Szok w Dortmundzie. Wstydliwa wpadka Barcelony, koniec serii. Szczęsny kompletnie bezradny
Kibice Barcelony z pewnością przecierali oczy ze zdumienia, gdy Borussia Dortmund sunęła we wtorek z kolejnymi atakami, a podopieczni Hansiego Flicka byli zagubieni jak dzieci we mgle. Gospodarze przyparli "Blaugranę" do muru, a od porażki nie uratowały jej nawet kapitalne interwencje Szczęsnego. Barca przegrała 1:3 i tylko wysoka zaliczka z pierwszego meczu uratowała ją od odpadnięcia. Zakończyła się tym samym jej niesamowita seria kolejnych meczów bez porażki.

Zawodnicy Borussii Dortmund, świadomi tego, że w rewanżu z Barceloną mają do odrobienia aż cztery bramki straty, jeśli chcą awansować do półfinału, rzucili się jak wygłodniałe wilki na podopiecznych Hansiego Flicka już od pierwszych minut. I bardzo szybko przyniosło to rezultat. Zawodnicy Barcy wyglądali na kompletnie przytłoczonych i szybko otrzymali pierwszy cios.
Kubeł zimnej wody na głowę piłkarzy Barcelony. Koszmarne 45 minut w Dortmundzie
Błąd w 9. minucie popełnił Wojciech Szczęsny, który ewidentnie faulował Grossa, a sędzia najpierw wskazał na rzut karny, ale po chwili zasygnalizował spalonego. Sytuacją zajął się VAR, a po krótkiej analizie okazało się, że Jules Kounde łamał linię, wobec czego Borussii Dortmund należy się rzut karny. Do piłki podszedł Guirassy i podcinką pokonał Polaka. Zaledwie siedem minut później Gross wpakował piłkę do siatki, ale tym razem spalony był gargantuicznych wprost rozmiarów.
Szczęsny raz za razem musiał dwoić się i troić w bramce, bo gospodarze atakowali bez opamiętania i nieustannie nękali go strzałami. "Duma Katalonii" kompletnie nie radziła sobie na boisku bez Pedriego, a Frenkie de Jong potwornie irytował częstymi błędami. Odczuwalny przy wyprowadzeniu piłki od tyłu był także brak Inigo Martineza. Na tym polu bije on Ronalda Araujo na głowę.
Dopiero w 40. minucie pierwszą dogodną okazję do strzelenia gola wykreowała sobie Barcelona. Mięciutkie podanie w pole karne posłał De Jong, a zza obrońców wyskoczył Kounde. Francuz nieumiejętnie zabrał się jednak do uderzenia i w efekcie piłka wylądowała w rękach Kobela.
Barcelona bezradna, koniec niesamowitej serii. Borussia zaimponowała w rewanżu
Hansi Flick nie zdecydował się na przeprowadzenie żadnych zmian w przerwie, a w 49. minucie Guirassy podwyższył prowadzenie na 2:0. Dogranie z rzutu karnego przedłużył Bensebaini, a napastnik BVB z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki. Borussia się rozpędzała i w najmniej oczekiwanym momencie otrzymała potężny cios.
Piłkę z prawego skrzydła wstrzelił w pole karne Fermin Lopez, ale ta, zamiast trafić do Lewandowskiego, odbiła się od nogi Bensebainiego i wpadła do siatki. Tym samym padła wymarzona wręcz dla "Azulgrany" bramka, która pozwalała na choć chwilę oddechu. A po chwili na boisko wszedł Pedri i niemal od razu zaczął czerować.
Gdyby celownik Fermina Lopeza tego wieczoru był lepiej nastawiony, w 64. minucie powinno być już 2:2. Pomocnik w dogodnej okazji huknął jak z armaty, tak silnie, jak niecelnie. W 76. minucie katastrofalny błąd popełnił Ronald Araujo, który wybił piłkę wprost pod nogi Serhou Guirassy'ego. Ten z bliskiej odległości uderzył na tyle mocno, że Wojciech Szczęsny nie miał szans na skuteczną interwencję. Gwinejczyk miał na koncie hattricka, a Hansi Flick wyglądał na kompletnie zbitego z tropu. Chwilę później trafił Brandt, ale Barcę uratował spalony.
FC Barcelona rozegrała we wtorek zdecydowanie najgorszy mecz od wielu miesięcy i odebrała bolesną lekcję od Borussii Dortmund. Od odpadnięcia z Ligi Mistrzów uratowała ją wysoka zaliczka z pierwszego spotkania. Była to jej pierwsza porażka w 2025 roku. Dortmundczycy zakończyli jej serię kolejnych 25 spotkań bez porażki. Zawiodły największe gwiazdy na czele z Yamalem i Raphinhą, a Hansi Flick z pewnością będzie miał po tak katastrofalnym występie sporo przemyśleń.













