Reklama

Reklama

Teoria bitwy na Bernabeu

Czy dzisiejszy szlagier 1/8 finału Champions League Real Madryt - Manchester United będzie piłkarską wersją partii szachów? Obie drużyny naznaczone ręką swoich trenerów uwielbiają grę z kontrataku.

W wywiadzie dla hiszpańskiego dziennika "El Pais" Juergen Klopp przedstawia siebie, jako trenera, dla którego nie istnieje zwycięstwo za wszelką cenę. "Chcę czuć i lubić futbol grany przez moje drużyny" - deklaruje. Dodaje, że przeciętny kibic popełnia błąd otaczając czcią szkoleniowców najbardziej utytułowanych klubów. "Wybitni gracze radzą sobie sami, rękę trenera znać w zespołach o niskim potencjale" - ogłasza stawiając tezę, iż po sukcesach z Barceloną Pep Guardiola może napotkać na problemy nawet w Bayernie Monachium.

Szkoleniowiec Borussii Dortmund przyznaje jednak, że w grupowych meczach z Realem Madryt celowo zmienił ofensywny styl swojej drużyny. Prowadzeni przez Jose Mourinho "Królewscy" potrzebują miejsca do gry, największą krzywdę można uczynić im oddając piłkę, zmuszając do inicjatywy. W ten sposób Borussia pokonała Real na Signal Iduna Park 2-1, co było kluczem do zwycięstwa w grupie śmierci. Nie ma wątpliwości, że tą samą taktykę spróbuje zastosować dziś Manchester United, choć skala wyzwania i stawka jest nieporównywanie większa.

Starcie Realu z United jest hitem 1/8 finału Champions League, ale nie musi być widowiskiem porywającym, z obfitością strzałów, parad bramkarzy, przebłysków geniuszu. Obie drużyny zechcą poczekać na błąd rywala, otwarcie przyznaje to Gonzalo Higuain obwieszczający w hiszpańskiej prasie: "najwięcej zła możemy wyrządzić im z kontry". Jak karkołomna jest taktyka frontalnego ataku na "Królewskich" przekonała się niedawno Valencia tracąc na Estadio Mestalla pięć goli w 45 minut. Dla Mourinho tamten mecz ligowy jest wzorcem, tyle, że Alex Ferguson nie jest straceńcem i nie zamierza ustawić defensywny tak wysoko.

Prawdopodobnie dziś na Santiago Bernabeu nie czeka nas więc piłkarska wersja walki wręcz, ale wyrafinowana partia szachów. Kto utrzyma nerwy na wodzy, kto skuteczniej zminimalizuje swoje błędy? W bardziej komfortowej sytuacji wydaje się być Ferguson, gracze Mourinho będą pchani do przodu przez zapełnione po brzegi trybuny ich stadionu. Trudno przypuszczać, by Oezil, Ronaldo, Di Maria, czy Benzema przez 90 minut panowali nad roznoszącym ich temperamentem. Wynik bezbramkowy jest dla nich akceptowalny tylko w takim przypadku, jeśli czują w sobie moc, by pojechać po gole na Old Trafford.

Champions League to praktycznie ostatnia nadzieja białych. Real gra z Manchesterem o uratowanie sezonu, kibice darują Mourinho przerost taktyki nad ambicją i sercem do gry, tylko wtedy, gdy drużyna znajdzie się w ćwierćfinale. Minuty spędzone na niczym w pojedynku na własnym stadionie, mogą okazać się nieodwracalnie stracone. Dlatego to trener Realu i jego gracze będą zmuszeni do zadania pierwszego ciosu. Oczywiście jedna akcja, jeden błąd mogą zburzyć misterne plany obu wybitnych szkoleniowców.

Ferguson ma dziś jednak do udowodnienia znacznie mniej niż Mourinho. Manchester gra dobrze, w miniony weekend zwiększył przewagę w Premier League do 12 pkt. Real przeżywa karygodne wahania formy, potrafi wygrać w Walencji 5-0, by niespełna dwa tygodnie później polec w Granadzie po golu samobójczym. "Królewscy" nie mają szans na mistrzostwo tracąc do Barcelony 16 pkt, w pierwszym meczu półfinału Pucharu Króla zremisowali z Katalończykami u siebie 1-1. Champions League jest ich celem numer 1., ale jednocześnie ostatnią deską ratunku. Wszystkie kontrowersyjne decyzje Mourinho, które podjął w tym sezonie mogą mu zostać darowane w 180 minut.

Bukmacherzy stawiają na awans Realu, wyżej oceniając jego potencjał. W bezpośrednich starciach Mourinho z Fergusonem jest 6-3. W 14 spotkaniach Manchesteru z klubami prowadzonymi przez Portugalczyka padło też 5 remisów. Zaczęło się od starcia z Porto w Champions League w sezonie 2003-2004. W Portugalii było 2-1, w rewanżu na Old Trafford Manchester długo prowadził 1-0, aż w końcówce Costinha wykorzystał błąd Tima Howarda. Ronaldo (MU) doznał wtedy kontuzji, a Mourinho wyznał, że właśnie tego dnia uwierzył w triumf w Lidze Mistrzów.

Reklama

Potem rywalizowali ze sobą w Premier League, gdy Mourinho pracował w Chelsea, ostatni raz zetknęli się w Champions League cztery lata temu. Broniący trofeum Manchester gładko pokonał Inter (0-0 i 2-0) w 1/8, by dotrzeć do finału w Rzymie. Porażka z Barceloną była ostatnim meczem Cristiano Ronaldo pod wodzą Fergusona.

Dziś wszystko to tylko wspomnienia. Obaj wielcy trenerzy muszą zapomnieć o wspólnych wieczorach spędzonych przy winie. Mourinho przychodzi to z trudem, na konferencji prasowej poprzedzającej mecz żartował, że on i Ferguson jednego dnia rzucą futbol. "Ja będę miał wtedy 70 lat, Alex - 90". Zaznaczył jednak, iż na dwóch triumfach w Champions League poprzestać nie zamierza.

Siłą Manchesteru ma być para van Persie - Rooney, którzy w tym sezonie zaliczyli 42 gole i 22 asysty, a przecież Ferguson ma jeszcze superrezerwowego "Chicharito" Hernandeza. Dziennik "Marca" zauważa, że Ronaldo jest wart trzech, w tej edycji Champions League oddał więcej strzałów (27) niż całe trio z Manchesteru (24). Statystyki są jednak mylące: dla United faza grupowa była tylko rozgrzewką.

Mourinho martwi stan Xabiego Alonso, według Kloppa najważniejszego gracza w Realu. Pomocnik zmaga się z bólem, nikt nie wyobraża sobie jego braku. Ferguson czeka na powrót do sił Phila Jonesa, by z Carrickiem i Cleverley'em utworzył w środku defensywne trio. Niewykluczone jednak, że Szkot zagra odważniej, pozostawiając go na ławce.

Klopp z pasją myśli o starciu Realu z Manchesterem, przyznając, że w rozgrywkach Champions League rozsmakował się na dobre. Jego drużyna przez dwa lata biła jak chciała w Bundeslidze Bayern Monachium, wciąż pozostając jednak tylko bohaterem lokalnym. Globalnego uznania i rozgłosu doczekała się dopiero w tym sezonie w starciach z Realem i Manchesterem City. Jeśli dziś w Doniecku potwierdzi swoje walory, wielki sen będzie trwał, bez względu na kłopoty w Bundeslidze. To samo dotyczy Mourinho: starcie z Fergusonem może mu zwrócić blask, ostatnio tak ostro kwestionowany przez media w Madrycie.

Autor: Dariusz Wołowski

Dyskutuj z autorem artykułu na jego blogu

INTERIA.PL zaprasza na relację NA ŻYWO z meczu Real - Manchester United

Tutaj znajdziesz relację NA ŻYWO w wersji mobilnej

Liga Mistrzów - zobacz wyniki, strzelców, składy i terminarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama