Przy okazji ostatniego finału Ligi Konferencji we Wrocławiu pomiędzy Chelsea i Realem Betis głośno było o zamieszkach, do jakich doszło pomiędzy fanami obu ekip. Do pierwszego starcia doszło już dzień przed meczem. Druga konfrontacja nastąpiła kilka godzin przed finałem, gdy funkcjonariusze musieli użyć armatek wodnych, by sprawie opanować sytuację.
Na szczęście te sceny nie powtórzyły się w Monachium przed finałem Ligi Mistrzów - przynajmniej do późnego wieczoru (lub raczej wczesnych godzin nocnych). Być może stało się tak dlatego, że na Marienplatzu - czyli w centralnym punkcie miasta, próżno było szukać zorganizowanej grupy paryżan. Co innego, jeśli chodzi o fanów Interu.
Liga Mistrzów. Fani Interu przejęli centrum Monachium w piątkową noc
Przyjezdni z Półwyspu Apenińskiego przejęli bowiem centrum miasta. Ich chóralne śpiewy i okrzyki słychać było z daleka. A prowadziły one w jeden z zakątków Marienplatzu, gdzie jedna część fanów szalała, wyrażając swoją miłość względem Interu, a druga chciała uwiecznić ten moment z telefonem w rękach.
W pewnym momencie między oszalały tłum wszedł... kibic PSG w trykocie paryskiej ekipy. I z dość zabawną miną najpierw zaczął bić brawo włoskim kibicom, potem bezradnie rozłożył ręce... a na koniec zaczął bawić się razem z nimi.
Trener Interu zaskoczył tuż przed finałem Ligi Mistrzów. Fatalne wieści ws. Polaków
Na Placu Mariackim nie zabrakło także polskich wątków. Bo w tłumie dało się zauważyć kibiców z nazwiskiem Piotra Zielińskiego na trykocie.

Jednego z nich zapytaliśmy, skąd taki wybór. - Zielu to dobry piłkarz. I nie było już koszulek Lautaro - odparł w łamanym włosko-angielskim języku.
Z czasem sytuacja zaczęła się nieco rozkręcać. Jedno z kont na platformie "X" dokumentujące działalność kibicowską wrzuciło filmik, na którym widać, że w ruch poszły środki pirotechniczne. Lecz trudno tu mówić o ich hurtowych ilościach. Sytuacja wydawała się więc opanowana. I oby tak pozostało aż do samego końca.
Z Monachium - Tomasz Brożek











