, że rywale prowadzą jednym golem. Mimo to staraliśmy się grać w sposób, do którego jesteśmy przyzwyczajeni, ale na ostatnich 30 metrach brakowało nam zdecydowania i agresji. Nie byliśmy zagrożeniem dla Liverpoolu, łatwo było bronić się przed naszymi atakami, nie licząc ostatnich 15 minut. Wtedy rzuciliśmy do przodu wszystko, co mieliśmy, ale nie przełożyło się to na dogodne okazje".(PAP)

mm/ pp/

Dowiedz się więcej na temat: Tottenham Hotspur | Liverpool FC | Jordan Henderson

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje