"Swojak" w Monachium, zapachniało sensacją. Potem zwrot, nastolatek wśród bohaterów
9 grudnia czołowe europejskie kluby wznowiły swe zmagania w ramach fazy ligowej Ligi Mistrzów - i jako jedne z pierwszych do akcji ruszyły ekipy Bayernu Monachium oraz lizbońskiego Sportingu. Z tej konfrontacji z tarczą wyszli "Die Roten", choć wynik otworzyły "Lwy" po samobójczym trafieniu Kimmicha. Potem jednak nastąpił zwrot akcji, w którym swój udział miał m.in. 17-letni Lennart Karl. Skończyło się na triumfie drużyny z Bawarii 3:1.

Po dwóch tygodniach przerwy powróciła Liga Mistrzów - 9 grudnia została zainaugurowana już szósta kolejka fazy ligowej tych prestiżowych rozgrywek. Większość wtorkowych spotkań w tym przypadku zaplanowano na godz. 21.00 - ale były dwa odstępstwa od reguły.
O 16.30 do akcji ruszyły Kajrat Ałmaty i Olympiakos Pireus - i tu lepsza okazała się ekipa z Grecji, która wygrała 1:0 po golu Gelsona Martinsa. O 18.45 przyszedł natomiast czas na potyczkę wyraźnie większego kalibru - rywalizację Bayernu Monachium ze Sportingiem na Allianz Arena.
Liga Mistrzów: Bayern Monachium - Sporting CP. Przebieg i wynik pierwszej połowy meczu
Pierwsza konkretna sytuacja zdarzyła się w 3. minucie - i bez niespodzianki pierwsze skrzypce grał tu Harry Kane, który próbował uderzać na bramkę rywali z dużego dystansu. Jego uderzenie powędrowało jednak ponad poprzeczką, a Rui Silva nie musiał przesadnie męczyć się z interwencją.
Futbolówka trafiła jednak do siatki w 5. minucie - Stanisić zagrał do Gnabry'ego i choć ten został przyblokowany, to piłka po krótkim zamieszaniu wylądowała u Karla, a ten pięknym strzałem pokonał Silvę. Niestety dla "Die Roten" sędzia podczas całej akcji dopatrzył się spalonego.
Ogólny obraz gry był taki, że "Lwy" pozostawały głęboko cofnięte, a gospodarze stale naciskali na oponentów. Aktywny z przodu był Olise, a w 13. minucie Karl pokusił się o kolejny strzał z dystansu, który powędrował obok słupka. Stałe zagrożenie stwarzał też Kane, ale brakowało tu odpowiedniego wykończenia.
W 20. minucie przypomniał o sobie również i Gnabry, który schodząc z lewej flanki wykonał coś na pograniczu podania i strzału, trafiając jednak z piłką za linią końcową. Dopiero po tej akcji Sporting miał pierwszą naprawdę dogodną szansę - po rzucie rożnym wykonanym przez Catamo Reis uderzył główką, ale jego strzał poleciał wysoko w trybuny.
Niedługo potem - w 24. minucie - Gnabry oddał kolejny, już zdecydowanie lepszy strzał, który zmusił Silvę do wyciągnięcia się niczym struna. Golkiper interweniował skutecznie, a jego parada zdecydowanie wyratowała ekipę gości przed utratą gola.
Gdy mijało mniej więcej pół godziny gry, Bayern był bardzo blisko stracenia... samobójczego gola. Catamo zagrał ze skrzydła na Suareza, natomiast na interwencję zdecydował się tu Tah. Po jego półwślizgu piłka powędrowała w górę i tylko genialny instynkt Neuera sprawił, że futbolówka nie zatrzepotała w siatce.
Później inicjatywa wróciła do Bayernu - a kolejną próbę wpisania się na listę strzelców podjął Kane, ale Rui Silva po raz kolejny stanął na wysokości zadania. W okolicach 36. minuty - po dłuższym "oblężeniu" - podopieczni trenera Ruiego Borgesa znów próbowali namieszać w szeregach "Gwiazdy Południa" ale doskonałą interwencją popisał się wówczas Pavlović.
Swoistą ripostą była tu kolejna ofensywa napędzona przez Kane'a - Anglik uderzył mocno, obok bramkarza Sportingu i... w słupek. Po Allianz Arenie poniósł się jęk zawodu, aczkolwiek gospodarza zdawali się być coraz bliżej i bliżej otworzenia rezultatu.
Tuż przed przerwą, w 42. minucie, na korzyść Bayernu podyktowany został rzut wolny. Piłka powędrowała na prawą flankę do Olise, a ten zdołał dograć precyzyjnie na Stanisicia - jego główka powędrowała jednak zaraz obok słupka bramki Silvy, a Chorwat tylko złapał się za głowę.
Minął dosłownie moment i strzał na bramkę gości oddał znowu Karl - świetną interwencją popisał się jednak po raz kolejny Rui Silva, a późniejsza "poprawka" Olise nie była już tak celna. Koniec końców obie drużyny schodziły do szatni przy bezbramkowym remisie, choć przy odrobinie szczęścia "Die Roten" mogli tu wygrywać naprawdę wysoko.
Liga Mistrzów: Bayern Monachium - Sporting CP. Przebieg i wynik drugiej połowy meczu
Druga część spotkania rozpoczęła się wśród... dymu z rac odpalonych na stadionie w stolicy Bawarii. Nieco mniej ognia było za to na murawie, bo oba zespoły z nadspodziewaną ostrożnością weszły w tę fazę zmagań.
W końcu, w 54. minucie, doszło do zaskakującej sytuacji - w wyniku kontrataku lewym skrzydłem ruszył Simoes, który próbował odgrywać do jednego z kolegów, ale ostatecznie skończyło się tu na... samobójczym trafieniu Joshuy Kimmicha, który próbował interweniować w tej sytuacji wślizgiem. Było 1:0 dla gości i Bayern znalazł się pod sporą presją.
W kolejnych minutach zawodnicy Vincenta Kompany'ego starali się mocno doprowadzić do remisu, a szczególnie "wywołany do tablicy" poczuł się Kimmich, który m.in. oddał strzał z dystansu w 60. minucie. Niedługo potem jego wyczyn powtórzył Karl, ale w obu przypadkach niezmiennie wysoką formą popisał się Silva.
W końcu, w 65. minucie, Bayern dopiął swego - po rzucie rożnym wykonywanym przez Olise gola zdobył Serge Gnabry, który, co trzeba przyznać, był zupełnie niepilnowany pod bramką Sportingu. Obrońcy "Lwów" popełnili tu naprawdę poważny błąd, którego reprezentant Niemiec nie miał prawa nie wykorzystać - było 1:1.
Po czterech minutach wszystko już było wywrócone do góry nogami - Olise zagrał do Laimera ten dośrodkował na Lennarta Karla, a nastolatek uderzył tak mocno, że futbolówka przełamała ręce Silvy i monachijczycy byli po raz pierwszy w tym spotkaniu na prowadzeniu.
Na boisku zrobiło się nerwowo - doszło do przepychanki graczy obu stron, w konsekwencji czego żółte kartki obejrzeli Kimmich oraz Hjulmand. Sytuacja na szczęście nie eskalowała i wkrótce można było powrócić do czysto sportowej rywalizacji.
W 73. minucie szczęścia z przodu znów próbował Gnabry, ale został skutecznie zablokowany. Podyktowany korner tymczasem nie przyniósł gospodarzom korzyści, choć całe zamieszanie skończyło się całkiem groźnym uderzeniem Upamecano z główki.
Niebawem, w 77. minucie, nastąpił już prawdziwy nokaut - Kimmich zagrał na Gnabry'ego, ten odbił piłkę głową w stronę Taha i choć defensor nie uderzył czysto, to futbolówka po koźle od murawy wpadła do bramki - i było już 3:1. Sytuacja zespołu z Portugalii stała się dramatyczna.
W 83. minucie Sporting miał swoją szansę na to, by "doskoczyć" do oponentów - sporo miejsca w polu karnym miał Suarez, ale jego uderzenie w ostatniej chwili zablokował Upamecano, wyręczając w tej sytuacji Neuera z interwencją. Niemiecki golkiper jedynie chwilę potem wyjaśnił sytuację po podyktowanym kornerze.
Ostatecznie wynik już się nie zmienił - Bayern, mimo "ciosu" zadanego przez lizbończyków, zatriumfował ostatecznie 3:1, notując w ten sposób swoje piąte zwycięstwo w szóstym rozegranym w Champions League meczu.
Liga Mistrzów: Z kim kolejne mecze rozegrają Bayern oraz Sporting?
Do zakończenia fazy ligowej Ligi Mistrzów pozostały już tylko dwie kolejki (nie licząc tej obecnie trwającej), rozgrywane w dniach 20-21 oraz 28 stycznia. "Die Roten" zmierzą się w ich ramach z Royale Union Saint-Gilloise oraz PSV Eindhoven, "Lwy" zagrają z kolei z Paris Saint-Germain oraz Athletikiem Bilbao.











![Dramat Lewandowskiego i taki prezent dla rywali. Potem odkupienie [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000LGMDBEXK0BKY3-C401.webp)
