Reklama

Reklama

Superliga. Były trener Chelsea Avram Grant dla Interii: To zły pomysł, który jest wbrew duchowi futbolu

Bogacze nie mogą być wyjątkami. Muszą rywalizować na boisku i udowadniać, że są najlepsi. Oczywiście, mają prawo zarabiać duże pieniądze, ale powinno to być następstwem rywalizacji – mówi Interii o powstaniu Superligi Avram Grant, były trener Chelsea, który znalazła się wśród założycieli nowych rozgrywek.

Sebastian Staszewski, Interia: - Czy jest pan zaskoczony utworzeniem Superligi, której powstanie w nocy z niedzieli na poniedziałek ogłosiło dwanaście klubów?

Avram Grant: - Nie jest to nowy koncept, od wielu lat pojawiał się w wypowiedziach wielu osób. Bogate i popularne kluby od dawna rozmawiały o tym, uważając, że w nowych czasach mogą zarobić jeszcze więcej niż dotychczas. Tym razem doniesienia o Superlidze nie były tylko blefem. Wydaje się, że te kluby mają na siebie jasny pomysł.

Opinia publiczna ostro skrytykowała powstanie Superligi. A pan jak to ocenia?

Reklama

- Jako zły pomysł, który nie jest zgodny z duchem sportu i ludzką naturą. To, co teraz obserwujemy, nie jest elementem negocjacji - jak do tej pory - a realnymi działami, które będą miały konsekwencje. Jeśli Superliga powstanie, stworzą się piłkarskie klasy. To, co dzieje się na boisku, nie będzie już miało kluczowego znaczenia, bo ktoś z góry zaplanuje scenariusz - scenariusz Superligi. Moim zdaniem to wbrew duchowi futbolu.

Florentino Pérez, prezes Realu Madryt, który zarządza Superligą, powiedział we wtorek, że "Superliga nie jest ligą dla bogatych, ale ligą dla uratowania futbolu".

- Bogacze nie mogą być wyjątkami. Muszą rywalizować na boisku i tam udowadniać, że są najlepsi. Oczywiście, mają prawo zarabiać duże pieniądze, ale powinno to być następstwem rywalizacji. Powstanie Superligi ograniczy możliwość potknięć czy niespodzianek, bo na końcu i tak będzie wiadomo, że nikt nie spadnie i gra idzie o to, kto zarobi więcej. To nie jest natura futbolu, który opiera się na równych szansach.

Bogate kluby od wielu lat i tak są już na innej piłkarskiej planecie. Na przykład Chelsea, którą prowadził pan w 2008 roku. Teraz podziały będą jeszcze większe?

- Chelsea wydawała wiele na transfery i dzięki temu miała łatwiej, ale z drugiej strony w Premier League zdarzały się takie przypadki, jak mistrzowski tytuł dla Leicester. To pokazuje, że futbol dawał i wciąż daje niesamowite możliwości nawet tym mniejszym. Bo pieniądze są ważne, ale nie najważniejsze. Nie tylko w życiu, ale również w piłce.

Co wydarzy się w najbliższych dniach?

- Zobaczymy. Piłka nożna to sport, który od zawsze opiera się na pewnych zasadach, to sport ludzi, którzy go kochają. Nie da się im go zabrać ot tak i przekreślić tych zasad.

Rozmawiał Sebastian Staszewski, Interia


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje