Reklama

Reklama

Sławomir Wojciechowski: W dwumeczu wygrałby Bayern

Sławomir Wojciechowski uważa, że w sobotnim finale piłkarskiej Ligi Mistrzów każdy wynik jest możliwy. - Jestem pewien, że w dwumeczu wygrałby Bayern, ale w jednym spotkaniu szanse tego klubu i Borussii oceniam 50 na 50 - stwierdził były piłkarz Bawarczyków.

INTERIA.PL zaprasza na tekstową relację na żywo z finału LM pomiędzy Borussią a Bayernem. Początek 25 maja o 20.45

Reklama

Relację na żywo możesz śledzić także na urządzeniach mobilnych

- Bayern jest obecnie silniejszą drużyną od Borussii i jestem pewien, że w dwumeczu okazałby się lepszy od ekipy z Dortmundu. Na 10 spotkań pomiędzy tymi zespołami monachijczycy wygraliby siedem, dwa zremisowali, a jedno przegrali. Nie można jednak wykluczyć, że ten ostatni mecz wydarzy się właśnie w sobotę na Wembley. Dlatego szanse obu drużyn w londyńskim finale oceniam 50 na 50 - dodał Wojciechowski.

Wychowanek Lechii Gdańsk przekonuje, że pod względem personalnym Bayern prezentuje się zdecydowanie korzystniej od Borussii.

- Popularne jest porównywanie zawodników rywalizujących zespołów grających na poszczególnych pozycjach. Moim zdaniem w tym zestawieniu mistrzowie Niemiec wygrywają co najmniej osiem do trzech. Większość piłkarzy monachijskiego klubu bez problemów miałaby miejsce w podstawowym składzie Borussii, podczas kiedy generalnie gracze z Dortmundu na taki przywilej w drużynie rywali nie mogą specjalnie liczyć. Nawet Robert Lewandowski, który wcale nie musiałby wygrać rywalizacji z Mario Mandżukiciem. Takim pewniakiem jest dla mnie natomiast nie Mario Goetze tylko Marco Reus - ocenił.

Wojciechowski twierdzi, że Bayern jest obecnie najlepszą drużyną na świecie, co nie oznacza, że w sobotę na Wembley może rozpocząć trwające kilka lat panowanie tego klubu.

- Jak zaznaczyłem, Bawarczycy wcale nie muszą tego spotkania wygrać, a nawet jeśli tak się stanie, to inne kluby dysponujące ogromnymi pieniędzmi, jak Real Madryt, Chelsea Londyn, PSG, Manchester United czy Barcelona, bardzo szybko będą dążyły do zdetronizowania zespołu z Monachium. Nie wydaje mi się możliwe, aby Bayern był w stanie przez kilka lat tak zdominować światowy futbol, jak to ostatnio uczyniła Barcelona - zauważył.

Jedyny polski piłkarz grający do tej pory w Bayernie Monachium spodziewa się w sobotę na Wembley świetnego i emocjonującego piłkarskiego spektaklu.

- Jestem przekonany, że żadna z drużyn nie schowa się za podwójną gardę czekając na błąd rywala. Zarówno Bayern jak i Borussia zaprezentują futbol, który ich kibice mają okazję regularnie oglądać, czyli otwarty i ofensywny. Wynika to z faktu, że gwiazdy obu zespołów nie potrafią inaczej grać i nagle nikt im nie może zakazać atakować. Obawiam się tylko, aby jakaś przypadkowa czerwona kartka albo karny z rękawa nie zepsuły tego widowiska - powiedział.

Były reprezentant Polski nie ukrywa jednak, że w sobotnim finale będzie trzymał kciuki za monachijczykami.

- Od wielu lat kibicuję trzem drużynom: Lechii Gdańsk, Realowi Madryt i właśnie Bayernowi. W Borussii występuje co prawda trzech naszych rodaków, niemniej ja nie chcę nagle zmieniać swoich futbolowych sympatii i przerzucać się na dopingowanie ekipy z Dortmundu. Gdybym nagle zapałał wielką miłością do tej drużyny, to byłoby sztuczne i koniunkturalne. Jeśli jednak na Wembley lepsza okaże się Borussia, na pewno nie będę z tego powodu rozpaczał - podsumował Sławomir Wojciechowski.

Dowiedz się więcej na temat: Bayern Monachium | Borussia Dortmund | Liga Mistrzów

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje